Święto
Dziś w Italii mamy święto – Festa della Liberazione. Oczywiście komu święto, temu święto, a kto pracuje ten pracuje, czyli na przykład: Mikołaj, ja, On…
Pracujemy może ciut krócej, ale jednak nie jest to dla nas dzień świąteczny. Nie wiem dokładnie jak maluje się dzień mojemu Bobasowi – pewnie dziś wieczorem będzie musiał też pracować w kuchni, bo taki dzień to żniwo dla restauratorów.
Tymczasem my od obiadu mamy zamiar świętować. Już w zeszły weekend w czasie wojaży padła propozycja, żeby dla równowagi spędzić niedzielę jak emeryci z Romanii – czyli stolik, krzesełka polowe, jedzenie i ukwiecona łąka w jakimś bezczelnie pięknym miejscu niedaleko domu. W przypływie energii możemy się też pokusić o mały trekking. Kto wie!
Co do soboty plany były niejasne – pewne było tylko to, że będą to plany ściśle związane z gastronomią.
Romagna i jej legendarna festa
Kiedy w piątkowy ranek podesłał mi link do pewnej festy z komentarzem, że najpierw można pojeść, a potem są nawet tańce, to aż zaklaskałam w ręce, bo po tygodniu dosyć trudnym, to było dokładnie to, czego było mi trzeba.
O rzeczonej feście słyszałam każdego roku odkąd tu mieszkam, ale z wiadomych względów, nigdy na nią nie dotarłam. Mam nadzieję, że będzie to kolejne piękne odkrycie, tak jak kilka tygodni temu Rocca di San Cassino i jej Festa del Falo’.
Plany są, a co się wydarzy, to czas pokaże. Pogodę mamy bajeczną i to już wielkie coś. A ja marzę przede wszystkim o spokoju głowy.
Dla przebywających w okolicy kilka informacji:
Festa trwa od czwartku do poniedziałku, plan dokładny znajduje się na oficjalnej stronie. Festa di Primavera a Pieve Corleto.
Dobrego weekendu!


