Różowa droga na Castellone
Tyle było wzdłuż szlaku na Castellone różowych kwiatów, że aż musiałam sprawdzić, cóż to za cudo!
Delikatne, subtelne kwiatostany, których o tej porze jest zatrzęsienie na apenińskich dróżkach to centuria.
Podobno ma wiele właściwości leczniczych, między innymi jest bardzo skuteczna w leczeniu ran. Według legendy centaur Chiron leczył nią rany zadane mu przez Herkulesa. Stąd też dziś jej nazwa – centaurea.
Nie wiem dlaczego w poprzednich latach nie zainteresowałam się nią bliżej, może nigdy nie było aż takiego wysypu, jak w tym roku?
Powoli zaczynają już przekwitać ginestre, ale Apeniny stroją się nadal, a doliny wypełnia słodki, jedyny i niepowtarzalny zapach lip. O tych lipach to ja mogę nieprzerwanie i do znudzenia. Czekam na to cały rok, więc wciąż mi mało zachwytów nad ich zapachem.
O lipach przeczytałam dziś takie piękne zdanie. Podzielę się jego wolnym tłumaczeniem na język polski:
„Zapach lip, to zapach ukrytych radości, przyjemności, które przez długi czas nie były wysłuchane, długiego, sekretnego czekania, nieprzewidzianych niezwykłości. Nawet pszczoły są zgodne co do tego, że kiedy raz poczuje się ten zapach, nie zamieni się go już na nic innego na świecie…”
Wysłałam dziś Mamę na Cardeto, żeby tych kwiatów nazbierała mi ile się da, bo to jest moje skuteczne zimowe pocieszenie. Nie pijam herbaty, ale kiedy w zimne miesiące potrzebuję wypić coś ciepłego, zwykle są to właśnie zioła i kwiaty własnoręcznie zbierane w czasie letnich miesięcy.
Te będą dla mnie szczególne też z tego względu, że zbierała je Mama, ja sama zajęta byłam nadganianiem z lekcjami…
Mama i Świta
Mama i Świta dotarli szczęśliwie do Biforco, a tak naprawdę najpierw do Popolano, gdzie się uściskaliśmy i wypiliśmy pierwszy kieliszek wina.
Zobaczyć się znów w takim składzie po ponad roku to jest wyższy poziom przyjemności, dlatego nie będę się już z tej przyjemności okradać i zamiast blogować postaram się z tego krótkiego w tym roku wspólnego czasu wycisnąć ile się da!
Tyle moich skarbów w jednym miejscu i czasie, aż się w głowie kręci ze wzruszenia!
Niech druga połowa czerwca pisze się co najmniej tak pięknie, jak pierwsza!



3 komentarze
Miłego, rodzinnego czasu Wam życzę. Wszystkiego dobrego 🙂
Dołączam się do życzeń 😘😘😘😘😘😘
Paniu Kasiu drobne sprostowanie wygląda na to, że Centaurea L. to chaber – Wyciągi działają moczopędnie, żółciopędnie, i przeciwbakteryjnie, w leczeniu stanów zapalnych nerek, kamicy nerkowej, i obrzęków spowodowanych zatrzymaniem wody i soli w organizmie. Przodkowie używali do tamowania krwi, posypując ranę proszkiem z bławatka, a w przypadku krwotoku z nosa wąchali bławatek i nosili na szyi korzeń. W medycynie ludowej stosowany był przy chorobach oczu szczególnie przy kurzej ślepocie.
a Centuria pospolita, która jest na zdjęciu to Centaurium minus – inaczej tysiącznik, stosuje się ją w niedokwasocie, dla ułatwienia trawienia, zawiera sporo goryczy.
Zazdroszczę dostępności do lipy i Mamy do zbierania. Herbatka zimą będzie smakować fantastycznie. Pięknego czasu z rodziną.