15 lipca, 2026

Cebulowe szczęście

Wyciągnął skrzynkę szalotki kupioną od Dziewczyny z Gór i zabraliśmy się za pierwszą obróbkę. Cebulę - każdą - uwielbiamy i jemy w ilościach wręcz nieprzyzwoitych. Nie raz żartowaliśmy, że to wielkie szczęście podzielać miłość do cebuli, bo można sobie folgować nie bacząc na nic.   

Co znajdziesz w tym artykule?

Wieczór pełen szczęścia

– Wiesz co to jest szczęście? – zatrzymałam się „w pół obierki”, a On popatrzył na mnie pytająco. – Szczęście to mieć kogoś, z kim można w lipcowy wieczór obierać cebulę. 

– A my obieramy szalotkę! – odpowiedział przekornie. 

Scalogno to też cebula! 

Wzięliśmy kieliszki z prosecco do ręki i znów wznieśliśmy nasz ulubiony toast. 

– Za nas! 

– Za nas! I za cebulę!

– I za cebulę! Za szalotkę!

Po nieco ciężkim dniu nastał niespodziewanie spokojny wieczór. Zrobiliśmy milion rzeczy, nadganiając przede wszystkim najróżniejsze zaległości. Ja w końcu dokończyłam zdjęcia dla czerwcowych Państwa Młodych i zabrałam się za te z trialu.

Potem On wyciągnął skrzynkę szalotki kupioną od Dziewczyny z Gór i zabraliśmy się za pierwszą obróbkę. Cebulę – każdą – uwielbiamy i jemy w ilościach wręcz nieprzyzwoitych. Nie raz żartowaliśmy, że to wielkie szczęście podzielać miłość do cebuli, bo można sobie folgować nie bacząc na nic.   

Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej - przetwory na zimę, szalotka w oliwie
Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej - przetwory na zimę, szalotka w oliwie

Marynowana szalotka w oleju

Szalotkę najpierw trzeba „sbollentare” przez minutę – czyli wsadzić na minutę do gotującej się wody. Wtedy łatwiej się ją obiera, nawet jeśli palce cierpią od gorąca. 

Potem obraną szalotkę zasypuje się grubą solą i zostawia na 24 godziny. Następnie płucze się ją z soli i na kolejne 24 godziny zalewa się octem – można trochę krócej, wszystko zależy od gustów, czyli od tego, jak bardzo lubimy marynowane przysmaki. 

Potem osuszamy scalogno, przekładamy do wygotowanych dobrze słoików i zalewamy olejem. Zakręcamy i odstawiamy w chłodne miejsce. Nie trzeba ich pasteryzować. 

Tak oto szczęście cebulowe zostało poddane pierwszej obróbce i za dwa dni powędruje do słoików. Zimą będziemy mieć z nich wielką radość, a tymczasem radość mamy już z samego przygotowania. Stać w gorący wieczór nad worem dymiącej szalotki i jej obierek, popijać prosecco i słuchać jak Nada dla przekory śpiewa „Ma che freddo fa” (ale zimno!) było dla mnie wczoraj kwintesencją szczęścia. 

Taki wieczór po minionych dniach był jak balsam na duszę. 

Dobrego środka tygodnia!

ps. Przepis na szalotkę pojawi się w Kuchni Domu z Kamienia, ale kiedy już cebulka zostanie zamknięta w słoiku.

Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej - przetwory na zimę, szalotka w oliwie
Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej - przetwory na zimę, szalotka w oliwie
Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej - przetwory na zimę, szalotka w oliwie
Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej - przetwory na zimę, szalotka w oliwie
Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej - przetwory na zimę, szalotka w oliwie
Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej - przetwory na zimę, szalotka w oliwie

3 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Opublikuj komentarz

Chcesz wesprzeć moją twórczość?
Udostępnij w Social Mediach
Facebook
Twitter
Pinterest
WhatsApp

Autorka bloga

Mam na imię Kasia i jestem autorką tego bloga. Jeśli chcesz poznać mnie bliżej, odwiedź stronę "O mnie"
WSPARCIE
Archiwum bloga

(Wpisy z lat 2012-2025)​

Wesprzyj bloga

Będzie mi bardzo miło jeśli moją twórczość wesprzesz na PATRONITE. Pisanie książek, prowadzenie bloga, fotografowanie i pokazywanie włoskiego życia jest moją największą pasją. Żeby jednak pozwoliło mi przetrwać i nadal pisać potrzebuję Twojego wsparcia. Będę odwdzięczać się nową treścią i zdjęciami każdego dnia. Dziękuję.
WSPARCIE
Social Media