1 marca 2024
Wracam z Mario z wiosennego spaceru. Jest piątkowe późne popołudnie. Kiedy jestem blisko domu, na whatsapp wyświetla mi się wiadomość od mojego bolońskiego dziecka, które właśnie zmierza w kierunku Biforco, żeby spędzić z nami weekend. Nie widzieliśmy się od świąt Bożego Narodzenia: „czy Mario będzie dziś na kolacji?” – „myślę, że tak, a ma być?” – „Dziś lepiej żeby nie…, mam wam coś ważnego do powiedzenia”.
Robi mi się dziwnie. Przez głowę galopuje tysiąc myśli. Ostatecznie obstawiam jedną z teorii, co do której od jakiegoś czasu jestem prawie pewna. Jest 1 marca 2024 roku. Dzień, w którym skończy się dla mnie, dla nas pewna epoka. Dzień, w którym narodzi się Lucy.
Kilka dni później na blogu piszę enigmatycznie:
Jestem trans
Wchodzą obydwoje w tym samym czasie, bo przyjechali jednym autobusem. Mikołaj ma dziwną minę, której nie umiem zinterpretować. Dziecko bolońskie wchodzi do kuchni i nerwowo przechodzi to do okna, to do pieca… Uśmiecha się, patrzy na mnie pięknymi oczami, zbiera się na odwagę.
W końcu zatrzymuje się przy piecu, gdzie ja stoję zmrożona, choć gorąc pali mi dłonie. Czekam na wybuch bomby…. A może to jednak nic poważnego, może tylko rzuca studia?
– Mama ja jestem trans – zatrzymuje się przede mną i przewierca jednocześnie wzrokiem.
– Ok… – odpowiadam, a w mojej głowie zaczyna się jeszcze większy galop myśli: co? jak? co to znaczy? co ja przed chwilą usłyszałam? To próba… Pewnie kolejny eksperyment… Boże dlaczego mi to robi???
Nie pamiętam dokładnie całej chronologii dialogu. Ja w każdym razie staram się w tym wszystkim stanąć na wysokości zadania i nie upaść, nie zemdleć, nie umrzeć…
Nic jej się nie wydaje. Pokazuje studencką legitymację z nowym imieniem, TAMTEGO już nie możemy używać. Potem zdjęcia w outficie, w którym funkcjonuje w Bolonii..
– Czy teraz już mogę się przebrać? – pyta – ty się naprawdę nie zorientowałaś? – patrzy mi znów w oczy.
– Nie. Była pewna, że jesteś gayem.
– Och naprawdę myślałaś, że musiałabym to aż tak ogłaszać?
– No właśnie nie! Tu mi się nie zgadzało. W kwestii orientacji, tolerancji zawsze panowała w tym domu swoboda. Nie raz powtarzałam: kochajcie sobie kogo chcecie!
– Dokładnie.
– Ale o tym nawet nie pomyślałam…
– Chcesz o coś zapytać?
– Tak, na pewno będę miała dużo pytań, tylko poczekaj, chwilę to zajmie zanim wgra mi się nowe oprogramowanie…
Noc jest długa, noc przynosi tylko płacz, łkanie, rozpacz, choć wiem, że to wcale nie jest powód do rozpaczy. To żaden dramat, to tylko nowa sytuacja, z którą musimy się zmierzyć.
– Ale dlaczego ja? – pytam się w myślach.
– A dlaczego nie? – sama sobie odpowiadam.
Wtedy jeszcze Lucia, dziś już Lucy – starsza, ugruntowana w swojej decyzji, odważna.
W tamtej chwili byłam zdruzgotana, bo wiedziałam, że trudna przed nią przyszłość, ale z drugiej strony byłam szczęśliwa, bo udało mi się wychować odważnego człowieka. W wieku 20 lat stanęła przede mną i powiedziała kim jest. Ja jestem dziś u progu prawie 50-tki i wciąż jeszcze wychodzi ze mnie zahukana dziewczynka, która boi się własnego cienia.
Zajęta byłam w ostatnich dniach bajaniem o weekendzie, więc dopiero dziś wpis urodzinowy Lucy, bo jej urodziny dla mnie teraz właśnie 1 marca, nawet jeśli tort szykujemy 7 lipca.
Pięknego dnia!



17 komentarzy
A więc wszystkiego najlepszego Lucy! Wszystkiego dobrego dla pięknej Matki. I nie chodzi mi o fizyczność, chociaż jest bez zarzutu, ale o Twoje serce Kasiu. Pozdrawiam. Hanka
TAK !!!
Nie znam Was osobiście ,ale czytam od lat.
Sto lat dla Lucy, wielu pięknych chwil i mądrych ludzi obok.
Ściskam serdecznie całą Rodzinę.
Pozdrawiam Anna
Bardzo dziękujemy <3
Sto lat Lucy! Samych pięknych dni i dużo szczęścia w życiu. ❤️
<3
Ode mnie Lucy, rowniez zdrowia i radosci w zyciu. Jestes madra i odwazna kobieta i pamietaj: nikt Ci nie podskoczy:)
Dla Mamy Kasi rowniez serdecznosci.
❤️
Dziękuję w imieniu Lucy:)
Wszystkiego najlepszego dzielna dziewczyno. Kasiu jesteś jak trzcina , może się gnie ale zaraz wstaje z powrotem:)
Staram się 🙂
Dla Was wszystkich wszystkiego co najlepsze!🥰
Niech wam się prostują ścieżki życia. Niech każde z Was znajdzie szczęście i spokój.
Wspaniale patrzeć, jak Twoja twarz wręcz promienieje radością. Cudownie, że masz wreszcie wsparcie i pokrewną duszę, z którą możesz realizować swoje/ wasze plany i marzenia.
Dziękuję za te naście lat możliwości zaglądania do Waszego domu i życia. Mimo, że nie spotkałyśmy się osobiście (a mam nadzieję, że jednak kiedyś do tego dojdzie 😊), to czuję się tak, jakbyśmy nie raz przegadałay długie godziny.
Jeszcze raz wszelkie serdeczności dla całej rodzinki ❤️❤️❤️
Wzruszyłam się <3 Dziękuję
Pięknych dni,słońca nad głowami, ciepła od bliskich dla Lucy i jej Mamy,no i oczywiście dla Brata bo Wam wszystkim medale za odwagę iwzajemną miłość się należą:)
Dokładnie, dużo dobra dla Wszystkich i Nowemu też!
Szkoda, że nie ma tu opcji polubienia komentarzy:))) Like!
Dziękujemy <3