1 kwietnia, 2025

Intensywny kwietniowy początek

W mroku poranka przed barem w Biforco zameldował się kwiecień. Niezdecydowany pogodowo, nie wie jeszcze czy mu duchowo bliżej do marca czy do maja...

Co znajdziesz w tym artykule?

Początek kwietnia i karkołomności

Jakkolwiek zabrzmi to banalnie – nie chce mi się wierzyć, że marzec już przeleciał. Obok stycznia i października jest do dla mnie miesiąc, który zdaje się nie mieć końca. A tu szast prast i po marcu ślad zaginął. 

W mroku poranka przed barem w Biforco zameldował się kwiecień. Niezdecydowany pogodowo, nie wie jeszcze czy mu duchowo bliżej do marca czy do maja. Miejmy nadzieję, że się poprzednikiem nie będzie inspirował, bo i tak nam się życie po marcowych hulankach mocno skomplikowało, czego dowodem jest chociażby moja dzisiejsza wyprawa.

Coś, co wcześniej było tylko łatwe i przyjemne, teraz nadal jest przyjemne, ale też długie, karkołomne i stresujące. 

Tak czy inaczej od tygodnia już łamałam sobie głowę, jak to wszystko zorganizować, bo plan na dziś napisał się chyba jeszcze w grudniu i nie dopuszczałam do siebie myśli, że będę musiała wszystko anulować. Najpiękniejsze miasto, wyczekana wystawa i doskonałe towarzystwo. Ooo nie, tak łatwo się nie poddam!

Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej

Kwietniowe zapowiedzi

Tak oto dzisiejsze atrakcje i spotkanie stają się doskonałą zapowiedzią kwietnia, który tak właśnie się rysuje – wyjątkowo intensywnie i kolorowo. Będą Goście w Domu z Kamienia, będą spotkania w Ukochanej i nie tylko – mam nadzieję, że jednak oddadzą nam porządną drogę, będzie mała, a może nie taka mała, podróż z Dzieckiem, będą trekkingi, święta gdzieś tam po drodze, znów spotkania i tak dalej i tak dalej. Żeby tylko pogoda nam dopisała, bo zawirowań aury mamy wszyscy „po kokardy”. 

W mroku poranka przed barem w Biforco zameldował się kwiecień. Niezdecydowany pogodowo, nie wie jeszcze czy mu duchowo bliżej do marca czy do maja.

Kwiatki Mikołaja

– Śmigus Dyngus! – obwieszcza Mikołaj, kiedy ciemnym świtem mkniemy do Faenzy.

– Chyba Prima Aprilis? 

– A to nie to samo? 

– Nieee…

– To kiedy jest śmigus dyngus? 

– W Wielkanoc, lunedì di Pasqua, po polsku lany poniedziałek. 

– To ludzie na śmierć Chrystusa polewają się wodą? 

– Raczej na Zmartwychwstanie. 

– To i tak trochę dziwne. 

Przez chwilę sama się nad tym zamyślam. 

– Masz rację. Dziwne. A ja w ogóle nigdy nie lubiłam lanego poniedziałku.  

– Samochód to jest takie żywe zwierzę – Mikołaj nagle zmienia temat.

– Zwierzę jest ogólnie żywe.

– Albo martwe, tak jak auto, kiedy się zepsuje. 

– Czyli po prostu auto jest jak zwierzę. Kropka. 

– Serce to silnik i ma te wszystkie cośki – jedną rękę odrywa od kierownicy i pokazuje na maskę. 

Na horyzoncie się przejaśnia, słońcem wita się nowy dzień. Kwiecień wchodzi na scenę, a my Gratkiem mkniemy do Faenzy i słuchamy Lucio Battisti…

3 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Opublikuj komentarz

Chcesz wesprzeć moją twórczość?
Udostępnij w Social Mediach
Facebook
Twitter
Pinterest
WhatsApp

Autorka bloga

Mam na imię Kasia i jestem autorką tego bloga. Jeśli chcesz poznać mnie bliżej, odwiedź stronę "O mnie"
WSPARCIE

Poprzednie wpisy

Archiwum bloga

(Wpisy z lat 2012-2025)​

Wesprzyj bloga

Będzie mi bardzo miło jeśli moją twórczość wesprzesz na PATRONITE. Pisanie książek, prowadzenie bloga, fotografowanie i pokazywanie włoskiego życia jest moją największą pasją. Żeby jednak pozwoliło mi przetrwać i nadal pisać potrzebuję Twojego wsparcia. Będę odwdzięczać się nową treścią i zdjęciami każdego dnia. Dziękuję.
WSPARCIE
Social Media