7 kwietnia, 2026

Wielkanoc 2026 – inaczej, choć niezwykle

- Nie rób takich min! - Lucy celuje we mnie moim własnym Nikonem i przedrzeźnia mnie wykrzywiając się w teatralnym uśmiechu - zrób zeza, będzie przynajmniej śmiesznie. Robię zeza. Ptaki trajkoczą jak oszalałe. Jaszczurka przemyka pod moim tiulem. 

Co znajdziesz w tym artykule?

Skład

O poranku w kuchni Domu z Kamienia jestem tylko ja i Moja Druga Para Hoka, śniadanie jak każde inne niedzielne, tylko na większym luzie, bo nikt nie spieszy się do pracy. W pewnym momencie wylęga się ze swojego pokoju Mikołaj – wylęga się tylko po to, żeby obwieścić, że on to tak w ogóle na obiad jest u Cateriny. 

Acha… No dobrze…

– Klasyka – śmieję się patrząc na Niego.

Mikołaj dosypia, Lucy to w ogóle jeszcze w głębokim śnie, On jedzie spędzić pół świątecznego dnia z rodziną, ja zakładam krótkie portki i idę do ogródka. Wreszcie coś się na tym skromnym poletku zadzieje.

Ostatecznie do obiadu siadamy z Lucy we dwie. Obiad pyszny, ale bez napinania się, bez miliona rzeczy w menu. Część zostawiam na wieczór, kiedy będziemy we czworo.

Pogoda jest bajeczna, więc po zjedzeniu obiadu, po serniku i po obowiązkowej kawie idziemy z Lucy na dłuuugi spacer. Może tak musiało być. Taki spacer był nam potrzebny.  

Miał być trekking, ostatecznie jest spacer. 

– Nie rób takich min! – Lucy celuje we mnie moim własnym Nikonem i przedrzeźnia mnie wykrzywiając się w teatralnym uśmiechu – zrób zeza, będzie przynajmniej śmiesznie.

Robię zeza. Ptaki trajkoczą jak oszalałe. Jaszczurka przemyka pod moim tiulem. 

– A teraz pokaż jakie masz mięśnie! – Lucy wydaje kolejne komendy – oj wysil się! Bardziej! 

Prężę się niczym Hulk na wielkim pniu. 

Wielkanoc w Toskanii Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej
Wielkanoc w Toskanii Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej
Wielkanoc w Toskanii Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej

Orchidee, rzeka i ważne pytania

Idziemy wolniutko, bo Lucy wciąż przystaje i coś fotografuje. 

– Popatrz ile dzikich orchidei! 

Łąki apenińskie robią się fioletowe.

Po 4 kilometrach dochodzimy do miejsca, w którym można zejść, czy też raczej zsunąć się nad wodę. 

Chwilę później siedzimy już nad potokiem. Szmaragdowa woda chlupocze przelewając się przez kamienne koryto…

– Gdybyś mogła posiadać jakąś super moc, to co byś wybrała? – pyta Lucy.

– Ha! To jest pytanie w stylu tych, jakie zadaję moim uczniom w czasie konwersacji. Wiesz… To trudne pytanie, bo tak banalnie i szlachetnie mogłabym odpowiedzieć, że uzdrawiać ludzi, ale wyobrażasz sobie, co to by się działo? Albo żeby móc się teleportować, ale to z kolei odarłoby podróżowanie z ogromnej przyjemności smakowania drogi. Czytać w myślach bym nie chciała, podróżować w czasie też nie, bo mogłoby się okazać, że zamiast żyć tu i teraz daję się wkręcić w jakąś machinę czasu… No dobrze! To ja chyba chciałabym umieć latać… – Lucy na tę odpowiedź wymownie przewraca oczami – no tak, dla ciebie jestem zbyt banalna. A ty?

– Tak! Jesteś banalna! Ale latać jako człowiek, czy jako ptak? 

– Jako człowiek. 

– A ja bym chciała móc się zamieniać w zwierzęta. 

– To ciekawe. 

– I mogłabym się zamienić w ptaka i latać, widzisz? To zadaj mi teraz ty jakieś pytanie, które zadajesz swoim uczniom. 

– Gdybyś była żywiołem albo zjawiskiem atmosferycznym, to czym byś była? Bo ja byłabym ciepłym wiatrem w pogodny, upalny dzień.

– A ja byłabym dniem zimowym, kiedy jest śnieg, słońce i wiatr ten śnieg podrywa do tańca.

