Odpoczynek
– Mam ochotę pojechać potem nad rzekę – powiedział w sobotni ranek, kiedy szykowaliśmy się do zajęć. Ucieszyłam się na tę propozycję szczególnie i to już nawet nie chodziło o samą rzekę, ale o to, że On postanowił odpocząć. W życiu nie miałam obok siebie osoby, która by tyle i tak ciężko pracowała. Mam za to do Niego ogromny szacunek.
I tak oto w sobotę wczesnym popołudniem, czyli zaraz po obiedzie zaczęliśmy nasz weekend. Zwinęliśmy ręczniki, butelkę wody, aparat ostatecznie zostawiłam w domu i pojechaliśmy nad ukryty zaułek Lamone.
Jakkolwiek nie byłby on ukryty, byliśmy przekonani, że o miejsce bez ludzi będzie trudno, bo nasza dolina jest jak lep na muchy w czasie upałów, nawet jeśli w tych dniach te dają popalić bez względu na wysokość.
Jakimś cudem miejsce, które On miał na myśli, było rzeczywiście ukryte i tak mogliśmy cieszyć się szmerem i pluskiem Lamone na wyłączność. Jeszcze raz wielki przywilej!
Niezwykłe, że w dzisiejszych czasach bezpretensjonalna prostota życia jest tak wielką niezwykłością.
– Ciekawie byłoby pójść w górę rzeki, bo ten jej fragment do kolejnego zejścia jest nieznany. Nie ma tam jak dotrzeć, tylko wędrując jej korytem.
– Zróbmy to! Nawet jutro!
Gaj kasztanowy w muzycznych objęciach
Zanim jednak nastało „jutro”, czekał nas jeszcze sobotni wieczór, który miał być wypełniony muzyką, smakołykami i zabawą.
Castagneto in Musica to jedno z moich ulubionych marradyjskich wydarzeń letnich, a w tym roku bycie tam z Nim było przyjemnością z innego wymiaru.
Oprócz tradycyjnej muzyki na żywo byli też tradycyjni sciucaren z Romagnii. Dawna tradycja strzelania z bata jest tu wciąż kultywowana i kolejne pokolenia pięknie ją prezentują. Staliśmy jak urzeczeni wpatrzeni w pląsające „sznury” i ludzi, którzy nimi wywijali.
Była też doskonała kuchnia w tym tradycyjne ciambellini alpini, o których już na blogu poematy pisałam, były naleśniki z mąki kasztanowej z ricottą i pomarańczami, było wino i do tego wszystkiego było oczywiście doskonałe towarzystwo. W gaju kasztanowym spędziliśmy cały sobotni wieczór do ostatniego wygrywanego dźwięku.
A potem nastała niedziela i postanowieniu z popołudnia stało się zadość, ale o tym już jutro. Tymczasem na dobry początek nowego tygodnia ROLKA.
Pięknego dnia!


