8 kwietnia, 2026

Powrót do opuszczonej stacji Fornello

- Chcesz wejść? - pytam, kiedy ściąga plecak i z szubrawym uśmiechem poprawia koszulkę. Chwilę potem ze zwinnością małpy jest na górze i uśmiecha się do mojego obiektywu.  - Zaraz zejdę tylko sobie pooglądam, dobrze? 

Co znajdziesz w tym artykule?

Dobry moment

W poniedziałek wielkanocny – w Italii nazywany Pasquetta – większość osób rusza w teren, szczególnie jeśli pogoda jest taka, jak w tym roku, czyli wiosna łamana przez lato. Tę – tym razem niemal przydomową – wyprawę zaplanowaliśmy kilka dni wcześniej. Lucy wracała do Bolonii, a Mikołaj musiał pracować, więc i tak nikt by za mną nie tęsknił. Zgodnie uznaliśmy, że to idealny moment, żeby powrócić do opuszczonej stacji Fornello – idealny, bo nagle zrobiło się rozkosznie ciepło, ale listowie jeszcze przez chwilę nie ogranicza widoczności i można pozostałości stacji i dawnych kamieniołomów sfotografować w najpiękniejszym anturażu.

Dom z Kamienia trekking w Toskanii, Toskania z plecakiem, Stacja Fornello
Dom z Kamienia trekking w Toskanii, Toskania z plecakiem, Stacja Fornello
Dom z Kamienia trekking w Toskanii, Toskania z plecakiem, Stacja Fornello
Dom z Kamienia trekking w Toskanii, Toskania z plecakiem, Stacja Fornello
Dom z Kamienia trekking w Toskanii, Toskania z plecakiem, Stacja Fornello
Dom z Kamienia trekking w Toskanii, Toskania z plecakiem, Stacja Fornello
Dom z Kamienia trekking w Toskanii, Toskania z plecakiem, Stacja Fornello
Dom z Kamienia trekking w Toskanii, Toskania z plecakiem, Stacja Fornello
Dom z Kamienia trekking w Toskanii, Toskania z plecakiem, Stacja Fornello

Fornello - opuszczona stacja i kamieniołom

Opuszczona stacja Fornello to jedno z najniezwyklejszych miejsc naszego Appennino i prawdziwa uczta dla wielbicieli archeologii industrialnej. Po tym, jak zawitałam w te strony po raz pierwszy w listopadzie 2017 roku, nie raz powtarzałam, że koniecznie muszę tam wrócić, żeby przeczesać ten teren z większą uwagą i wnikliwością. To „muszę wrócić” trwało dziewięć lat i zmaterializowało się w postaci kolejnej pięknej wyprawy właśnie w poniedziałek wielkanocny. 

Przy pierwszej wyprawie – kiedy szlak był świeżo wytyczony i oznaczony prowizorycznie – całą energię spaliliśmy na odszukanie tego miejsca, co wcale nie było łatwe i ostatecznie nie dotarliśmy już do kamieniołomów. Nasze zwiedzanie ograniczyliśmy do oglądania zabudowań i resztek wózków oraz innych pozostałości maszyn, służących kamieniarzom i budowniczym pracującym przy budowie linii kolejowej. 

Tak pisałam o tym miejscu w 2017 roku: 

