Co dobrego jedliście?
Moje lekcje włoskiego zaczynam zwykle od małej konwersacji – przynajmniej z tymi uczniami, którzy są już w stanie budować choćby proste zdania. Wśród najczęstszych pytań są zwykle: „co pięknego robiłeś/aś?” (cosa hai fatto di bello?), co mi pięknego opowiesz? (cosa mi racconti di bello?) albo co dobrego/pięknego jadłeś? (cosa hai mangiato di bello?) To ostatnie pytanie zawsze najbardziej zadziwia, a przecież to tak istotna rzecz w życiu i do tego jeden z najmilszych tematów do rozmowy. Warto w tej kwestii brać przykład z Włochów.
Nie ma dnia, żebyśmy nie rozmawiali o jedzeniu – co zjesz na obiad? Co jemy na kolację? Gdzie jemy w niedzielę? Smakowała ci wczoraj ryba? Idziemy na pizzę? Robimy nasze ulubione spaghetti? Co dziś wieczorem serwują na mercatini? Itd… Itp…
Nie ma odpowiedzi typu: cokolwiek, co podleci, byle tylko zalepić dziurę w brzuchu.
Z namaszczeniem podchodzimy do tej jednej z największych życiowych przyjemności. A zatem nie bądźcie zdziwieni, kiedy ktoś Was zapyta: cosa hai mangiato di bello? Albo” cosa mangi stasera?
Weekend pełen smaków
Koniec lipca i pierwsze trzy tygodnie sierpnia to to w Marradi festowy i sagrowy zawrót głowy. Człowiek chciałby być w kilku miejscach jednocześnie i mieć przynajmniej trzy żołądki…
I tak kulinarna rozpusta tego weekendu zaczęła się już w czwartek – w czasie mercatini serwowane były passatelli ze speckiem na fonducie z parmezanu, schiacciata z mąki kasztanowej ze słoniną i miodem oraz warzywa smażone w cieście.
Potem nastał piątek i do stołu zasiedliśmy w restauracji La Colombaia, która zorganizowała pierwszą w tym roku tematyczną kolację: ryby. Dziś czeka nas święto dzika w San Martino, a jutro myślę, że przystopujemy, tym bardziej, że pogoda ma kaprysić – czego wcale nie mamy jej za złe i sami w domowym zaciszu zrealizujemy jeden z przepisów, które mignęły na social mediach i zapisane zostały „do przetestowania”.
Tym kulinarnym ucztom latem często towarzyszą pląsy – wczoraj pląsaliśmy na boisku w San Martino, dziś będziemy pląsać w pizzerii nad rzeką, a jutro któż to wie.
Niech Wam się weekend smacznie pisze! Do zobaczenia w poniedziałek.



5 komentarzy
Ostatnio byłem na krewetkach z siostrą. Lubię w nich delikatność i to, że są smaczną odmianą dla typowej ryby. Czekam na kolejne treści! 🙂
W moim domu rozmowy o jedzeniu są obowiązkowe, ponieważ mój małżonek lubi mieć zaplanowane menu co najmniej na tydzień, żeby wiedział, jakie zakupy zrobić:D A ja jestem naprawdę wdzięcznym konsumentem. Z ciekawych rzeczy ostatnio jadłam wędzonego suma i karpia, naprawdę pyszne.
Wspaniale! Wędzony sum brzmi ciekawie!
Lato, sezon fasolki szparagowej, mniam, obżeram się, no i pomidory prosto z krzaczków, cóż może być lepszego… A, jeszcze nasz ulubiony obiadek, młode ziemniaczki i kurki w śmietanie – poezja!
Tak pomidory z własnych krzaczków to luksus!