Galimatias
W mojej głowie panuje ostatnio taki galimatias, że przegapiłam nawet zmianę czasu. Gdyby nie to, że ktoś w niedzielę zwrócił mi uwagę, że zmiana czasu była kilka godzin wcześniej, to do dziś żyłabym w błogiej nieświadomości. Nie żeby to coś miało zmienić – teraz i tak telefony i komputery przestawiają się same, a innych zegarków w moim domu brak, ale jednak… Galimatias zupełnie do mnie niepodobny.
Potem ktoś przełożył lekcję, ale że wiadomość na WhatsApp wyświetliła się w momencie, kiedy nie miałam pod ręką mojego papierowego, tradycyjnego kalendarza i nie naniosłam zmian w grafiku, bezmyślnie kliknęłam łapkę w górę i ostatecznie – jak się wkrótce okazało – umówiłam się z dwoma osobami na ten sam dzień i tę samą godzinę.
Królestwo za spokój dla mojej głowy!
Gaje kasztanowe przygotowują się do snu
To też dlatego we wtorek, kiedy nagle złapałam chwilę przerwy w lekcjach wzięłam aparat, notes, długopis i poszłam w góry. Przede wszystkim nie skorzystać z takiego dnia na świeżym powietrzu, byłoby grzechem. Dopiero teraz kolory osiągnęły kulminację intensywności.
Najbardziej zielone pozostały kasztany, które wiosną ostatnie stroją się w liście, więc jesienią najdłużej do tej zieleni są przywiązane.
Uwielbiam gaje kasztanowe po zbiorach. Są takie ciche, lekko sponiewierane, mech przykrywają pierwsze liście, pod stopami walają się resztki marroni, a tu i tam dogorywają zmizerowane cyklameny.
Castellone w słoneczne popołudnia tapla się w ciepłym świetle, a Lavane w oddali powoli rudzieje od porastających je buków.
Aż trudno uwierzyć, że zaraz do kalendarza wkroczy listopad i nim się obejrzymy kolejny rok przeleci.
Chciałabym bardzo, żeby listopad naprawdę przyniósł dobry spokój, żeby wyprostowały się ścieżki najróżniejsze i żeby głowa pełna galimatiasu już nie wsadzała o drugiej w nocy wszystkich myśli na szaleńczy rollercoaster.
Dobrego słonecznego dnia!



2 komentarze
Och, cudne te jesienne kadry! Takie złote i nostalgiczne. Ty to masz jednak oko i talent!🍂🍁👁📷
Podobno dziś Dzień Zwalniania Tempa, więc tego życzę 😉
Cudowne te lasy kasztanowe, jak Enty:)