28 lipca, 2026

Dla przyzwoitości

Szliśmy i rozmawialiśmy. Rozmawialiśmy i milczeliśmy. Milczeliśmy o wyjątkowości momentu i rozmawialiśmy o nas, o przyszłości, o pracy, o życiu, o przeszłości, o relacjach, o naszej najbliższej podróży. 

Co znajdziesz w tym artykule?

Niedziela drzemkami pisana

Niedziela miała być przeplatana burzami, jednak po porannym armagedonie wszystkie chmury rozeszły się w pokoju i nim nastał wieczór, do doliny znów zaczął zakradać się upał. 

Tak czy inaczej ponieważ już wcześniej mentalnie nastawiliśmy się na niedzielę w trybie „wałkonie”, nie zważając na pogodne niebo, po obiedzie znów oddaliśmy się z radością kolejnej tego dnia drzemce.

Dopiero późnym popołudniem zaczęły nami targać wyrzuty sumienia. 

– Co ty ze mną robisz? – zapytałam – żebym ja o tej porze była w łóżku, zamiast zdzierać buty gdzieś na szlaku? To nieprzyzwoite! 

Żartowaliśmy z naszego wałkonienia i przypominaliśmy sobie, że przecież od miesięcy marzył nam się taki właśnie dzień. 

– Ale wiesz co? – przeciągnął się kolejny raz, jak po ciężkiej pracy – jestem bardziej zmęczony niż w niedziele, kiedy gonimy kilometrami po górach.

– Bo odpoczywanie w nadmiarze jest jednak strasznie męczące. Ruszymy się gdzieś? 

Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej o życiu w Toskanii
Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej o życiu w Toskanii

Lody i skromny trekking

Najpierw pojechaliśmy do Palazzuolo na lody, a dopiero siedząc przy stoliku w lokalnym barze zaczęliśmy kombinować co dalej.

– Skręćmy gdzieś z drogi jadąc w stronę domu.

– Wiesz, że ja nigdy nie byłem przy kamieniołomach tych nad Gruffieto?

– Świetna myśl! Ja nie byłam tam od lat!

Nim jednak ruszyliśmy na szlak padło podstawowe pytanie: 

– Gdzie jemy dziś wieczorem? 

Popatrzył na mnie śmiejącymi się oczami i zaraz rzucił nieśmiało: 

– A gdybyśmy tak znów wrócili na sagrę do San Martino? Spróbujemy nowych rzeczy. 

– O! To ja zjem cappelletti, które miałeś wczoraj, były doskonałe. 

Kilka kilometrów za Palazzuolo po lewej stronie jadąc do Marradi odchodzi wąska droga, przy której stoją drogowskazy: agriturismo i XVII Villa Gruffieto. Ta druga jest w tej chwili miejscem, gdzie organizuje się eventy, a jej zwiedzanie możliwe jest po wcześniejszym umówieniu się. 

Nas tak czy inaczej interesował mały trekking do nieczynnych kamieniołomów. Przewędrowaliśmy tyle co nic, bo skromne 5 kilometrów trudno nazwać nawet trekkingiem, ale było to miłe rozruszanie kości po dniu wałkonienia się. Tym bardziej, że widok jaki rozciągał się ze szlaku – zielone wzgórza otulone ciepłym, wieczornym światłem swoją nieprzeciętną urodą łaskotały wzruszeniem w gardle. 

Szliśmy i rozmawialiśmy. Rozmawialiśmy i milczeliśmy. Milczeliśmy o wyjątkowości momentu i rozmawialiśmy o nas, o przyszłości, o pracy, o życiu, o przeszłości, o relacjach, o naszej najbliższej podróży. 

Szliśmy, a kamyki unisono chrobotały pod butami…

Wpadliśmy do domu, kiedy była już 20.00, rach ciach przebraliśmy się „wieczorowo” i znów powędrowaliśmy do stołu. 

Dobrego dnia!

Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej o życiu w Toskanii
Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej o życiu w Toskanii

3 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Opublikuj komentarz

Autorka bloga

Mam na imię Kasia i jestem autorką tego bloga. Jeśli chcesz poznać mnie bliżej, odwiedź stronę "O mnie"
WSPARCIE

Poprzednie wpisy

Archiwum bloga

(Wpisy z lat 2012-2025)​

Wesprzyj bloga

Będzie mi bardzo miło jeśli moją twórczość wesprzesz na PATRONITE. Pisanie książek, prowadzenie bloga, fotografowanie i pokazywanie włoskiego życia jest moją największą pasją. Żeby jednak pozwoliło mi przetrwać i nadal pisać potrzebuję Twojego wsparcia. Będę odwdzięczać się nową treścią i zdjęciami każdego dnia. Dziękuję.
WSPARCIE
Social Media