11 września, 2026

Il Cammino del Gran Sasso – epilog – Campotosto, Amatrice i San Benedetto del Tronto

Jezioro Campotosto jest największym sztucznym zbiornikiem Abruzzo. Powstało w latach 40 tych na terenie bagnistym na wysokości ponad 1300 m n.p.m. - oto dlaczego rankiem było nam chłodno pod prześcieradłem. Lustro wody ma powierzchnię 1400 hektarów i średnią głębokość 13 metrów. Ze względu na bogactwo fauny i flory zostało ogłoszone rezerwatem naturalnym i dziś jest chętnie odwiedzane przez wędkarzy, kajakarzy i windsurferów, jest też mekką wielbicieli camperów.

Co znajdziesz w tym artykule?

Campotosto

– Słyszysz? 

– Wilki… Prawda? 

– Nareszcie! 

– Nie słyszeliśmy ich na Campo Imperatore, to przynajmniej tu. To robi wrażenie…

W ciemnościach poranka czy też późnej nocy nad Lago Campotosto niosło się wycie wilków. Nie spaliśmy, bo zrobiło nam się zimno. Do przykrycia wzięliśmy jedynie prześcieradło, bo przecież mieliśmy spać nad morzem, więc żadne koce czy kołdry nie były potrzebne. Nie pomyśleliśmy też, żeby się do tego spania jakoś przyodziać, bo gorący wieczór wcale nie zapowiadał rześkiego poranka.  

Świt nad Campotosto był piękny, pudrowo – różowy, przeźroczysty. W ogóle to ja w życiu nie słyszałam o tym jeziorze, choć wydawało mi się, że piano piano mogę już zacząć się uważać za ekspertkę również od Abruzzo. Ile to się człowiek jeszcze musi nauczyć…

Jezioro Campotosto jest największym sztucznym zbiornikiem Abruzzo. Powstało w latach 40 tych na terenie bagnistym na wysokości ponad 1300 m n.p.m. – oto dlaczego rankiem było nam chłodno pod prześcieradłem. Lustro wody ma powierzchnię 1400 hektarów i średnią głębokość 13 metrów. Ze względu na bogactwo fauny i flory zostało ogłoszone rezerwatem naturalnym i dziś jest chętnie odwiedzane przez wędkarzy, kajakarzy i windsurferów, jest też mekką wielbicieli camperów.

Zjedliśmy nasze śniadaniowe zapasy kupione dzień wcześniej w Fonte Cerreto i ruszyliśmy dalej.

Już dzień wcześniej zorientowaliśmy się, że jesteśmy bardzo blisko Amatrice, miasteczka, które dokładnie 10 lat temu runęło w silnym trzęsieniu ziemi. Postanowiliśmy więc odwiedzić je w drodze na wybrzeże.  

Dom z Kamienia, podróż do Abruzzo i powrót przez Marche.

Amatrice i inne ofiary żywiołu

Najpierw zatrzymaliśmy się na kawę, bo przy śniadaniu okazało się, że kupiliśmy do naszego palnika zły zbiorniczek gazu… Pierwszy bar, jaki napotkaliśmy był w miasteczku o tej samej nazwie, co jezioro – Campotosto. Bar mieścił się w baraku, tak jak wszystko inne: trattoria, apteka, spożywczy… Tak do tej pory wygląda tu życie, nawet 10 lat po trzęsieniu ziemi. Miasteczka nadal przypominają bardziej place budowy. 

Już widok Campotosto, gdzie wszystko było prowizoryczne i w tej prowizorce trwało całe dziesięciolecie, wzbudziło w nas żal, ale kiedy dotarliśmy do Amatrice, czy też tego, co z niego zostało, dosłownie odebrało nam mowę… To nawet trudno opisać, trudno sobie wyobrazić, jeśli nie zobaczy się tego na własne oczy. 

Przejechaliśmy najpierw przez całe miasteczko w poszukiwaniu sklepu z lokalnymi produktami, żeby choć w symboliczny sposób wesprzeć mieszkańców, a potem niedowierzając, że to tak wygląda, zawróciliśmy i przejechaliśmy przez nie jeszcze raz. W jednym ze sklepów sfotografowałam zdjęcie Amatrice sprzed trzęsienia ziemi. Staliśmy przed nim bez słów, bo ten sam – a przecież inny – obrazek widzieliśmy chwilę wcześniej z auta. Z kolorowych domków nie zostało nic. Jakimś cudem kataklizm przetrwało tylko kamienne campanile…  

Dom z Kamienia, podróż do Abruzzo i powrót przez Marche.
Dom z Kamienia, podróż do Abruzzo i powrót przez Marche.

