Jeszcze jedna wyczekana festa
Sagra del Cinghiale to kolejna wielka sagra Romanii, na którą w minioną sobotę udało mi się dotrzeć po raz pierwszy. Po tym co widziałam w Pieve Corleto kilka tygodni wcześniej, myślałam, że już niewiele jest mnie w stanie zaskoczyć, tymczasem Brisighella zaskoczyła w pięknym stylu.
Ogrom ludzi, ale jednocześnie spokój wynikający przede wszystkim ze świetnej organizacji i przestrzeni. Dodatkowo mnóstwo atrakcji, doskonała kuchnia i na koniec świetna muzyka.
Jeśli miałabym stworzyć ranking imprez gastronomicznych, Brisighella i festa del Cinghiale na pewno byłaby na podium.
Tak naprawdę przez lata sagra del Cinghiale była organizowana w Zattagli, ale po kataklizmach przeniesiono ją bliżej cywilizacji i myślę, że tym sposobem tylko zyskała na popularności.
Zawsze zachęcam do brania udziału w takich wydarzeniach, bo to najpiękniejszy sposób, żeby wtopić się w lokalną społeczność. Na pewno połapanie się w tym „jak to działa” bez znajomości języka włoskiego jest trochę trudniejsze, ale przecież nie – niemożliwe.
Jeśli za rok w połowie maja będziecie bawić w Romanii, może warto dodać sobie do planu ten żelazny, gastronomiczny punkt?
Weekend jak malowany
Ta sagra w sobotni wieczór była miłym preludium do atrakcji niedzieli. Znów opowiedzenie o wszystkim zajmie mi kilka ładnych dni, znów bowiem będę bajać o rodach zamożnych, o zamkach, o wodzie, o wzgórzach, o łąkach, o wiośnie, o kuchni i o dawnych dziejach.
Pogoda nam sprzyjała, buty były jak zawsze wygodne, razem było jeszcze piękniejsze niż zwykle, tortelli były niesłone, Medyceusze zadziwiający, lody pistacjowe doskonałe, a „G” znów spisał się na medal.
Przed nami kolejny tydzień – tydzień wyjątkowo zajmujący i ten maj w takim duchu ma właśnie dobiec do mety, a ja mam tylko nadzieję, że uda nam się ten miesiąc zakończyć spokojnie i tak jak sobie wymarzyliśmy.
Tymczasem dziś Toskania z plecakiem trafiła już do rąk pierwszych Czytelników. Będzie mi bardzo miło jeśli się podzielicie wrażeniami. Do mnie książki dopiero wędrują i przyznam po cichu, że teraz na całego zaczęła zżerać mnie trema.
Dobrego tygodnia!



2 komentarze
Kasiu, jaka trema? Przecież nie jesteś debiutantką:) Książka kupiona, będzie w czwartek, to już czwarta do kolekcji:) Teraz czekam na zamki:D:D Pięknie dziękuję i pozdrawiam.
Ja już czytam. Prawie 60 stron poszło błyskawicznie.Kasiu,trema niepotrzebna, bo czyta się świetnie. Przyznaję,że trudno było mi się oderwać od książki, ale obowiązki wzywają. Jak zawsze,piękne zdjęcia. Cd będzie po przeczytaniu całości.Już nie mogę sie doczekać,kiedy znowu spokoj ie usiądę z Twoją książką.