Wiatr i bomba
– O dio mio! – ciemność nocy rozerwał huk podobny do wybuchu bomby.
W rzeczy samej niektórzy wybiegli przed swoje domy, myśląc o najgorszym. Tymczasem był to tylko grzmot wiosennej burzy. Grzmot tak potężny, że wszystkich postawił na nogi, wywalił w kosmos światło, a szyby w oknach wibrowały chyba przez dobrą minutę. Ledwie przestały, rozległ się ponowny huk, choć ociupinkę łagodniejszy. Była pierwsza w nocy.
Tę burzę – pierwszą wiosenną burzę -przywiał wariacki środowy wiatr. Kiedy między lekcjami wyszłam na wietrzenie głowy, w pewnym momencie zawróciłam z obawy, że mnie z tej grani zdmuchnie jak nędzny pył, ale ostatecznie po kilku krokach znów zawróciłam, bo przecież nie będzie mi tu wiatr dyktował warunków.
Wydreptałam tyle ile było do wydreptania, zdmuchnąć mnie nie zdmuchnęło, a przewietrzenie głowy było jak balsam na zdolność koncentracji.
Po burzowej nocy nastał deszczowy marcowy poranek, który…
Kukułczy śnieg
… wkrótce przerodził się w śnieżny marcowy poranek. Oto zawitał do nas tak zwany kukułczy śnieg – la neve del cucco. Terminem tym określa się śnieg, który przychodzi już po zimie, kiedy wiosna nabrała rozpędu. Ludowe podania mówią, że wzywa go właśnie kukułka, dla której po zimie spędzonej w Afryce, jest on wielką atrakcją.
Taki śnieg nie trwa długo, osadza się tylko w wyższych partiach gór, a w dolinie choć sypie wariacko, to jednak drogi pozostają czarne – przynajmniej u nas w Marradi, przynajmniej na ten moment.
Do wieczora to wariactwo ma się skończyć, jutro podobo jeszcze chłodno, ale weekend powinien być pogodowo przyzwoity.
Tym razem żadnych wielkich planów. Czeka nas weekend bardzo roboczy, choć oczywiście mam w sobie niezmordowaną nadzieję, że znajdzie się czas na odrobinę „nieroboczości”.
A jak się ma Wasza wiosna?
Niezależnie od okoliczności – pięknego dnia!



4 komentarze
U mnie tydzień był piękny, ciepły, wiosenny, szalałam w ogrodzie przy pozimowych porządkach a dziś wreszcie upragniony, obfity deszczyk, moje rabaty piszczą z radości:) Żonkile, hiacynty i wczesne tulipany już kwitną,forsycje się żółcą, pączki na bzach pęcznieją, tak jest na podkarpaciu.
U nas na Śląsku też ochłodzenie i deszcz, a u mojego taty 70 km dalej, śnieg. Mimo to pozdrawiam słonecznie. Kasia
U mnie niestety ani grama śniegu, pełne słońce
A u nas w Gdańsku 8 stopni i wieje północny wiatr. Na szczęście na Wielkanoc lecimy do Toskanii.