4 czerwca, 2026

Wymarzone Abruzzo – Campo Imperatore i Rocca Calascio

Po naszym wyczekanym, wymarzonym śniadaniu podjechaliśmy do samego obserwatorium i dalej ruszyliśmy szlakiem w górę, w kierunku schroniska Duca degli Abruzzi. Przystawaliśmy jednak co kilka kroków, nie tylko dlatego, że wiatr dął z całą mocą, ale też dlatego, a może przede wszystkim - żeby podziwiać krajobraz, jaki rozciągał się z wysokości 2300 m. n.p.m. Pełen zachwyt! 

Co znajdziesz w tym artykule?

Wieczór na Campo Imperatore

Kiedy wreszcie zjechaliśmy z głównej drogi i za tabliczką Campo Imperatore zaczęliśmy wspinać się coraz wyżej i wyżej, wypełniły mnie wzruszenie, oszołomienie i czysty zachwyt – dokładnie tak jak za pierwszym razem, kiedy zawitałam tu kilka lat temu. Do niektórych wspaniałości, wielkości i niezwykłości trudno się przyzwyczaić, trudno na nie zobojętnieć. 

Teraz to wzruszenie było nawet silniejsze, bo szło pod rękę z niedowierzaniem.

Na Campo Imperatore dotarliśmy po 19.00 i na początek przejechaliśmy niemal całą jego długość, żeby znaleźć idealne miejsce na nocleg. 

Jeszcze w połowie maja zalegały tu nieprawdopodobne ilości śniegu – w niektórych miejscach nawet do 5 metrów. Na nasze szczęście jednak ciepło ostatnich dni ze śniegiem się rozprawiło bezlitośnie i tylko tu i tam białe placki drażniły świeżą zieleń bezkresnych łąk, a wyżej zlewały się niemal w jedno z szarością skał. 

Choć temperatura poleciała na łeb na szyję po letnim upale w czasie podróży, to jednak obyło się bez szoku termicznego.

Nim zacznę na dobre opowieść o pierwszym i drugim dniu naszych wakacji, najpierw dla przypomnienia zacytuję kilka fragmentów z dawnych wpisów: 

wrzesień 2021

Poczułam jak dudni mi w klatce piersiowej, jak brakuje mi tchu, jak w głowie zaczyna wirować… Nigdy wcześniej w żadnym innym miejscu nie poczułam czegoś podobnego. Wzruszam się bardzo często i zachwycam do znudzenia nawet najmniejszym kwiatkiem czy kamykiem – mam to zapisane w DNA. Nie raz miałam łzy w oczach w Ukochanej, czy spacerując po moich marradyjskich Apeninach, ale czegoś tak silnego do tej pory nie doświadczyłam…
 
Widziałam Campo Imperatore wiele razy na zdjęciach, czytałam o tym miejscu kilka artykułów. Że ogromne, że robi wrażenie, że przestrzeń, że raj dla fotografów, że nazywają je małym Tybetem, ja to wszystko wiedziałam, a jednak…
 
Campo Imperatore jest największym płaskowyżem Apeninów. Rozciąga się na wysokości od 1500 do 1900 metrów nad poziomem morza. Otoczony jest najpiękniejszymi, najbardziej widowiskowymi szczytami. Nic nie zakłóca tu piękna natury – żadne hotele, żadne słupy wysokiego napięcia. Po łąkach spacerują stada krów i owiec. Tu i tam można również dostrzec konie żyjące na wolności.
   
NIESKOŃCZONOŚĆ. Człowiek tutaj zaczyna rozumieć co to znaczy. Campo ciągnie się przez dwadzieścia kilometrów, a szerokie jest w różnych miejscach od 3 do 7. Wzrok nie jest w stanie tego ogarnąć, a co dopiero dusza, która w człowieku dostaje drgawek na tak potężną dawkę piękna i przedziwności. 
 