– Gdybyś mogła zmienić tylko jedną rzecz w swoim życiu? Co by to było? 

– To bez sensu. Nic. 

– Wiem. Ja też nic, lepiej nic, bo nawet banalna zmiana mogłaby spowodować, że wiele z tego, co piękne, w ogóle by się nie wydarzyłoby. Na przykład, może gdybym skończyła studia, dziś nie byłabym we Włoszech…

– I nie miałabyś mnie… Biedna Buba… 

– I nie miałabym ciebie… I może nie byłoby Jego… 

– Jakim zwierzęciem chciałabyś być? – kolejne pytanie rzuca Lucy.

– Na pewno jakimś ptakiem. Może żurawiem? – zastanawiam się na głos – och jednak nie, bo one lecą w kluczu, a to jak wycieczka zorganizowana. Lepiej orłem, chyba nie jestem zbyt wymagająca?

– Jakim orłem?

– No jak to jakim? Królewskim. Z Abruzzo.

– Phi! – prycha Lucy – ja jestem ciekawsza, byłabym szopem. A gdybyś mogła cofnąć się w czasie – przychodzi jej do głowy kolejne pytanie – i spotkać samą siebie, to co byś sobie powiedziała i w jakim wieku chciałabyś się spotkać?

– Ja sobie samej w wieku kilkunastu lat, może dwudziestu i powiedziałabym: nie martw się, kiedyś będziesz bardzo szczęśliwa i w twoim życiu wydarzy się dużo pięknego. Nie załamuj się, bo będzie przede tobą wiele trudów, ale one miną, to znaczy ty je przetrwasz.

– A ja…

– O matko… A ty samą siebie byś przyprawiła o zawał serca. Co byś powiedziała?

–  Nie rozumiesz… Ja bym nic nie powiedziała, ja bym się tylko pokazała samej sobie jedenastoletniej i to byłby bardzo szczęśliwy moment. Nic nie musiałabym mówić. 

Ścisnęło mnie w gardle…

Idziemy dalej… Motyle fruwają nam nad głową, orchidee kwitną, słońce przyjemnie grzeje. Jest piękny dzień. Dobry dzień. 

Wielkanoc w Toskanii Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej
Wielkanoc w Toskanii Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej
Wielkanoc w Toskanii Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej

Zapowiedź i prośba

Moja Pasqua była inna niż wszystkie, inna z wielu powodów. Czas rozmów, czas na przemyślenia, czas na pracę, na wędrowanie, czas dla siebie… 

O tym jak potoczyła się Pasquetta, czyli wielkanocny poniedziałek, opowiem już jutro, a na start nowego tygodnia mała prośba. 

Z prywatnych wiadomości i komentarzy na blogu wiem, że bardzo podobał Wam się pierwszy podcast z moim udziałem. I tu wielka prośba – musimy dać pożywkę algorytmom – takie prawa internetu, więc jeśli znajdziecie chwilę i dodacie komentarze bezpośrednio pod podcastem na Spotify i YouTube będzie nam bardzo miło.

Witajcie poświątecznie i pięknej reszty dnia!

Linki: https://open.spotify.com/show/1JqLJKPhwcnCp5ER20S0D2

 

Wielkanoc w Toskanii Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej
Wielkanoc w Toskanii Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej
Wielkanoc w Toskanii Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej
Wielkanoc w Toskanii Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej

2 komentarze

  1. Tak, pieknie to powiedziane, i ciekawa jestem ogromnie dlaczego akurat szop.
    Pozdrawiam przeserdecznie Was wszystkich 🙂
    Milena

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Opublikuj komentarz

Chcesz wesprzeć moją twórczość?
Udostępnij w Social Mediach
Facebook
Twitter
Pinterest
WhatsApp

Autorka bloga

Mam na imię Kasia i jestem autorką tego bloga. Jeśli chcesz poznać mnie bliżej, odwiedź stronę "O mnie"
WSPARCIE
Archiwum bloga

(Wpisy z lat 2012-2025)​

Wesprzyj bloga

Będzie mi bardzo miło jeśli moją twórczość wesprzesz na PATRONITE. Pisanie książek, prowadzenie bloga, fotografowanie i pokazywanie włoskiego życia jest moją największą pasją. Żeby jednak pozwoliło mi przetrwać i nadal pisać potrzebuję Twojego wsparcia. Będę odwdzięczać się nową treścią i zdjęciami każdego dnia. Dziękuję.
WSPARCIE
Social Media