Chwila relaksu i San Benedetto del Tronto

Dotarliśmy w końcu nad morze. Ostatecznie jadąc przez Amatrice na chwilę wpadliśmy do Lazio i na wybrzeżu wylądowaliśmy już w Marche, Abruzzo zostawiliśmy za plecami. Tak naprawdę było nam wszystko jedno gdzie, chcieliśmy tylko wykąpać się w ciepłym, turkusowym morzu, poleżeć pod parasolem i zjeść dobry, rybny obiad – tym oto sposobem w poniedziałkowy poranek znaleźliśmy się w San Benedetto del Tronto. 

Nie jesteśmy na pewno „morscy”, zdecydowanie naszym środowiskiem naturalnym jest górska dzicz, ale raz na jakiś czas takie kilka godzin relaksu na plaży chętnie sobie podarpowujemy, zwłaszcza po takim wysiłku i próbie, jak ostatnie cammino. 

Postanowiliśmy przez te pół dnia bezczelnie się porozpieszczać – zamiast leżeć na dziko, wzięliśmy nawet parasol i dwa łóżka blisko wody. Wrześniowe morze w Italii jest cudowne. Woda jest bardzo ciepła, plaża już w połowie pusta, nie trzeba polować na miejsce na parkingu, ani martwić się o stolik w restauracji. Po sierpniowym chaosie nie ma już śladu.

Te kilka godzin w San Benedetto było przewspaniałym ukoronowaniem naszych ekspresowych i super aktywnych wakacji.  

I tak oto – nomen omen – dopłynęłam do brzegu w mojej podróżniczej opowieści.

W poniedziałkowy wieczór dotarliśmy do domu, rozmontowaliśmy auto z żalem, niczym dzieci, które mama w czasie dobrej zabawy na podwórku woła na kolację. Po raz pierwszy nie mamy wpisanej w grafik żadnej podróży na sztywno, jedynie wiele planów i pomysłów. Teraz trzeba popracować, dużo popracować, a potem wyruszymy znów.

Ta podróż jest dla mnie kolejnym potwierdzeniem tego, co wiem już od dawna – w moim życiu w końcu jest Ktoś, kto w nieprawdopodobny wręcz sposób dotrzymuje mi kroku, nie tylko w dosłownym znaczeniu tego słowa. 

Pięknego weekendu!

Dom z Kamienia, podróż do Abruzzo i powrót przez Marche.
Dom z Kamienia, podróż do Abruzzo i powrót przez Marche.
Dom z Kamienia, podróż do Abruzzo i powrót przez Marche.
Dom z Kamienia, podróż do Abruzzo i powrót przez Marche.
Dom z Kamienia, podróż do Abruzzo i powrót przez Marche.
Dom z Kamienia, podróż do Abruzzo i powrót przez Marche.

3 komentarze

  1. Podobnie poraził nas w zeszłym roku obraz wielu miejscowości w okolicach Monti Sibillini w południowej części Marche. Zniszczone budynki, a cała miejscowość przeniesiona dalej do szeregów barakowych domków… Wszędzie żurawie i obejmy na popękanych budynkach – to teraz codzienny i bardzo smutny widok. Choć z Amatrice na pewno nic nie może się równać. Pozdrawiam, Ewa

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Opublikuj komentarz

Chcesz wesprzeć moją twórczość?
Udostępnij w Social Mediach
Facebook
Twitter
Pinterest
WhatsApp

Autorka bloga

Mam na imię Kasia i jestem autorką tego bloga. Jeśli chcesz poznać mnie bliżej, odwiedź stronę "O mnie"
WSPARCIE
Archiwum bloga

(Wpisy z lat 2012-2025)​

Wesprzyj bloga

Będzie mi bardzo miło jeśli moją twórczość wesprzesz na PATRONITE. Pisanie książek, prowadzenie bloga, fotografowanie i pokazywanie włoskiego życia jest moją największą pasją. Żeby jednak pozwoliło mi przetrwać i nadal pisać potrzebuję Twojego wsparcia. Będę odwdzięczać się nową treścią i zdjęciami każdego dnia. Dziękuję.
WSPARCIE
Social Media