Zlodowacenie
Zanim napadły na nas śniegi Befany, przyszła galaverna. Przyszła tylko w niektórych miejscach. Na szlaku od Passo della Peschiera z jednej strony zbocza wszystko było zlodowaciałe, z drugiej, dosłownie kilka kroków dalej królowała rozciapana mgła.
To niezwykłe zjawisko w naszych stronach widzimy raczej rzadko, ale rzeczywiście jest niezwykłe i zasługiwało na pewno na lepsze kadry niż te trzy nieudolne, złapane telefonem.
Jeśli chodzi o śnieg – to wciąż jest go pełno w wyższych partiach gór, ale w dolinie zaczyna się topić w oczach, bo wiatr się odwrócił, znów zapanowały toskańskie temperatury, a do tego ciepły wiatr i deszcz zabrały się za pośniegowe sprzątanie.
I całe szczęście! Byłoby pięknie, gdyby w kwestii zimy, to już było na tyle, choć to oczywiście moje pobożne życzenie – jeszcze trzy tygodnie do Dni Kosa. Dopiero od lutego będzie można powoli łapać oddech…
Styczniowy weekend
Na dziś mam bardzo chytry plan. Bardzo chytry. Mam zamiar połączyć biurokrację z rozpasanym hedonizmem. Pogoda nie ma zamiaru sprzyjać tym planom, ale trudno.
O jutrze chyba jeszcze nie chce mi się myśleć, bo uwaga zbyt skupiona jest na dziś. Muszę na pewno znów wziąć się ostro do pracy nad książką, bo żarty już dawno się skończyły. Ma być piękne słońce, więc jak na złość – klasyka – pogoda nie będzie sprzyjać – nie będzie dla odmiany sprzyjać siedzeniu w domu.
Abstrahując od weekendu – przebieram już nogami na myśl o tym, co będzie w przyszłym tygodniu, bo czeka kolejna atrakcja, która mam nadzieję da początek nowej przygodzie. Chodzi mi nawet po głowie drugi profil na IG, ale to jeszcze chwilę musi zaczekać, ze wszystkim powoli. Tak czy inaczej mam nadzieję, że ta przygoda zacznie się na dobre jeszcze w tym miesiącu jednym z wyczekanych trekkingów w zupełnie nowych okolicznościach przyrody.
Niech się dobrze dzieje! Pięknego weekendu!



4 komentarze
❤️👍
Pięknie💗
Kasiu, nadrobiłam nieco zaległości w czytaniu Twoich wpisów . Odrazu dzień piękniejszy. Zdjęcia Florencji, i nie tylko, do tego słońce za okne
m.Taka zima jest do zaakceptowania.🙂
Czekam na książkę, więc niech prace nad jej ukończeniem gładko idą.
Olu miło Cię widzieć!