Słońce chłodem podszyte
Utknęłam ze zmianą garderoby, bo i wiosna jakoś zatrzymała się w pół kroku. Niby wszystko się zieleni, niby bzy zaczynają kwitnąć, ale jednak zimny wiatr wywiewa z głowy myśli o zwiewnych sukienkach. Kapoty powędrowały na strych, ale letnie stroje nadal stoją w worach. Gołe nogi i inne golizny muszą chwilę zaczekać.
Dobrze, że choć prognozy złagodniały i jutrzejsze załamanie pogody ma być tylko deszczowe, a nie śnieżne, jak jeszcze ostrzegano kilka dni temu. Może ta neve del cucco (ostatni, wiosenny śnieg) nas nie nawiedzi…
Wychodzę między lekcjami znów na te moje 10 kilometrów – wiatr nie wiatr…
– Jak ruszymy na nasze cammino, to ja odpadnę przy tobie na pierwszym etapie – śmieje się On.
– Akurat!
Do cammino jeszcze kilka miesięcy. Tymczasem przed nami trzy zajęte tygodnie, więc bez planów wyjazdowych, ale myślę sobie, że już czas zaplanować kolejne spanie w „G”, ot tak, żeby móc się czymś nakręcać – czymś dodatkowo, bo na brak nakręcenia nawet stacjonarnie nie możemy narzekać.
Tak czy inaczej potrzeba mi bliższych planów podróżniczych, bo do czerwca jeszcze daleko.
A książka się dopracowuje
Książkowego przynudzania ciąg dalszy…
Rankiem otwieram poprawioną makietę, która czeka na kolejne moje poprawki, zmiany i dopracowania. To najnudniejszy i chyba najtrudniejszy etap pracy nad książką. Momentami wyłącza mi się czujność, więc muszę oderwać się od komputera i zrobić coś innego, bo koncentracja schodzi do poziomu zero, a to przecież ostatni moment, żeby wyłapać błędy, dopisać brakujące informacje, etc.
Dziś mamy Nowy Florencki Rok – z powodów wyżej wymienionych nie pojechałam fotografować mojego ulubionego orszaku. Może za rok się uda. Teraz nawet 10 kilometrów wokół domu są lekką fanaberią.
Każda z książek była dla mnie z jakiegoś powodu wyjątkowa – pierwsza, bo pierwsza, druga, bo o moich ziemiach, trzecia, bo niemal wszystko było nowością, nigdy wcześniej niepublikowane nawet na blogu i teraz czwarta… Ta jest wyjątkowa podwójnie i zależy mi bardzo, żeby dotarła do jak najszerszego grona i żeby przez to grono została dobrze przyjęta.
Kciuki już można trzymać.
Dobrego popołudnia!



Jeden komentarz
Trzymamy kciuki i czekamy.