3 stycznia, 2026

Do serca Chianti

Wieże San Gimignano w przeddzień ostatniego dnia roku oświetlone były w różnych kolorach. Podeszliśmy do studni stojącej na środku głównego placu i odwracając się do niej plecami wypowiedzieliśmy w duchu najskrytsze marzenie nasłuchując dźwięku spadającej monety.  

Co znajdziesz w tym artykule?

Trochę bez celu

Tak naprawdę cel tej podróży w sensie geograficznym od początku był sprawą drugorzędną. Kwestią decyzyjną był wybór regionu, czy też kierunku i tu od razu bez cienia wątpliwości zdecydowaliśmy – Toskania, ale poza tym żadnych planów. Nie znaczy to oczywiście, że cel był całkiem nieważny… Myślę jednak, że kiedy w życiu czy w podróży odbiera się na tych samych falach, cele piszą się same, czasem bardzo przypadkiem i im bardziej są przypadkiem, tym większy jest ich urok. 

Najpierw było Montefioralle – maleńka osada niecałe dwa kilometry od Greve in Chianti. Zatrzymaliśmy się tam z zamiarem znalezienia miejsca na obiad, ale średniowieczne borgo Montefioralle jest tak maleńkie, że po sezonie o jakimkolwiek gastronomicznym przybytku można zapomnieć. Kilka kroków, kilka kadrów i dalej w drogę.

Potem była Badia di Passignano, ale już tylko przelotem w nadziei na posiłek – i na nadziei się skończyło, a wyczekany posiłek ostatecznie zmaterializował się…. Ha! Nie pamiętam co to było za miasteczko! Bij zabij, nic a nic. Ale pamiętam doskonały tagliere i zacne wino. 

Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej, początek 2026 roku
Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej, początek 2026 roku
Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej, początek 2026 roku
Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej, początek 2026 roku

30 grudnia ciąg dalszy...

San Gimignano nocą i San Gimignano w dzień, Volterra, polna droga wszystko to napisało się samo, czasem zupełnie przypadkiem.

Kwatera, tak jak wynikało ze zdjęć, okazała się perełką w sercu Chianti i dlatego też dwie kolacje upichciliśmy sobie we własnym zakresie, bo grzechem byłoby takie miejsce wykorzystać jedynie na sen. 

Wieże San Gimignano w przeddzień ostatniego dnia roku oświetlone były w różnych kolorach. Podeszliśmy do studni stojącej na środku głównego placu i odwracając się do niej plecami wypowiedzieliśmy w duchu najskrytsze marzenie nasłuchując dźwięku spadającej monety.  Przeszliśmy kilka kroków w blasku świątecznych świateł i zaraz zasiedliśmy przed  barem obok Duomo na zimowe aperivo i było to najbardziej beztroskie aperitivo w moim życiu. 

Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej, początek 2026 roku
Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej, początek 2026 roku
Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej, początek 2026 roku
Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej, początek 2026 roku

Ostatni dzień 2025 roku

31 grudnia słońce było tak ostre, że aż oczy bolały od patrzenia, ale lodowaty wiatr zapierał dech. Przez chwilę łudziliśmy się, że zimowy hulaka będzie dokazywał tylko w szczerym polu, ale szybko okazało się, że panoszył się w najlepsze również w wąskich uliczkach Volterry.  

Tak czy inaczej było pięknie… Byłoby pięknie gdziekolwiek, czy w deszczu, czy w słońcu, czy przy zimnym wietrze. 

***

Trochę skłamałam z tym totalnym brakiem planu. Jedno miejsce bardzo chcieliśmy zobaczyć i tak naprawdę zaplanowaliśmy je na sylwestrowy poranek. Jednak zimno jakie nas przywitało, chciał nie chciał, przymusiło do zmiany planów. Dlatego najpierw była Volterra, dlatego znów – tym razem za dnia wróciliśmy do San Gimignano, a dopiero potem, kiedy szron zniknął, dopisaliśmy kolejny punkt programu, który miał jednocześnie być skromnym rozdziałem do mojej książki.

CDN…

Pięknej soboty. 

Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej, początek 2026 roku
Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej, początek 2026 roku
Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej, początek 2026 roku
Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej, początek 2026 roku
Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej, początek 2026 roku

3 komentarze

  1. Kasiu uwielbiam tagliere. Zawsze mi oczy wychodza na wierzch, kiedy deska landuje na stole. Ja wiem(teoretycznie) od czego zaczac na tej desce, a na czym skonczyc. Jako samozwancza rebeliantka , zaczynam od tego no co mi slinka leci. Oczywiscie ignoruje przewracanie galkami ocznymi moich wspoltowarzyszy przy stole:) Na koniec biesiady smiejemy sie wszyscy:)
    To przez Ciebie niezapamietane miasteczko, to przypadkiem nie Valigondoli?
    Serdecznosci

    • Nie, to na pewno nie było to 🙂 Musiałabym odtworzyć trasę na GPS. To miasteczko nic a nic nie było urokliwe, ale samo lokum na obiad baaardzo!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Opublikuj komentarz

Chcesz wesprzeć moją twórczość?
Udostępnij w Social Mediach
Facebook
Twitter
Pinterest
WhatsApp

Autorka bloga

Mam na imię Kasia i jestem autorką tego bloga. Jeśli chcesz poznać mnie bliżej, odwiedź stronę "O mnie"
WSPARCIE
Archiwum bloga

(Wpisy z lat 2012-2025)​

Wesprzyj bloga

Będzie mi bardzo miło jeśli moją twórczość wesprzesz na PATRONITE. Pisanie książek, prowadzenie bloga, fotografowanie i pokazywanie włoskiego życia jest moją największą pasją. Żeby jednak pozwoliło mi przetrwać i nadal pisać potrzebuję Twojego wsparcia. Będę odwdzięczać się nową treścią i zdjęciami każdego dnia. Dziękuję.
WSPARCIE
Social Media