Fornello to nazwa stacji i osady, które znajdują się w górach, pomiędzy dwoma długimi tunelami. Nie prowadzi do nich żadna droga, poza górskim szlakiem. To najwyższy punkt na tej trasie kolejowej – 577 m n.p.m. Dlatego też kiedyś, by móc podołać wysokości, pociąg musiał być popychany przez inną lokomotywę i to też właśnie w Fornello mógł uzupełnić zapas wody. To również w Fornello znajdował się drugi tunel, w którym „serwisowane” były parowe lokomotywy. Budowa linii kolejowej łączącej Faenzę i Florencję rozpoczęła się w czasach Wielkiego Księstwa Toskanii. Trasa została oddana do użytku pod koniec XIX wieku. 
W Fornello mieszkała garstka ludzi – zawiadowca stacji z rodziną, robotnicy pracujący dla kolei, a także w tutejszej „cavie”, czyli kamieniołomie, skąd wydobywany był kamień. Do tej pory zachowały się wózki, tory i mechanizm służący do rozdrabniania go. Tutejszy kamień służył do budowy linii kolejowej, ale też wędrował do innych części kraju. 
Zabudowania, tory kopalniane, przerdzewiałe wózki, wszystko to robi niezwykłe wrażenie. Jakby miejsce w jednej chwili, w popłochu zostało porzucone… Przez jakiś czas ze stacji korzystali właściciele okolicznych gajów kasztanowych. Pod koniec lat sześćdziesiątych minionego wieku stacja została zamknięta i życie tutaj powoli wymarło. Teraz pędząc pociągiem do toskańskiej stolicy, niewielu w ogóle zwraca uwagę, że gdzieś po drodze przez kilka sekund migają za oknem opuszczone zabudowania. 
Próbowałam wyobrazić sobie jak ci ludzie żyli. Poza światem. Z dala od wszystkiego. Przedziwny, fascynujący mikrokosmos. 
Dom z Kamienia trekking w Toskanii, Toskania z plecakiem, Stacja Fornello
Dom z Kamienia trekking w Toskanii, Toskania z plecakiem, Stacja Fornello
Dom z Kamienia trekking w Toskanii, Toskania z plecakiem, Stacja Fornello
Dom z Kamienia trekking w Toskanii, Toskania z plecakiem, Stacja Fornello
Dom z Kamienia trekking w Toskanii, Toskania z plecakiem, Stacja Fornello
Dom z Kamienia trekking w Toskanii, Toskania z plecakiem, Stacja Fornello
Dom z Kamienia trekking w Toskanii, Toskania z plecakiem, Stacja Fornello
Dom z Kamienia trekking w Toskanii, Toskania z plecakiem, Stacja Fornello
Dom z Kamienia trekking w Toskanii, Toskania z plecakiem, Stacja Fornello
Dom z Kamienia trekking w Toskanii, Toskania z plecakiem, Stacja Fornello
Dom z Kamienia trekking w Toskanii, Toskania z plecakiem, Stacja Fornello
Dom z Kamienia trekking w Toskanii, Toskania z plecakiem, Stacja Fornello
Dom z Kamienia trekking w Toskanii, Toskania z plecakiem, Stacja Fornello
Dom z Kamienia trekking w Toskanii, Toskania z plecakiem, Stacja Fornello
Dom z Kamienia trekking w Toskanii, Toskania z plecakiem, Stacja Fornello
Dom z Kamienia trekking w Toskanii, Toskania z plecakiem, Stacja Fornello
Dom z Kamienia trekking w Toskanii, Toskania z plecakiem, Stacja Fornello
Dom z Kamienia trekking w Toskanii, Toskania z plecakiem, Stacja Fornello
Dom z Kamienia trekking w Toskanii, Toskania z plecakiem, Stacja Fornello
Dom z Kamienia trekking w Toskanii, Toskania z plecakiem, Stacja Fornello
Dom z Kamienia trekking w Toskanii, Toskania z plecakiem, Stacja Fornello
Dom z Kamienia trekking w Toskanii, Toskania z plecakiem, Stacja Fornello
Dom z Kamienia trekking w Toskanii, Toskania z plecakiem, Stacja Fornello
Dom z Kamienia trekking w Toskanii, Toskania z plecakiem, Stacja Fornello

Gdzie diabeł nie może...

Uwielbiam w nim to, że ogląda wszystko wnikliwie, że wędruje ze mną po torach i ekscytuje się na widok porzuconych wózków, że tłumaczy i zgłębia, że zadziwia go tyle rzeczy i tryska dziecięcym entuzjazmem. Uwielbiam w nim to wszystko i on dokładnie to samo uwielbia we mnie. 

Tory prowadzą do kamieniołomów, węsząc tu i tam próbujemy odtworzyć ich pętlę, w niektórych miejscach w środku wyrosły już drzewa – to uświadamia upływ czasu. 

Jest południe na płaskim kamieniu rozkładamy się z naszym piknikiem. Na „stole” lądują schiacciaty i piwo. Jest błogo, sielsko, pięknie.

Schodzimy znów na tory. Po prawej stronie patrząc w stronę Florencji stoi wieża wodna. Można wejść na górę, ale schodki zaczynają się gdzieś na wysokości dwóch metrów…

– Chcesz wejść? – pytam, kiedy ściąga plecak i z szubrawym uśmiechem poprawia koszulkę.

Chwilę potem ze zwinnością małpy jest na górze i uśmiecha się do mojego obiektywu. 

– Zaraz zejdę tylko sobie pooglądam, dobrze? 

On ogląda górę, ja fotografuję dół, wieżę zdobi kilka całkiem ładnych murali. 

Po drugiej stronie jest budynek stacji. Od ostatniej mojej wizyty zmieniło się to, że okna i drzwi zostały zamurowane.

Obchodzimy budynek dookoła. W ostatnim zamurowanym oknie ktoś wyciągnął kilka cegieł. Przez chwilę patrzymy na siebie porozumiewawczo, a zaraz potem on jak węgorz wślizguje się do środka. Ja oczywiście zaraz za nim. Dobrze, że są z nas dwa „szczupaki” – to tak pozostając w temacie ryb… 

– Przecież to nie my… Jeśli już ktoś zrobił otwór, to grzech z niego nie skorzystać – mówi, żeby dodać mi odwagi. 

Włączamy latarki i myszkujemy najpierw w podziemiach, potem przeczesujemy parterowe izby, a na koniec wchodzimy na półpiętro i zachwycamy się barierką. 

– Myślisz, że dalej jest bezpiecznie? 

