6 lipca, 2025

Buty i złoto

Kolory Apeninów znów się zmieniły. Zieleń się ujednoliciła i przykurzyła. Zapowiadane na wczoraj i dziś burze, tylko splunęły ochłapami deszczu. Lipiec zaczął malować się złotem. Kolorem łąk mógłby się Klimt inspirować. 

Co znajdziesz w tym artykule?

Buty przyjaciele

Szlam polną drogą przez jedną z moich ulubionych łąk i jak zahipnotyzowana wpatrywałam się przez chwilę we własne buty. Przy każdym jednym kroku unosił się pył wyschniętej ziemi. Zeszłam więc na bok, żeby iść po trawie i już przy pierwszych krokach uwolnił się orzeźwiający zapach mięty.

Buty były zakurzone, ale poza tym od zeszłego roku niewiele się zmieniły, a przecież użytkuję je z namiętnością największego piechura. 

Próbowałam nawet doliczyć się ile przeszły w tym roku kilometrów, ale to chyba jednak nie sposób. Były ze mną w kilku regionach, na wyspach, w słońcu i deszczu i mam nadzieję, że dalej będą służyć. Dobre buty są jak najlepsi przyjaciele. Pomagają w trudach drogi, a kiedy droga się kończy, nie myśli się tylko o tym, żeby te buty ściągnąć.

Wczoraj i dziś znów wędrowałam, wędrowałam bardzo dużo, wędrowałam w kurzu i pocie, kaleczyłam nogi i ręce igłami jałowców, jeżynami i przekwitniętymi już ginestre. Szłam znajomymi ścieżkami, ale też przecierałam nowe szlaki, z radością udowadniając sobie, że strach można przezwyciężyć.

Dom z Kamienia, blog Kasi Nowackiej, życie w Toskanii

Lipcowe złoto

Kolory Apeninów znów się zmieniły. Zieleń się ujednoliciła i przykurzyła. Zapowiadane na wczoraj i dziś burze, tylko splunęły ochłapami deszczu. Lipiec zaczął malować się złotem. Kolorem łąk mógłby się teraz inspirować Klimt. To złoto lipcowe toskańskie nie ma nic wspólnego z blichtrem i przepychem – jest przaśne, bez nadęcia, faluje poezją, na apenińskich łąkach…

To był wyjątkowy weekend. Rzeczy dobre, których bym się nie spodziewała, rzeczy piękne, o których marzyłam, rzeczy satysfakcjonujące okupione stresem. 

Były też wieści średnio dobre, ale po latach trudów, będę trzymać się nadziei, że wszystko się poukłada. W drobnych sprawach jestem niecierpliwa – w kolejce do kasy przestępuję z nogi na nogę, makaron w kuchni sprawdzam czy al dente co pół minuty, odpinam się z pasów, zanim auto się zatrzyma, staję przy drzwiach pociągu zanim ten wjedzie na stację… 

Ale! W ważnych sprawach nauczyłam się cierpliwości jak mało kto. 

Czekam więc cierpliwe, na różne rozwiązania, ulgi i pozytywne zakończenie, które mam nadzieję, wcześniej czy później nadejdą. 

Dobrej nocy!

Dom z Kamienia, blog Kasi Nowackiej, życie w Toskanii
Dom z Kamienia, blog Kasi Nowackiej, życie w Toskanii

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Opublikuj komentarz

Chcesz wesprzeć moją twórczość?
Udostępnij w Social Mediach
Facebook
Twitter
Pinterest
WhatsApp

Autorka bloga

Mam na imię Kasia i jestem autorką tego bloga. Jeśli chcesz poznać mnie bliżej, odwiedź stronę "O mnie"
WSPARCIE

Poprzednie wpisy

Archiwum bloga

(Wpisy z lat 2012-2025)​

Wesprzyj bloga

Będzie mi bardzo miło jeśli moją twórczość wesprzesz na PATRONITE. Pisanie książek, prowadzenie bloga, fotografowanie i pokazywanie włoskiego życia jest moją największą pasją. Żeby jednak pozwoliło mi przetrwać i nadal pisać potrzebuję Twojego wsparcia. Będę odwdzięczać się nową treścią i zdjęciami każdego dnia. Dziękuję.
WSPARCIE
Social Media