5 stycznia
– Teraz to się mamie nawet śnieg podoba? – zapytał Mikołaj, kiedy położyłam zakupy na przednim siedzeniu Gratka i oświadczyłam, że sama to się jednak przejdę.
– Wszystko mi się teraz podoba… – odpowiedziałam z uśmiechem od ucha do ucha, a Mikołaj popatrzył tylko na mnie z mieszanką niedowierzania i „politowania”. Pierwszy poniedziałek nowego roku przywitał nas bielą…
Z samego rana wsiadłam do autobusu, żeby o omówionej godzinie dotrzeć na ważne spotkanie – ciąg dalszy perturbacji biurokratycznych, ale zanim dojechałam do Crespino, zadźwięczał telefon i chwilę potem miła pani poinformowała mnie, że jednak spotkanie zostanie przesunięte na piątek i żebym w międzyczasie pofatygowała się do innego biura na placu w Marradi.
Bez sensu było odwoływanie lekcji, ale bez sensu było też irytowanie się, więc z uśmiechem na ustach wysiadłam w Crespino i z uśmiechem powitałam autobus w przeciwnym kierunku, uradowana faktem, że nie muszę stać i czekać w nieskończoność.
Na placu załatwiłam to, co miałam załatwić, a nawet więcej i wróciłam do domu, bo z tą radością ze śniegu to jednak też bez przesady.
Befana
Befana pojawiła się przed barem Biforco w poniedziałek około 20.30. Miałyśmy z Lucy iść na grzane wino i obejrzeć widowisko z bliska, ale tak się wychłodziłam na placu w ciągu dnia czekając na spotkanie, że ostatecznie cały wieczór przestałam przy piecu.
Co jakiś czas zerkałam tylko przez okno, czy śnieżyca już się rozpętała, czy się dopiero zbiera.
Zebrało jej się ostatecznie dziś o świcie i w tej chwili przypominamy bardziej Biegun Północny niż „Pod słońcem Toskanii”, ale niech tak będzie, takie prawo zimy! Chyba od trzech lat nie widzieliśmy w dolinie śniegu!
Poza tym dwie osoby w Biforco na pewno oszalały ze szczęścia, a jak dzieci szczęśliwe to i Matka się cieszy!
I tak oto w tym zimowym klimacie nastał w Italii koniec okresu bożonarodzeniowego. Jutro demontuję choinkę, ściągam dekoracje, światełka, kalendarz adwentowy – śnieg nie śnieg idziemy w kierunku wiosny!
Buona Befana!



4 komentarze
Ja już dzisiaj rozebrałam chhoinkę bo zaczęła mnie drażnić . Gałęzie pousychały , za dużo dekoracji , za dużo złota i w ogóle za dużo . A teraz zrobiło sie lekko i jest czym oddychać ! Taki to człowiek jest niewdzięczny …
Acha , nasza choinka , to od kilku lat gałęzie jodły w wazonie
U mnie nie było choinki, zrobiłem stroiki z gałęzi. Jeszcze stoją i się nie sypią. Może to przez zasoloną wodę? Nie wiem. :/
Piękne zdjecia. Jak obrazy farbą malowane. Oprawić i na ścianę powiesić.