– Mah… – patrzy na dziurę w stropie i kręci głową. Dalej już lepiej nie. 

Wychodzimy znów na zewnątrz i powoli kierujemy się szlakiem w dół piejąc przy tym zachwyty nad naszą wyprawą, brawurą, psotami, przeskokami, szperaniem, dawnymi czasami, budzącą się zielenią. 

Przechodzimy znów przez mostek. On idzie z przodu, a tym razem ja przystaję zaciekawiona, bo wąziutka niby ścieżka odbija stromo w górę. Jeszcze jedno porozumiewawcze spojrzenie i chwilę później wspinamy się kolejny raz – dla odmiany po murze, który niczym tor bobslejowy dla gigantów wije się po naturalnych tarasach Apeninów. Zupełnie jakby ktoś chciał wymurować koryto stromego górskiego potoku, czy też wodospadu.

– Co ty mi każesz robić??? – śmieję się i wpinam palce pomiędzy kamienie.

– Haha! – śmieje się uradowany ze swojego selfie ze mną w tle – wyglądasz jak spider! 

Idziemy aż do samej góry i chwilę potem znów jesteśmy pod kamiennym mostem kolejowym. Znów podekscytowani jak dzieci. 

– Ktoś chyba wymyślił cię specjalnie dla mnie… – mówi patrząc mi w oczy z mieszanką radości i wzruszenia.

– Mogłabym powiedzieć to samo…

Nasza wyprawa dobiega końca. Jest przewspaniale. Nie mogłoby być piękniej. 

– Czujesz jakie ciepłe powietrze? To już nawet nie wiosna, to lato. 

Otwieram usta, żeby zaproponować pierwsze w tym roku lody, ale on jest szybszy…

– To idealny dzień na gelato

– Ty wiesz co właśnie chciałam powiedzieć, prawda? 

Na lody jedziemy do Scarperii, ale wcześniej… 

CDN…

Ps. ROLKA. https://www.instagram.com/p/DW0lOaADEcZ/

Dom z Kamienia trekking w Toskanii, Toskania z plecakiem, Stacja Fornello
Dom z Kamienia trekking w Toskanii, Toskania z plecakiem, Stacja Fornello
Dom z Kamienia trekking w Toskanii, Toskania z plecakiem, Stacja Fornello
Dom z Kamienia trekking w Toskanii, Toskania z plecakiem, Stacja Fornello
Dom z Kamienia trekking w Toskanii, Toskania z plecakiem, Stacja Fornello
Dom z Kamienia trekking w Toskanii, Toskania z plecakiem, Stacja Fornello
Dom z Kamienia trekking w Toskanii, Toskania z plecakiem, Stacja Fornello
Dom z Kamienia trekking w Toskanii, Toskania z plecakiem, Stacja Fornello
Dom z Kamienia trekking w Toskanii, Toskania z plecakiem, Stacja Fornello
Dom z Kamienia trekking w Toskanii, Toskania z plecakiem, Stacja Fornello
Dom z Kamienia trekking w Toskanii, Toskania z plecakiem, Stacja Fornello
Dom z Kamienia trekking w Toskanii, Toskania z plecakiem, Stacja Fornello
Dom z Kamienia trekking w Toskanii, Toskania z plecakiem, Stacja Fornello

8 komentarzy

  1. Ile w tej opowieści jest emocji , ile miłości , niesamowitego , wyczuwanego przez ekran boskiego napięcia !! I to wspaniałe męskie ramię ..

  2. To jak odkrywanie nieznanych, zapomnianych światów. Jedni lecą w kosmos, inni potrafią je odkryć pod samym nosem. Fascynujące zdjęcia, piękne dzięki ze szczyptą zazdrości:) i prośba o więcej takich rarytasów!

    • Pani Kasiu pięknie się czyta. Też lubię miejsca w których można puścić wodze wyobraźni 🙂. A wyznanie ” Ktoś chyba wymyślił Cię specjalnie dla mnie” jest chyba najpiękniejszym jakie słyszałam.
      Pozdrawiam dwie pary Hoka

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Opublikuj komentarz

Chcesz wesprzeć moją twórczość?
Udostępnij w Social Mediach
Facebook
Twitter
Pinterest
WhatsApp

Autorka bloga

Mam na imię Kasia i jestem autorką tego bloga. Jeśli chcesz poznać mnie bliżej, odwiedź stronę "O mnie"
WSPARCIE

Poprzednie wpisy

Archiwum bloga

(Wpisy z lat 2012-2025)​

Wesprzyj bloga

Będzie mi bardzo miło jeśli moją twórczość wesprzesz na PATRONITE. Pisanie książek, prowadzenie bloga, fotografowanie i pokazywanie włoskiego życia jest moją największą pasją. Żeby jednak pozwoliło mi przetrwać i nadal pisać potrzebuję Twojego wsparcia. Będę odwdzięczać się nową treścią i zdjęciami każdego dnia. Dziękuję.
WSPARCIE
Social Media