Ile pani ma lat?
Do południa byłam tek spokojna, jakbym z Bobem Marleyem była na całonocnej imprezie… A potem nagle o 13 dopadł mnie taki stres i atak paniki, że trudno było mi oddychać.
– Proszę pokazać dowód albo paszport… Od ilu lat mieszka pani we Włoszech, kiedy to, kiedy tamto? – sędzina recytowała serię rutynowych pytań – Ile ma pani lat?
– 47 – odpowiedziałam bez chwili namysłu i zaraz zaczęłam się w głowie zastanawiać: Boże ile ja mam lat???? 47?
Sędzina przeczytała ostatnie pytania, a na koniec dodała formułkę o składaniu fałszywych zeznań…
– O matko! Przepraszam! Ja mam przecież 48 lat!
Nie wiem co sobie pomyślała sędzina, ale uśmiechnęła się tylko z pobłażaniem i powiedziała:
– Proszę się nie przejmować to najbardziej typowy błąd.
Potem była dalsza część formalności i w niej niż 20 minut zamknęła się cała sprawa, zamknęło się ponad 26 lat życia.
Wstałam od komputera wysłałam pierwszą wiadomość, a potem poszłam do Lucy, która czekała w salonie i tam się rozpłakałam, jakby puściły we mnie wszystkie emocje ostatnich miesięcy. Wszystkie, nie tylko te rozwodowe. To była kropla, która przelała czarę „jestem silna”. Takie moje małe catharsis.
Było, minęło, czas na nowy rozdział…
Mgliście
Mgła była tak gęsta, że po piętnastu minutach miałam włosy tak mokre, jakbym wyszła spod prysznica. Wiekowe kasztany Pigary niknęły we mgle. Na ścieżce trudno było ustać na nogach, choć przezornie zestroiłam stopy w buciory.
– Dojdziemy do Garmignana, a potem zobaczymy…
Pozostałości po kamiennym domostwie fotografowałam już wiele razy, nigdy jednak nie odważyłam się wściubić nos głębiej… Aż do minionej niedzieli.
Z zewnątrz wszystko pochłonęła już wegetacja. Jakimś cudem trzyma się dzielnie słynny łuk z wyrytą datą.
Niżej pomieszczenia dla bydła w zadziwiająco dobrym stanie – nigdy wcześniej tu nie byłam, bo latem niemożliwością jest przedrzeć się przez chaszcze i jeżyny.
Największym zaskoczeniem była jednak studnia… Studnia pełna wody…
Kilka kamieni osunęło nam się pod stopy.
– Uważaj! Tu się wszystko sypie…
Mech, wilgoć, plusk wody, pająki giganty w mroku kamiennych murów, pajęczyny ciężkie od wilgoci, niezwykłość…
Weekendowy plan wypełnił się pięknie, weekendowy plan był czuły i słodki, weekendowy plan mogłabym powtórzyć nawet teraz, zaraz…
Dobrego przedświątecznego dnia!



7 komentarzy
Otóż to! Zatrzasnąć mocno drzwi (można z hukiem) i do przodu, póki życia starczy,piękny świat czeka, i te niesamowite kasztanowce we mgle, no i baśń się dalej toczy…:)
Dobrze….dobrze wszystko ❤️
Duzo sil!!!
Tak , zatrzasnąć mocno i do przodu !!
Trzymam kciuki za nowy, dobry rozdział ✊
Ściskam serdecznie ❤️. I wierzę, że nowy rozdział przyniesie jeszcze więcej dobrego 😊
P.s.
A dla mnie wczoraj to też jednak bardziej krowa była niż renifer 😉
Oby ten zamknięty rozdział przyniósł tylko zmiany na lepsze. Pozdrawiam serdecznie