25 marca, 2026

Zimny marcowy wiatr

Każda z książek była dla mnie z jakiegoś powodu wyjątkowa - pierwsza, bo pierwsza, druga, bo o moich ziemiach, trzecia, bo niemal wszystko było nowością, nigdy wcześniej niepublikowane nawet na blogu i teraz czwarta... Ta jest wyjątkowa podwójnie i zależy mi bardzo, żeby dotarła do jak najszerszego grona i żeby przez to grono została dobrze przyjęta. 

Co znajdziesz w tym artykule?

Słońce chłodem podszyte

Utknęłam ze zmianą garderoby, bo i wiosna jakoś zatrzymała się w pół kroku. Niby wszystko się zieleni, niby bzy zaczynają kwitnąć, ale jednak zimny wiatr wywiewa z głowy myśli o zwiewnych sukienkach. Kapoty powędrowały na strych, ale letnie stroje nadal stoją w worach. Gołe nogi i inne golizny muszą chwilę zaczekać. 

Dobrze, że choć prognozy złagodniały i jutrzejsze załamanie pogody ma być tylko deszczowe, a nie śnieżne, jak jeszcze ostrzegano kilka dni temu. Może ta neve del cucco (ostatni, wiosenny śnieg) nas nie nawiedzi…  

Wychodzę między lekcjami znów na te moje 10 kilometrów – wiatr nie wiatr… 

– Jak ruszymy na nasze cammino, to ja odpadnę przy tobie na pierwszym etapie – śmieje się On.

– Akurat! 

Do cammino jeszcze kilka miesięcy. Tymczasem przed nami trzy zajęte tygodnie, więc bez planów wyjazdowych, ale myślę sobie, że już czas zaplanować kolejne spanie w „G”, ot tak, żeby móc się czymś nakręcać – czymś dodatkowo, bo na brak nakręcenia nawet stacjonarnie nie możemy narzekać. 

Tak czy inaczej potrzeba mi bliższych planów podróżniczych, bo do czerwca jeszcze daleko.

Dom z Kamienia, blog Kasi Nowackiej, wiosna w Toskanii

A książka się dopracowuje

Książkowego przynudzania ciąg dalszy… 

Rankiem otwieram poprawioną makietę, która czeka na kolejne moje poprawki, zmiany i dopracowania. To najnudniejszy i chyba najtrudniejszy etap pracy nad książką. Momentami wyłącza mi się czujność, więc muszę oderwać się od komputera i zrobić coś innego, bo koncentracja schodzi do poziomu zero, a to przecież ostatni moment, żeby wyłapać błędy, dopisać brakujące informacje, etc. 

Dziś mamy Nowy Florencki Rok – z powodów wyżej wymienionych nie pojechałam fotografować mojego ulubionego orszaku. Może za rok się uda. Teraz nawet 10 kilometrów wokół domu są lekką fanaberią. 

Każda z książek była dla mnie z jakiegoś powodu wyjątkowa – pierwsza, bo pierwsza, druga, bo o moich ziemiach, trzecia, bo niemal wszystko było nowością, nigdy wcześniej niepublikowane nawet na blogu i teraz czwarta… Ta jest wyjątkowa podwójnie i zależy mi bardzo, żeby dotarła do jak najszerszego grona i żeby przez to grono została dobrze przyjęta. 

Kciuki już można trzymać. 

Dobrego popołudnia!

Dom z Kamienia, blog Kasi Nowackiej, wiosna w Toskanii

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Opublikuj komentarz

Chcesz wesprzeć moją twórczość?
Udostępnij w Social Mediach
Facebook
Twitter
Pinterest
WhatsApp

Autorka bloga

Mam na imię Kasia i jestem autorką tego bloga. Jeśli chcesz poznać mnie bliżej, odwiedź stronę "O mnie"
WSPARCIE

Poprzednie wpisy

Archiwum bloga

(Wpisy z lat 2012-2025)​

Wesprzyj bloga

Będzie mi bardzo miło jeśli moją twórczość wesprzesz na PATRONITE. Pisanie książek, prowadzenie bloga, fotografowanie i pokazywanie włoskiego życia jest moją największą pasją. Żeby jednak pozwoliło mi przetrwać i nadal pisać potrzebuję Twojego wsparcia. Będę odwdzięczać się nową treścią i zdjęciami każdego dnia. Dziękuję.
WSPARCIE
Social Media