8 sierpnia, 2026

Urodzinowe Dolomity – akt V – Lago di Garda, czyli powrót do domu

Przejechaliśmy wzdłuż całego wschodniego wybrzeża, na obiad - tak jak pisałam zatrzymaliśmy się przed Malcesine. Zachwycaliśmy się jeziorem z drogi, ale tylko samym jeziorem, z czysto geograficznego punktu widzenia. Jednogłośnie jednak stwierdziliśmy, że w sezonie letnim nie jest to miejsce dla nas.

Co znajdziesz w tym artykule?

Obiad nad Gardą

– A gdybyśmy na obiad pojechali nad Gardę? – zaproponował nagle. 

– Cudownie! Jedźmy nad Gardę! 

Z jednej strony trochę obawiałam się tego, że w pierwszą niedzielę sierpnia wpakujemy się w taki chaos, że trudno nam się potem będzie stamtąd wydostać, ale z drugiej strony wszystko, co robimy razem, nawet stanie w korku ma sens. 

– Ile mamy stąd nad Gardę?

– GPS pokazuje 30 minut. 

– Tylko? Bosko! 

On prowadził, a ja zaraz zaczęłam wertować Google w poszukiwaniu godnego przybytku na obiad. Zamarzyły nam się ryby z widokiem na jezioro i to marzenie udało nam się spełnić jakieś dwa kilometry przed Malcesine. 

Obiad był bardzo smaczny, choć nie aż tak smaczny, żeby pisać o nim poezje. Trudno w miejscach tak turystycznych wymagać Bóg wie czego. Jednak muszę przyznać, że już sam moment, widok, spontaniczna decyzja, granie cykad, On u mojego boku… to wystarczyło nie tylko na jedną poezję, ale na całe zbiory psalmów uwielbienia.  

Dom z Kamienia, Lago di Garda, blog Kasi Nowackiej
Dom z Kamienia, Lago di Garda, blog Kasi Nowackiej
Dom z Kamienia, Lago di Garda, blog Kasi Nowackiej
Dom z Kamienia, Lago di Garda, blog Kasi Nowackiej
Dom z Kamienia, Lago di Garda, blog Kasi Nowackiej
Dom z Kamienia, Lago di Garda, blog Kasi Nowackiej
Dom z Kamienia, Lago di Garda, blog Kasi Nowackiej

O samej Gardzie dwa słowa - bardzo subiektywnie

Przejechaliśmy wzdłuż całego wschodniego wybrzeża, na obiad – tak jak pisałam zatrzymaliśmy się przed Malcesine. Zachwycaliśmy się jeziorem z drogi, ale tylko samym jeziorem, z czysto geograficznego punktu widzenia. Jednogłośnie jednak stwierdziliśmy, że w sezonie letnim nie jest to miejsce dla nas. Po pierwsze na każdym wolnym skrawku czy kamyczków, czy wypalonego słońcem trawnika leżały ręcznikowe patchworki, a ludzie siedzieli gęsto jeden obok drugiego. Woda ani temperaturą, ani też zapachem nie zachęcała do kąpieli. Pomyśleliśmy, że wrócimy tam w innej porze roku, żeby potrekkinzgować czy też być może zrealizować jakąś ferratę, ale na pewno nie jesteśmy z gatunku stadno-plażowego. 

Droga do domu upłynęła nam spokojnie, bez żadnych przygód, korków i innych mniej przyjemnych atrakcji. Do samego końca było idealnie – cała podróż była tak idealna, że nawet w najbardziej brawurowych marzeniach o takiej idealności nie śniliśmy. 

Teraz przed nami, a tak naprawdę głównie przede mną trzy intensywne tygodnie i dopiero na początku września kolejna dłuższa podróż.

Tymczasem do Marradi zawitała Mama i Świta i w piątkowy wieczór miało miejsce oficjalne już na żywo poznanie Mojej Drugiej Pary Hoka.

Niech to będzie piękny czas!

A tu jeszcze raz rolki z ostatniej podróży:

ROLKA 1

ROLKA 2

ROLKA 3

ROLKA 4  

Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej o życiu w Toskanii
Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej o życiu w Toskanii

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Opublikuj komentarz

Autorka bloga

Mam na imię Kasia i jestem autorką tego bloga. Jeśli chcesz poznać mnie bliżej, odwiedź stronę "O mnie"
WSPARCIE

Poprzednie wpisy

Archiwum bloga

(Wpisy z lat 2012-2025)​

Wesprzyj bloga

Będzie mi bardzo miło jeśli moją twórczość wesprzesz na PATRONITE. Pisanie książek, prowadzenie bloga, fotografowanie i pokazywanie włoskiego życia jest moją największą pasją. Żeby jednak pozwoliło mi przetrwać i nadal pisać potrzebuję Twojego wsparcia. Będę odwdzięczać się nową treścią i zdjęciami każdego dnia. Dziękuję.
WSPARCIE
Social Media