6 sierpnia, 2026

O różnych Dolomitach i o Bolzano w deszczu – Akt III

Właściwie już nawet nie pamiętam dlaczego na powrotny nocleg wybraliśmy Bolzano. Chyba dlatego, że chcieliśmy być tam razem. Zarezerwowałam pokój w pensjonacie na opłotkach miasta, żeby nie obciążać budżetu i to był doskonały pomysł.

Co znajdziesz w tym artykule?

Inne Dolomity

Zostawiliśmy za plecami Passo Falzarego i ruszyliśmy w kierunku Bolzano, gdzie zarezerwowałam drugi nocleg. Byliśmy w przednich humorach, bo wszystko pięknie nam się udało, ale też wymęczeni, bo za nami była pięciogodzinna podróż z dnia poprzedniego, dwa mordercze trekkingi i noc w aucie. Do Bolzano GPS pokazywał 1 godz 40 min drogi. 

– Chcesz się zatrzymać na drzemkę? – zapytałam kiedy minęliśmy San Cassino, bo widziałam, że dopada go kryzys. 

– Chyba tak. 

– Dasz radę dojechać do Passo Gardena? Ty sobie pośpisz, a ja pofotografuję. 

– Jasne! 

Passo Gardegna widać już było całkiem blisko przed nami. Jednak gdy dotarliśmy na górę, miejsce okazało się wcale nie tak bardzo interesujące, bo zapchane ludźmi i częściowo pogrodzone siatkami jak na placach budowy. Gianly nawet nie zwolnił. Stwierdziliśmy zgodnie, że zatrzymamy się zjeżdżając z przełęczy na pierwszej możliwej piazzola

Jakież było jednak nasze zdziwienie, kiedy okazało się, że na tej trasie miejsc takich po prostu nie ma – a jeśli są, to zagrodzone kamieniami, nasypami ze żwirku, czy pniami. Zupełnie jakby władze gminy nie chciały, żeby ktoś się tam zatrzymywał. Bardzo smutne zrobiło to na nas wrażenie i postanowiliśmy więcej w te strony nie wracać. Pierwszą piazzolę napotkaliśmy po kilku ładnych kilometrach – ta jednak opatrzona była znakiem drogowym „postój do 30 min”. Kpina…

Jak tylko wjechaliśmy do Trentino – zaraz za Passo Valparola zmieniło się wszystko. To znaczy Dolomity nadal były piękne, ale nie miałam już poczucia bycia we Włoszech. Czułam się jakbyśmy przejechali granicę innego państwa i to jeszcze wyraźniej pokazało mi, które Dolomity są dla nas, a które bez żalu zostawimy innym. To nic, że te wszystkie domki ukwiecone do niemożliwości wyglądały jak z pocztówki… Czegoś mi w tym wszystkim brakowało.  

Bolzano - Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej
Bolzano - Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej

Bolzano

Właściwie już nawet nie pamiętam dlaczego na powrotny nocleg wybraliśmy Bolzano. Chyba dlatego, że chcieliśmy być tam razem. Zarezerwowałam pokój w pensjonacie na opłotkach miasta, żeby nie obciążać budżetu i to był doskonały pomysł.

Dotarliśmy na miejsce około 17.00 i po zmyciu z siebie potu i kurzu zalegliśmy w pokoju na dłuższy odpoczynek przy jednostajnym akompaniamencie wentylatora. Temperatura w Bolzano biła nieprzyzwoite rekordy. Wykorzystaliśmy ten czas na gastronomiczne poszukiwania, więc kiedy nadeszła pora kolacji wiedzieliśmy już co, gdzie i jak. 

Na wieczór zapowiadano deszcz i wszystko wskazywało na to, że prognozy się sprawdzą. Dopijając ostatnie krople wina powiedział: 

Amore, czuję w powietrzu zapach deszczu. Chodźmy zapłacić. Coś mi się zdaje, że zaraz zacznie padać. 

W tym momencie, jakby na potwierdzenie tych słów, niebo zamruczało.

– Wypuszczę was tylnymi drzwiami – powiedział właściciel restauracji. – Dzięki temu wyjdziecie pod portykami i choć przez chwilę nie będziecie moknąć. 

Przeszliśmy tak, jak wskazał drogę mężczyzna i chwilę potem dotarliśmy do lodziarni, w której On w innym życiu jadł najlepsze lody ever

Z lodami musieliśmy schronić się pod dachem, bo deszcz rozhulał się na dobre. Kto widział ROLKĘ, ten wie. Uwaga! Rolka jest też niedzielnym spojlerem. 

Staliśmy tak kilka minut, ale kiedy po sprawdzeniu prognoz pogody na następne godziny, okazało się, że ma padać do nocy, wyszliśmy z ukrycia i najpierw biegiem, a potem już spacerem w strugach deszczu ruszyliśmy przed siebie. 

Znów miałam wrażenie, że to nie prawdziwe życie, tylko jakiś film, który przewija mi się przed oczami. Nie pamiętam, kiedy ostatnio tańczyłam w deszczu… 

Nim doszliśmy na parking, był jeszcze przystanek na digestivo, a potem zakupy w enotece i w końcu miłe pogawędki z nieznajomymi.  

Lało jak z cebra, ale temperatura nadal trzymała ekstremalny poziom. Czułam pod bosymi stopami ciepło ulicznych kamieni…

Rankiem pospaliśmy nieco dłużej. Postanowiliśmy się nigdzie nie spieszyć.

CDN…

Dobrego dnia!

https://www.instagram.com/p/Dbq0SsuM7vD/
Bolzano - Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej
Bolzano - Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej
Bolzano - Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej
Bolzano - Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej
Bolzano - Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Opublikuj komentarz

Autorka bloga

Mam na imię Kasia i jestem autorką tego bloga. Jeśli chcesz poznać mnie bliżej, odwiedź stronę "O mnie"
WSPARCIE

Poprzednie wpisy

Archiwum bloga

(Wpisy z lat 2012-2025)​

Wesprzyj bloga

Będzie mi bardzo miło jeśli moją twórczość wesprzesz na PATRONITE. Pisanie książek, prowadzenie bloga, fotografowanie i pokazywanie włoskiego życia jest moją największą pasją. Żeby jednak pozwoliło mi przetrwać i nadal pisać potrzebuję Twojego wsparcia. Będę odwdzięczać się nową treścią i zdjęciami każdego dnia. Dziękuję.
WSPARCIE
Social Media