Lato zaawansowane
Lipiec 2026 powoli zbliża się do końca. Przed nami jego ostatni weekend i dobrze, że już weekend, bo to był szczególnie trudny tydzień. Zaczęło się już od poniedziałku, a potem było tylko „lepiej”. Mam nadzieję, że kolejny będzie jego przeciwieństwem – tym bardziej, że już teraz w planie jest kilka wspaniałości.
Swoją drogą aż się wierzyć nie chce, że lato będzie zaraz w połowie dystansu. Wszystko „ledwie co”, żeby zaraz „a tu już”.
Minął kolejny czwartek, a wraz z nim jeszcze jedne czwartkowe mercatini, które tym razem musieliśmy przerwać i zostawić dla innych, żeby przywitać kolejnych marradyjskich Gości.
Dziś przed nami rybny wieczór w jednej z lokalnych restauracji – mam nadzieję nieprzerywany, a potem festa dzika w San Martino.
Kiedyś w połowie lata zaczynałam opłakiwanie jego ubywania. Teraz jest inaczej. Teraz nie boczę się na inne pory roku, każde mają swój urok. Nawet perspektywa zimna za kilka miesięcy wydaje się znośniejsza, kiedy można pocieszyć się i ogrzać ciepłym przytuleniem.
Sierpień
Tymczasem sierpień w tym roku zapowiada się nadzwyczaj intensywnie i wzruszająco. Będą Goście, Goście, dużo Gości. Przede wszystkim Mama i Świta – i tym razem to spotkanie owiewa specjalna nuta, a ja się nie mogę doczekać kiedy Oni poznają Jego. Będą starzy Przyjaciele, będą warsztaty i spotkanie po latach, będą inne krótkie spotkania, będzie fest zatrzęsienie – w tym Biała Noc i Noc czarownic i mam nadzieję, że jeszcze wiele innych pięknych rzeczy urodzi się spontanicznie…
Nie zrobiliśmy jeszcze z Mikołajem rytualnego zdjęcia pod ratuszem, wciąż brak w galerii zdjęć sesji w słonecznikach, nie pląsałam jeszcze nad basenem (choć w innych okolicznościach przyrody już tak), nie zakręciłam ani jednego słoika z przecierem pomidorowym, ale to nadrobię pewnie jutro. Poza tym mam nadzieję, że wykorzystuję czas na milion procent, wciąż zachłannie wdycham każdy dzień, wciąż mnie tyle zadziwia, nic nie spowszedniało, choć zaraz zacznie się 14 rok…
Niektóre decyzje wydają nam się czasem cholernie trudne do podjęcia, nawet kiedy człowiek jest o ich słuszności przekonany. Karkołomne zadanie, Mount Everest, panika, „to się nie może udać”. Aż nagle budzimy się pewnego dnia i nie możemy uwierzyć, że to się stało naprawdę, że gdzieś w sobie tę odwagę znaleźliśmy.
Jestem tu, gdzie jestem, codziennie błogosławię się za moją odwagę. I do tego jestem z kim jestem – od kilku miesięcy codziennie błogosławię za odwagę (może nawet większą niż moja) Moją Drugą Parę Hoka.
A wy jesteście odważni? Team rozważni czy razem z nami team romantyczni?
Dobrego weekendu!



2 komentarze
Cieszę się Waszym szczęściem 🙂 Ja jestem raz rozważna raz romantyczna…Niestety…Teraz właśnie jestem przed trudną decyzją…Na razie jednak wakacje.
Pomiędzy 1-13 sierpnia będę w okolicach Florencji. Jeżeli się uda chciałabym odwiedzić Biforco… tak pięknie o nim piszesz, że chciałabym go zobaczyć na własne oczy 🙂 Chciałam zapytać czy Biała noc i noc czarownic będzie właśnie u Was, czy w ogóle w tym czasie będzie jakas festa w Biforco?
Pozdrawiam Aneta
Festy – większość odbywają się w Marradi i tak rzeczywiście będzie biała noc – La Notte Bianca 8 sierpnia. 10 sierpnia jest festa naszego patrona San Lorenzo i 11 w ciągu dnia jarmark. 10 wieczorem jest serwowana na basenie polenta Alpini. Noc Czarownic jest w trzecią sobotę sierpnia. Zapraszamy do Marradi i Biforco 🙂