31 marca, 2025

Wiosenny ukłon marca

Wczoraj na tej mojej apenińskiej ścieżce, która sama w sobie zdawała się pulsować nowym życiem, przebudzeniem skropionym rosą, były dziwadła zaklęte w kawałku starego pnia, były grzyby jak z tolkienowskiej opowieści, dzikie orchidee, a łąki zdawały się naturalną "parafrazą" Primavery Botticellego... 

Co znajdziesz w tym artykule?

Pierwsza wiosenna niedziela

Nie było w tym roku zimy, nic a nic, ale nie było też takiej prawdziwej eksplozji wiosny – zakwitły i już przekwitły żonkile, magnolie, forsycje, sady owocowe Romanii. Ich splendor przeminął w tym roku niepostrzeżenie, między jednym deszczem a drugim. Bywały oczywiście pojedyncze dni całkiem przyjemne dla duszy, ale tak, żeby z gołymi nogami, żeby „rozgogolonym” jak do rosołu, to już nie. Aż do wczoraj.

Niedziela pogodowo popisała się pięknie, była jak malowana od rana do wieczora, zupełnie jakby marzec na koniec występu chciał zatrzeć złe wspomnienie. To oczywiście nie jest możliwe, bo niestety ze skutkami marcowych ulew jeszcze długo będziemy się borykać. 

Tak czy inaczej niedziela wiosennie dopieściła, słońce grzało po toskańsku, a światło, jakie było o poranku, mój tradycyjny, niedzielny trekking uczyniło wyjątkowo spektakularnym. Zatrzymywałam się dosłownie co kilka kroków, żeby nacieszyć oczy młodymi listkami na tle pstrokatego nieba. Apeniny powoli zmieniają kolor, wychodzą z burego zimowego uśpienia. 

Jak już nie raz pisałam – kiedy wędruje się samemu, czy nawet kiedy podróżuje się w pojedynkę, zmysły są bardziej wyczulone, oczy szerzej otwarte, uszy wyłapują więcej dźwięków, bo nikt nas nie rozprasza. Zatrzymujemy się tam, gdzie chcemy i na ile chcemy, rozmawiamy, kiedy chcemy i z kim chcemy. 

Wczoraj na tej mojej apenińskiej ścieżce, która sama w sobie zdawała się pulsować nowym życiem, przebudzeniem skropionym rosą, były dziwadła zaklęte w kawałku starego pnia, były grzyby jak z tolkienowskiej opowieści, dzikie orchidee, a łąki zdawały się naturalną „parafrazą” Primavery Botticellego… 

Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej
Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej
Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej
Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej
Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej
Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej
Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej
Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej

Zmiana garderoby i menu

Szparagi! Uwielbiamy szparagi! A już ten przepis:                 https://kuchniawkamiennymdomu.blogspot.com/2014/05/makaron-z-kremem-ze-szparagow.html kochamy wyjątkowo wierną miłością od lat. Po raz pierwszy makaron z kremem szparagowym zrobiłam jeszcze w Polsce, kiedy namiętnie z każdej podróży przywoziłam miesięcznik „La cucina italiana”. Miałam ich pokaźną kolekcję i były moją wielką inspiracją. Był to czas, kiedy dopiero rodziła się blogosfera, więc wszyscy korzystaliśmy z czasopism.

To danie powraca na nasz stół kilka razy w ciągu sezonu i tak właśnie „szparagowanie” zainicjowaliśmy w czasie niedzielnego obiadu.  

A ten wiosenny obiad natchnął mnie w końcu do zmiany garderoby. Wyciągnęłam z szafy to, co było najbardziej słodko – różowe, tiulowe, zwiewne i zestroiłam się jak mała dziewczynka, która idzie na bal.

Kiedyś tiulowe spódnice zakładałam na specjalne okazje, teraz uważam, że każda chwila jest specjalną okazją i noszę sobie te moje tiule, kiedy mi się tylko podoba!

– Jesteś uosobieniem Primavery Botticellego – powiedziała sąsiadka Leonarda, kiedy poszłam odwiedzić Mario.

Trudno wymarzyć sobie milszy komplement. Chyba w zeszłym roku usłyszałam podobne słowa od innej znajomej, starszej pani, która niezmiennie zachwyca się jedną z moich wiosennych sukienek.

Oczywiście nie jestem żadną Simonettą i nie śmiałabym się nawet do niej porównywać, ale przynajmniej mam widowiskowe stroje, które nasuwają skojarzenia z muzami artystów! 

https://kuchniawkamiennymdomu.blogspot.com/2014/05/makaron-z-kremem-ze-szparagow.html
Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej

Trudny miesiąc

Zlepiłam z marcowych obrazków kolejną rolkę na Instagramie.Te obrazki są radosne, uśmiechnięte, sielskie, ale wiadomo, że tak naprawdę marzec sielskim miesiącem w tym roku nie był… Przewaliło się przez moje barki wiele ciężarów, jednak mimo wszystko po każdej burzy dopatruję się najmniejszego promyka słońca i czepiam się go jak tonący przysłowiowej brzytwy.

Chwile słabości jak widać zdarzają mi się ostatnio często, ale jestem jednocześnie feniksem,  biforkowym feniksem i z uporem maniaka odradzam się z moich życiowych popiołów. 

Niedziela minęła bardzo miło. W ogóle cały weekend był wyjątkowo przyjemny. Na koniec dnia zupełnie przypadkiem wyskoczyło nawet aperitivo z Ellen i to było jak postawiona z satysfakcją kropka na końcu poetycko – finezyjnego  zdania.

Niech się nowy tydzień ładnymi obrazkami wypełnia, niech wypełnia się nimi cały kwiecień! 

Arrivederci marzo!

Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej
Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej

4 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Opublikuj komentarz

Chcesz wesprzeć moją twórczość?
Udostępnij w Social Mediach
Facebook
Twitter
Pinterest
WhatsApp

Autorka bloga

Mam na imię Kasia i jestem autorką tego bloga. Jeśli chcesz poznać mnie bliżej, odwiedź stronę "O mnie"
WSPARCIE
Archiwum bloga

(Wpisy z lat 2012-2025)​

Wesprzyj bloga

Będzie mi bardzo miło jeśli moją twórczość wesprzesz na PATRONITE. Pisanie książek, prowadzenie bloga, fotografowanie i pokazywanie włoskiego życia jest moją największą pasją. Żeby jednak pozwoliło mi przetrwać i nadal pisać potrzebuję Twojego wsparcia. Będę odwdzięczać się nową treścią i zdjęciami każdego dnia. Dziękuję.
WSPARCIE
Social Media