Zmiana planów
– Popatrz! To jest granica! Tam jest Borgo Fiorentino, a za nami Borgo Romano.
– Romano? – Zdziwił się.
– No właśnie! Tu jak nic musiała przebiegać granica pomiędzy Toskanią i Państwem Papieskim!
– Aaaaa, to teraz się zgadza.
Dotarliśmy do Castrocaro o 15 minut za późno, żeby móc od razu zwiedzić upatrzoną fortecę, która była głównym celem naszej niedzielnej wyprawy. Młoda bileterka powiedziała, że biglietteria otwiera się znów o 15.00 i żebyśmy o tej porze wrócili.
Pomyśleliśmy, że w sumie wyszło na dobre, bo tym sposobem najpierw zjemy, potem odpoczniemy – drzemka to mus – a dopiero potem pójdziemy zwiedzać.
Wpisaliśmy w nawigację upatrzoną restaurację i tym sposobem kilkanaście minut później przekroczyliśmy próg zamku leżącej tuż obok Terra del Sole.
Temat obiadu pominę, bo tym razem nie było wielkiego wow, było natomiast wielkie „bez soli” i taki też przydomek nadaliśmy kucharzowi.
Zjedliśmy wszystko co było nam podane, ale już z kawy w tymże przybytku zrezygnowaliśmy i ruszyliśmy na plac.
Plac urzekł mnie swoją renesansową – jakkolwiek to zabrzmi – prostotą. Uznaliśmy zgodnie, że oprócz kawy, to doskonałe miejsce na lody.
On (kto ma w ręku czwartą książkę, ten wie, że On ma nawet tradycyjne imię, nie tylko Druga Para Hoka) opowiedział mi o urządzanych tu inscenizacjach historycznych i obiecał, że na jedną z nich na pewno wrócimy.
– Tu z tą „ziemią słońca” o coś konkretnie chodziło… – próbował sobie przypomnieć.
Medyceusze w dzisiejszej Romanii
Terra del Sole powstała z woli Cosimo de Medici i miała być właśnie miasteczkiem fortyfikacją na granicy Toskanii i Stato Pontificio. Ponadto zaprojektowana została jako idealne renesansowe borgo – harmonia i przestrzeń według ówcześnie panujących kanonów tej części Italii. Do dziś zachowały się w doskonałej formie otaczające ją symetryczne mury, które mają długość około 2 kilometrów.
Dwa przeciwległe boki głównego placu wypełniają: z jednej strony kościół Santa Reparata, a z drugiej Palazzo Pretorio – niemal jak dwa symbole spotykającej się w tym miejscu władzy.
Na jednym z wzgórz górującym nad Castrocaro i Terra del Sole znajduje się XVI wieczna forteca – Rocca di Montepoggiolo. Nie mogliśmy oczywiście odmówić sobie przyjemności obejrzenia jej z bliska.
Niestety budowla zaprojektowana przez florenckiego architekta Giuliano da Maiano dziś jest zagrożona zawaleniem. W związku z tym cały teren jest ogrodzony tak szczelnie, że nawet nam nie udało się przecisnąć. Miejmy nadzieję, że zostanie ocalona od zapomnienia.
Zrobiła się prawie 15.00 i tym sposobem mogliśmy znów wrócić do Castrocaro i jednocześnie zapomnieć o drzemce…
CDN…
I oczywiście pamiątkowa ROLKA
Ps. Dzielcie się wrażeniami bardzo proszę! Kto z Was ma już w ręku Toskanię z plecakiem?



4 komentarze
Podzielę się w czwartek:)
Wczoraj kupiłam, dzisiaj wejdę na Monte Falterona, czyta się świetnie tak jak poprzednie, komentarze z Notesów są super,czasem troszkę smutno, że w realu już nie powędruję, póki co pocieszam się, że od soboty będę „smakować” Umbrię. O, gdyby tak człowiek był troszkę młodszy!
Mam i ja!!! Wczoraj zakupiona i przez to kwiatki dalej nie posadzone ! Czyta się super. Gratulacje
książka jest świetna, jak każda Twoja 🙂
bardzo zachęcająca do podjęcia takiego pieszego wyzwania – chociaż małego, byle by spróbować i zmierzyć się z własnymi słabościami
jak się połączy czytanie książki z wcześniejszym przeczytaniem bloga i obejrzeniem zdjęć z niego to już kompletne szaleństwo ze szczęścia, bo przestaje to być typowy przewodnik – jest po prostu życie
w weekend usiądę i napiszę recenzję do empiku – to dla mnie duże wyzwanie, nie umiem tak ładnie jak Ty operować słowami 😛