Kwiaty cukinii
Kiedy rankiem wyjrzałam przez okno czekając na kawę, ucieszyłam się jak dziecko, bo oto wśród zieleni zamigały do mnie pierwsze kwiaty cukinii! Radość wielka! A najbardziej to się pewnie ucieszy Mikołaj, kiedy wróci ze szkoły, bo w tym roku ogródek to głównie jego dzieło. Chodzi, ogląda, dogląda, podlewa, plewi, zachwala, znów ogląda, znów zachwala i tak cały czas… Ale kwiatów cukinii to jeszcze nie widział, tym bardziej, że dziś rano biegał w popłochu, żeby znaleźć brakującą część garderoby do przebrania na kolejny dzień końca szkoły. Dziś tematem są postacie z bajek, filmów, książek i wraz z dwójką przyjaciół będą Qui, Quo, Qua ( w oryginale Huey, Dewey i Louie).
Białe, krótkie spodenki zaginęły w akcji, więc wymyślał coś na gorąco. Ot cały Mikołaj… To już chyba ostatnie tego typu „popłochy” i trochę mi żal, że kończy się etap: „na dziś potrzebny mi flet, blok do rysowania, czy płatki suszonych kwiatów”… Do tej pory uśmiecham się na wspomnienie, kiedy pewnego dnia Mikołaj – był wtedy w trzeciej, może w czwartej klasie podstawówki, poinformował mnie, że musi przynieść do szkoły „tegamezrame”. Nawet google nie wiedziało o co chodzi. W końcu rozbierając słowo na czynniki pierwsze okazało się, że chodzi o… miedziany rondel! Tegame to po włosku rondel, rame to miedź, ale Mikołaj połączył to wszystko polskim przyimkiem „z” i na dodatek wymówił jako jedno słowo na wdechu, więc nijak nie umiałam tego rozszyfrować.
Stare dzieje…
Tymczasem matura za pasem, a do tego w następnym tygodniu chyba pierwsza poważna rozmowa o pracę.
Niech się temu mojemu Bobasowi to dorosłe życie plecie jak najlepiej!
Kalendarium pierwszej części lata
Marradi ogłosiło kalendarium atrakcji na czerwiec i lipiec. Wygląda na to, że na brak rozrywki nie będziemy narzekać. Mam nadzieję, że uda mi się wybawić na całego, bo to jest coś, co rozładowuje skutecznie moje troski z tej ciemniejszej strony życia. Jest równowagą, antidotum, tlenem. Dwa razy „T” – taniec i trekking. Oby wszystko pięknie się tego lata udało.
Zaczyna się już krystalizować w mojej głowie plan kolejnych wypraw. Jedna na koniec sierpnia, druga pod koniec września. Moje towarzyszki też już powoli zaczynają się nakręcać, a to nakręcanie się jest trochę początkiem samej podróży.
Trzeba już powoli zacząć wyznaczać etapy i zarezerwować noclegi.
Do moich treningów nadal podchodzę na poważnie, bo wiem, że w takiej wyprawie mocne ciało to duże ułatwienie. Latem jest z tym oczywiście trochę trudniej, bo przy obecnych temperaturach poobiedni spacer niestety przegrywa z drzemką pod moim szczęślinem vel muślinem, jak go nazwała Asia. Na szczęście dni są teraz długie, więc w letnie wieczory, nim zapadnie zmrok, udaje się i spacer i cardio albo pilates i kolacja i posiedzenie w barze… Dużo się udaje, jeśli ktoś się uprze, a upór to moje drugie imię.
Pięknego dnia!



10 komentarzy
Jak raz ktoś usiądzie pod szczęślinem – muślinem to zrozumie dokładnie o czym się tu Autorka rozpływa na blogu.😍😄 Trzymam kciuki za plony i plany Mikołaja. Jakie zachęcające jest imprezowo lato w Marradi 🥂🎊 Zazdro wszystkim co wpadną tam na wakacje 🥰
Ja już zawsze będę go muślin nazywać:) Ciekawe przez kogo! <3
No, bo przecież pod szczęślinem musi być szczęśliwie 😉.
Jestem pewna, że Mikołajowi wszystko świetnie pójdzie i gratuluję spełnienia marzenia o 🎸. Niech dalej szczęśliwie rozwija swoje pasje .
Pozdrawiam serdecznie
Bardzo dziękuję <3
trzymam kciuki za Mikołaja – niech mu się wszystko ułoży jak najlepiej 🙂
Dziękuję <3
Powodzenia dla Maturzysty!
Ps Bonus Cultura – świetny pomysł ! Brawo Włosi!
Pozdrawiam
Tak, też uważam, że to piękny pomysł. Dziękujemy!
Tegamezrame 😂😂😂 cudne!
Tegamezrame i „samochód z barami” to moje ulubione:)