14 października, 2026

Smak marradyjskiego października sentymentalnie

Przydymione powietrze, ciepło kolorów, atłasowe światło, słodycz kasztanów, usmolone palce, cyklameny przy drodze, lazurowe niebo, szeleszczący akompaniament lipowych liści na via Francini, dynie, mandarynki, granaty i winogrona w warzywniaku... Wszystko to poezja!

Co znajdziesz w tym artykule?

Ćwiczenie pamięci

Kasztany upieczone w elektrycznym piekarniku nigdy nie będą smakowały tak, jak te upieczone w ogniu. Niemniej jednak smak kasztanów, smak marradyjskich marroni ma wiele wymiarów, w tym również ten sentymentalny…

– Czy ty pamiętasz kiedy pierwszy raz jedliśmy razem „le bruciate„? – zapytałam wprowadzając go oczywiście w zakłopotanie, bo kto by takie szczegóły pamiętał…

– Nie pamiętam… – przyznał uczciwie, ale zaraz zaczął gmerać w przestworzach niepamięci – to pewnie był listopad, a nawet bardziej grudzień.

– Nie – pokręciłam głową i zaraz dodałam – zdecydowanie wcześniej. Ja je nawet sfotografowałam, a ty wtedy po raz pierwszy zobaczyłeś jak robię zdjęcia i zrozumiałeś, że nawet telefonem można uchwycić kadry przyzwoitej jakości. Zaraz ci pokażę.

Przewinęłam galerię zdjęć do początku września 2025…

– Coś ci to mówi?

– No tak! Kolacja pod „mercato coperto”. Co to był za wieczór…

– Czyli te tutaj – wyłuskałam z łupiny kolejnego marrone – to są nasze drugie wspólne bruciate, choć oficjalnie, w świetle dnia pierwsze.

Dom z kamienia marroni, kasztany jadalne z Marradi, Kasia Nowacka

Czym smakuje październik

Kiedy po kolacji przy kieliszku wina zajadaliśmy jeszcze ciepłe kasztany, ciepło zrobiło się też na duszy. Jest coś wyjątkowego w marradyjskim październiku – coś, co trudno oddać słowami, to coś urzekło mnie już w 2009 roku, kiedy po raz pierwszy przybyłam do Marradi jesienią.

Przydymione powietrze, ciepło kolorów, atłasowe światło, słodycz kasztanów, usmolone palce, cyklameny przy drodze, lazurowe niebo, szeleszczący akompaniament lipowych liści na via Francini, dynie, mandarynki, granaty i winogrona w warzywniaku… Wszystko to poezja!

Za każdym razem zadziwia mnie to i wzrusza niezmiennie, choć przecież od tego pierwszego, jesiennego razu mija już 17 lat…   

Mam nadzieję, że październik w tym roku będzie jeszcze słodszy niż zwykle… Rzeczy do wyjazdu stoją już spakowane, od jutra zacznę liczyć nie dni, a godziny. Tymczasem, nie godziny a minuty odlicza już Lucy do bardzo wyczekanego przez nią momentu i z całych sil trzymam kciuki, żeby jej sen pięknie się materializował, żeby ona też miała w końcu nswoją „drugą parę Hoka”, której żadna przeszkoda nie jest straszna. 

Dobrego wieczoru!

Dom z kamienia marroni, kasztany jadalne z Marradi, Kasia Nowacka

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Opublikuj komentarz

Chcesz wesprzeć moją twórczość?
Udostępnij w Social Mediach
Facebook
Twitter
Pinterest
WhatsApp

Autorka bloga

Mam na imię Kasia i jestem autorką tego bloga. Jeśli chcesz poznać mnie bliżej, odwiedź stronę "O mnie"
WSPARCIE

Poprzednie wpisy

Archiwum bloga

(Wpisy z lat 2012-2025)​

Wesprzyj bloga

Będzie mi bardzo miło jeśli moją twórczość wesprzesz na PATRONITE. Pisanie książek, prowadzenie bloga, fotografowanie i pokazywanie włoskiego życia jest moją największą pasją. Żeby jednak pozwoliło mi przetrwać i nadal pisać potrzebuję Twojego wsparcia. Będę odwdzięczać się nową treścią i zdjęciami każdego dnia. Dziękuję.
WSPARCIE
Social Media