Droga odzyskana
Wiedziałam, że choćby nie wiem co, w niedzielę do Florencji muszę dotrzeć. Żeby jednak uniknąć znów wycieczki przez Bolonię, Rzym, czy Mediolan, zapowiedziałam Mikołajowi już wcześniej, że musi mnie w niedzielny poranek, przynajmniej do bram miasta odstawić. Zasugerowałam również, że nie byłoby złym pomysłem, gdyby ze mną te bramy przekroczył.
Jeszcze do sobotniego wieczoru byłam przekonana, że będziemy się przebijać przez dwie przełęcze, bo nasza droga wciąż była nieprzejezdna, tymczasem zupełnie niespodziewanie, nim poszłam spać, dotarła do mnie wieść, że SP 302 będzie otwarta już od poniedziałkowego świtu. Jeśli od poniedziałkowego, to znaczy, że jeśli ktoś bardzo musi, również w niedzielę przejedzie.
Trochę z duszą na ramieniu porwaliśmy się na Passo della Colla, ale szczęśliwie wszystko się udało. Byliśmy jedynie zszokowani tym, jak strasznie nasza droga na Florencję została poturbowana. Wiedziałam o wielu osuwiskach, które zabrały drogę, ale nie zdawałam sobie sprawy ze skali kataklizmu.
Tak czy inaczej droga – choć z wieloma ograniczeniami – jest już przejezdna, a my w niedzielny ranek dotarliśmy cało i zdrowo do Florencji. Obydwoje nieco zestresowani, bo o ile Mikołaj w górach radzi sobie świetnie, to jednak z prowadzeniem auta w dużym mieście nie ma jeszcze wielkiego doświadczenia. Postanowiliśmy zostawić Gratka na opłotkach miasta, żeby nie generować dodatkowego stresu i urządziliśmy sobie nieco dłuższy spacer we dwoje ciesząc się rozmową, własnym towarzystwem i wyłapywaniem tych samych kadrów.
Glicine
Pierwszą rzeczą jaką się zachwyciliśmy było bujne glicine w rozkwicie, spływające po murze niedaleko Campo di Marte. Uwielbiam wędrować z Mikołajem, bo on zachwyca się tymi samymi drobiazgami, ma niezwykłą uważność, fotograficzne spojrzenie i przy tym wrażliwość poety.
Poezja była w ogóle dominującym tematem w czasie naszego niedzielnego bycia we dwoje.
Przystawaliśmy kilka razy, żeby sfotografować „poezje” – dla jednych pewnie mniej poetyckie, dla innych banalne, ale nas uliczna sztuka wzrusza niezmiennie.
Rozstaliśmy się koło Uffizi, bo Mikołaj kolejny raz przystanął nad jakimś kadrem, a mnie gonił już czas. Bałam się, że nie tak łatwo będzie przedrzeć się przez cały tłum kłębiący się przed galerią.
Kiedy już szczęśliwie dotarłam na miejsce i wraz z moimi towarzyszami czekałam na wejście do Corridoio, na WhatsApp wyświetliła mi się wiadomość od Mikołaja: „Wyśle kilka euro? Musi pisać”. Mikołaj dostał budżet na drugie śniadanie, ale nie było w nim przewidzianych wydatków na notes i długopis. Tak mnie ta prośba wzruszyła, że zaraz zasiliłam mu konto.
Kiedy skończyliśmy nasz spacer, Mikołaj czekał na nas przed Palazzo Pitti, a kilka stron nowego zeszytu zapełnione już było poruszającymi wersami. Czytałam je w drodze powrotnej, kiedy mijaliśmy Pratolino…
Moje młodsze dziecko z całej literatury najbardziej kocha poezję. Nie tylko czytać, ale też pisać, a pisze z niezwykłą wrażliwością i nie mówię tego jako zaślepiona, bezkrytyczna matka.
– Mama nigdy nie pisała poezji?
– Oczywiście, że pisała, nadal czasem pisze.
– To dlaczego się tak upiera na prozę?
– Prozą mi łatwiej, ale lubię też, kiedy tej mojej prozie udaje się otrzeć o poezję.
Artystyczne ciągoty
Od dziecka mam artystyczne zapędy, choć słowa „zapędy” nie można mylić ze słowem talent. Moje dzieci podobnie – obydwoje. Starsze dziecko przede wszystko maluje i pisze, młodsze przede wszystkim pisze, ale też maluje.
A ja? Ja udaję, że piszę i marzę o tym, że maluję. Może my się urodziliśmy w nieodpowiedniej epoce?
Całą trójką nie wyobrażamy sobie życia bez sztuki. Sztuka jest dla nas ważna – sztuka w bardzo szerokim rozumieniu.
– Pokaże mamie dom Reymonta.
– Wiesz, że to mój ulubiony polski pisarz.
– Wie, dlatego chciał pokazać.
Tu Reymont, tam Żeromski. Artystów od zawsze ciągnęło do Florencji…
Wracaliśmy z Mikołajem znów przez naszą poturbowaną przełęcz, a z przenośnego głośnika sączył się Lucio Dalla.
I wszystko było poezją, wszystko jest poezją, choć momentami bardzo trudną…



3 komentarze
Ojej, jak mi są bliskie Wasze zdolności…
Zwłaszcza poezja…
Moja Córka tez pisze
Pozdrawiam serdecznie :):):)
Pięknie!
piękna Florencja
niesamowite glicynie