Nie mogłam się napatrzyć, nadziwić, nasycić. Jednocześnie ogarnęła mnie panika, że już nic nigdy mnie nie zaskoczy, że oto zobaczyłam najpiękniejsze miejsce w całym moim życiu…
 
Po kilku łapanych z zachłannością kadrach, zaczęliśmy przygotowywać nasze furgoncino na noc – materac, poduszki, pudełko z ubraniem na dzień następny, lampki, prosecco… 
W końcu między jednym toastem a drugim zestroiliśmy się w „wieczorowe” odzienie, zapisaliśmy pinezką w telefonie miejsce na nocleg i ruszyliśmy na kolację do Santo Stefano di Sessanio. 
Po doświadczeniach z Talamone już tydzień wcześniej zarezerwowaliśmy stolik, w tej samej trattorii, w której byłam w czasie drugiej podróży do Abruzzo.
Kolacja była przepyszna, choć samo miejsce najbardziej turystyczne ze wszystkich punktów gastronomicznych, do których w tej podróży zawitaliśmy. Oczywiście, umówmy się – „turystyczny” w odniesieniu do Abruzzo, to nie to samo, co w odniesieniu do Florencji. 
Po tej smakowitej kolacji najedzeni i pełni euforii wróciliśmy do naszej pinezki i znów jak dzieci, które „zbudowały sobie bazę” podekscytowani ułożyliśmy się do spania. 
Myślałam, że w nocy będziemy słyszeć wycie wilków, bo na Campo jest ich zatrzęsienie, ale jedynym, co przerywało nocną ciszę był odbijający się od skał wiatr. I tak oto nastał poranek i naszej podróży dzień drugi. 
Campo Imperatore - Rocca Calascio - Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej
Campo Imperatore - Rocca Calascio - Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej
Campo Imperatore - Rocca Calascio - Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej
Campo Imperatore - Rocca Calascio - Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej
Campo Imperatore - Rocca Calascio - Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej
Campo Imperatore - Rocca Calascio - Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej
Campo Imperatore - Rocca Calascio - Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej
Campo Imperatore - Rocca Calascio - Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej

Poranek na Campo Imperatore i trekking targany wiatrem

Kiedy się obudziliśmy, pierwsze światło zaczynało powoli rozpraszać mrok, choć noc na Campo Imperatore wcale nie była czarna. Termometr wewnątrz pokazywał 16 stopni, na zewnątrz 9. Corno Grande – czyli najwyższy szczyt Apeninów, w tłumaczeniu na język polski „wielki róg”, powoli oblewał się rumieńcem. Słońce schowane było jeszcze za szczytami, które przed nami zamykały płaskowyż, ale jego łuna już malowała skały i śnieg na malinowo. 

Po naszym wyczekanym śniadaniu… – nawiasem mówiąc to jest prawdziwy luksus: zjeść jogurt czy kefir z płatkami, migdałami i owocami, popić świeżo zaparzoną na palniku kawą, nie jakiś tam resort spa, gwiazdki, Bóg wie co!

A zatem po naszym wyczekanym, wymarzonym śniadaniu podjechaliśmy do samego obserwatorium i dalej ruszyliśmy szlakiem w górę, w kierunku schroniska Duca degli Abruzzi. Przystawaliśmy jednak co kilka kroków, nie tylko dlatego, że wiatr dął z całą mocą, ale też dlatego, a może przede wszystkim – żeby podziwiać krajobraz, jaki rozciągał się z wysokości 2300 m. n.p.m.

Pełen zachwyt! 

Campo Imperatore - Rocca Calascio - Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej
Campo Imperatore - Rocca Calascio - Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej
Campo Imperatore - Rocca Calascio - Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej
Campo Imperatore - Rocca Calascio - Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej
Campo Imperatore - Rocca Calascio - Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej
Campo Imperatore - Rocca Calascio - Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej
Campo Imperatore - Rocca Calascio - Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej
Campo Imperatore - Rocca Calascio - Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej
Campo Imperatore - Rocca Calascio - Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej
Campo Imperatore - Rocca Calascio - Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej
Campo Imperatore - Rocca Calascio - Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej
Campo Imperatore - Rocca Calascio - Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej
Campo Imperatore - Rocca Calascio - Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej
Campo Imperatore - Rocca Calascio - Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej
Campo Imperatore - Rocca Calascio - Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej
Campo Imperatore - Rocca Calascio - Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej
Campo Imperatore - Rocca Calascio - Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej
Campo Imperatore - Rocca Calascio - Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej
Campo Imperatore - Rocca Calascio - Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej
Campo Imperatore - Rocca Calascio - Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej
Campo Imperatore - Rocca Calascio - Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej

Rocca Calascio

Po naszym kilkukilometrowym trekkingu wróciliśmy do auta i ruszyliśmy w stronę Calascio. On bardzo chciał zobaczyć Rokkę, której nie widział w czasie swojej pierwszej podróży na Campo, a ja cieszyłam się, że wrócę do tego legendarnego miejsca razem z Nim. 

