16 września, 2025

Fortuna

Ze szczęściem, zwanym fartem to różnie bywa. Czasem jest go tyle, że człowiek aż nie wierzy, ale jak się z drugiej strony czasem na człowieka wypnie czterema literami, to trudno się poskładać w optymistyczną całość. Trochę mi ten początek tygodnia dał w kość, mam nadzieję, że schyłek tygodnia będzie grany pod batutą "matki fortuny". Dobrej nocy!

Co znajdziesz w tym artykule?

Dzwonkowa polifonia

Wczesnym popołudniem, kiedy akurat zamykałam ostatni słoik z przecierem pomidorowym, telefon zaczął wypluwać z siebie różne dźwięki. Rzuciłam wszystko i z niedowierzaniem wzięłam go do ręki. To znaczyło tylko jedno – sieć została naprawiona, a sygnał przywrócony. Co z tego, że wcześniej mój telefon był wśród szczęśliwców, jeśli wszyscy inni byli nieosiągalni? Ding – grupa tancerek, dong – inna grupa, plum – ważny numer, tidam – przyjaciółka. Co za ulga! 

Wszyscy wiwatowali, jakby nagle wrócili do życia. I pomyśleć, że jeszcze dwadzieścia lat temu taki stan, jak przez ostatnie dwa dni, był normą. Nie mieliśmy żadnego whatsappa, instagrama czy Facebooka i jakoś się potrafiliśmy odnaleźć w przenośni i dosłownie.

Dla mnie w tym wszystkim i tak ocaleniem był fakt bycia „wybrańcem z działającym telefonem” i „hotspot”. Gdyby nie to, dwa dni pracy trafiłby szlag, a tego byłoby już za wiele…

Ding, dong, dang, plum, dong, tidam… Życie! 

Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej

Proste życie

– Jak ja kocham to proste życie! – powiedział Mikołaj zajadając proste spaghetti w prostej kuchni prostego Domu. – Wie co powiedział dziś Senegalczyk? Ja się z nim generalnie nie zgadzam, ale dziś miał rację. Powiedział „Tutto succede per fortuna”*. 

– To ma sens. Podoba mi się. 

– I powiedział, że nie są najważniejsze pieniądze, bo te się jakoś znajdą. 

– Jakoś…

– Dziś na przykład jeden z naszych, który pracuje też w pasticerii przyniósł na śniadanie świeże brioche. I to była fortuna. Tu ma rację Senegalczyk, ale poza tym to pamięta, że on mówi też dużo głupot, na przykład, że chciałby mieć dwie żony.

„Tutto succede per fortuna” – mówiąc to Senegalczyk miał na myśli, że wszystkim kieruje łut szczęścia. Czy tak jest rzeczywiście nie wiem. Z tym szczęściem, zwanym fartem to różnie bywa. Czasem jest go tyle, że człowiek aż nie wierzy, ale jak się z drugiej strony czasem na człowieka wypnie czterema literami, to trudno się poskładać w optymistyczną całość. Trochę mi ten początek tygodnia dał w kość, mam nadzieję, że schyłek tygodnia będzie grany pod batutą „matki fortuny”.

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Opublikuj komentarz

Chcesz wesprzeć moją twórczość?
Udostępnij w Social Mediach
Facebook
Twitter
Pinterest
WhatsApp

Autorka bloga

Mam na imię Kasia i jestem autorką tego bloga. Jeśli chcesz poznać mnie bliżej, odwiedź stronę "O mnie"
WSPARCIE

Poprzednie wpisy

Archiwum bloga

(Wpisy z lat 2012-2025)​

Wesprzyj bloga

Będzie mi bardzo miło jeśli moją twórczość wesprzesz na PATRONITE. Pisanie książek, prowadzenie bloga, fotografowanie i pokazywanie włoskiego życia jest moją największą pasją. Żeby jednak pozwoliło mi przetrwać i nadal pisać potrzebuję Twojego wsparcia. Będę odwdzięczać się nową treścią i zdjęciami każdego dnia. Dziękuję.
WSPARCIE
Social Media