Pierwsze poważne zadanie Nikona
Nie mogłam się doczekać tego mojego nowego Nikona. Brak sprawnego aparatu na kilka długich miesięcy wyłączył mnie z fotograficznego zawodowego działania. Musiałam odrzucać wszystkie przychodzące zapytania, a niektóre odrzuciłam ze szczególnym bólem serca. W końcu jakoś się wszystko poukładało – przy pomocy Waszych kaw i pomocy Drugiej Pary Hoka stałam się posiadaczką kolejnego Nikona i wróciłam do fotografowania.
Nikon pojechał z nami do Abruzzo, ale pierwszym poważnym zadaniem, nie na własne potrzeby był czerwcowy ślub w Certaldo.
Aga i Robert nie chcieli nadętej ceremonii, ani pozowanych zdjęć, miało być swojsko i naturalnie i chyba tak właśnie wyszło.
Pisałam o tym na gorąco, a dziś dzieląc się kilkoma kadrami przypominam o tamtym wydarzeniu i…
Znów "chodzę po prośbie"...
Podawajcie w świat moje fotografowanie i ślubne toskańskie historie. Ślijcie wieści, polecajcie znajomym i nieznajomym. Pamiętajcie, że poza moimi lekcjami, blogiem i pisaniem, jest też kilka innych gałęzi mojej działalności. Pracować muszę dużo i takie fotografowanie czy też organizacja ślubu jest miłą odskocznią od codziennego uczenia.
Natomiast jeśli chodzi o sam ślub, niektórzy myślą pewnie, że to kaprys, na który pozwolić mogą sobie nieliczni, ja jednak zapewniam Was, że niekoniecznie tak musi być. Wiadomo, że ślub wyjazdowy będzie raczej w mniejszym gronie, ale – co za tym idzie – będzie to właśnie grono najbliższe sercu i chyba o to głównie chodzi. Zamiast wyfiokowanego wesela, wyreżyserowanego czasem do do minuty, można mieć piękną festę po włosku z aperitivo, z pieczeniem pizzy, z piknikowaniem – niemal wszystko czego tylko dusza zapragnie.
Mam nadzieję, że następny sezon przyniesie więcej ślubów i więcej zdjęć, łapanie szczęśliwych chwil i uwiecznianie ich na wieki to nie tylko praca, ale też wzruszająca misja.
To tyle w kwestii ślubów i zdjęć…
Tymczasem cebula została już nasolona, wymoczona w occie, teraz się suszy, a wieczorem powędruje do słoików i zostanie zalana olejem. Mniam…
Dziś w Marradi pierwsze w tym sezonie czwartkowe mercatini… Nasze pierwsze wspólne mercatini…
Dobrego dnia!



2 komentarze
Bardzo sympatyczni młodzi, bez zadęcia i wyfikowanych fryzur, pięknie.
Pięknie! Wspaniała pamiątka. Cudnie jest świętować w gronie tych najbliższych – rodziny i przyjaciół. Ślub na 100 czy 200 osób to takie bardziej wydarzenie biznesowe z kopertami 😄