Tu znów przytoczę swój wpis sprzed lat, żeby przedstawić to miejsce tym, którzy jeszcze o nim nie słyszeli: 

Ruiny zamku stały się nie raz planem filmowym. Miejsce jest też chyba jednym z najchętniej odwiedzanych w całym Abruzzo, a sam zamek został przez National Geographic zakwalifikowany jako jeden z piętnastu najpiękniejszych zamków świata. I choć ja „świata” nie widziałam, to myślę jednak, że nie ma w tym grama przesady.

Jak na średniowieczny zamek rocca imponuje przede wszystkim wysokością, na jakiej została zbudowana – 1512 metrów nad poziomem morza! Rozpościera się stąd widok na cztery strony świata. Można cieszyć oczy panoramą na masyw Gran Sasso i dolinę Tirino.  
 
Historia początków zamku sięga XII wieku. Wtedy też istniało wokół niego średniowieczne borgo, którego dziś zachowały się już tylko resztki. Na początku XVIII wieku nawiedziło te tereny silne trzęsienie ziemi, które zniszczyło zamek i zrównało z ziemią całą osadę. Tylko jej część została odbudowana, ale i tak większość mieszkańców przeniosła się niżej i znalazła schronienie w obecnym Calascio. W latach pięćdziesiątych zeszłego wieku wyprowadzili się z osady wokół zamku ostatni mieszkańcy, ale już kilka dziesięcioleci potem miejsce zostało odkryte przez ludzi kina i tak można powiedzieć przynajmniej sam castello dostał nowe życie.   
 
W porównaniu do Campo Imperatore w Calascio było upalnie, więc pierwsze co zrobiliśmy to znów zmiana garderoby na letnią. Dzięki temu, że pora była jeszcze dosyć wczesna, miejsce do zaparkowania furgoncino znaleźliśmy bez problemu przy samym szlaku, potem już z każdą chwilą turystów przybywało. Myślę, że Rocca Calascio, Scanno ze swoim jeziorem i Costa dei Trabocchi to w Abruzzo najbardziej oblegane przez turystów miejsca i tu trzeba się liczyć z tym, że dzikość regionu jest „bardziej oswojona”.
I już teraz zdradzę, że pod koniec naszej podróży, po tym, co w tych dniach zobaczyliśmy, zgodnie stwierdziliśmy, że jeśli chodzi o zamki Abruzzo kryje wiele ciekawszych miejsc, choć pewnie na pierwszy rzut oka nie tak spektakularnych. 
 
Kiedy wsiadaliśmy znów do auta było już prawie południe, a na nas czekał kolejny punkt naszej podróży i… kolejny zamek!
CDN…
 
Tymczasem:
Campo Imperatore - Rocca Calascio - Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej
Campo Imperatore - Rocca Calascio - Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej
Campo Imperatore - Rocca Calascio - Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej
Campo Imperatore - Rocca Calascio - Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej
Campo Imperatore - Rocca Calascio - Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej
Campo Imperatore - Rocca Calascio - Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej
Campo Imperatore - Rocca Calascio - Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej
Campo Imperatore - Rocca Calascio - Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej
Campo Imperatore - Rocca Calascio - Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Opublikuj komentarz

Chcesz wesprzeć moją twórczość?
Udostępnij w Social Mediach
Facebook
Twitter
Pinterest
WhatsApp

Autorka bloga

Mam na imię Kasia i jestem autorką tego bloga. Jeśli chcesz poznać mnie bliżej, odwiedź stronę "O mnie"
WSPARCIE
Archiwum bloga

(Wpisy z lat 2012-2025)​

Wesprzyj bloga

Będzie mi bardzo miło jeśli moją twórczość wesprzesz na PATRONITE. Pisanie książek, prowadzenie bloga, fotografowanie i pokazywanie włoskiego życia jest moją największą pasją. Żeby jednak pozwoliło mi przetrwać i nadal pisać potrzebuję Twojego wsparcia. Będę odwdzięczać się nową treścią i zdjęciami każdego dnia. Dziękuję.
WSPARCIE
Social Media