4 marca, 2026

Pierwsze marcowe dni

Wszystko rozkwita! Nawet białe fiołki wzdłuż drogi do mojej Świątyni Dumania! I drzewa owocowe w Marradi! Słońca w tym tygodniu jak na lekarstwo, ale aura już wiosenna.  - Może jeszcze będzie la neve del cucco...* - mówi przy śniadaniu. 

Co znajdziesz w tym artykule?

Wiosenna rozbiegówka

Skończyłam opisywać „skromny, choć w sumie nieskromny” weekend i znów zastała mnie połowa tygodnia. Dni upływają teraz na uczeniu, na nadrabianiu zaległości ze zleceniami odłożonymi na potem, na pisaniu bloga i na spacerowaniu – grzechem byłoby to wszystko przegapić. 

Wiosna nabiera rozpędu, a zatem każdą wolniejszą chwilę sprzeniewierzam to na Castellone, to na Świątynię Dumania.

W tym roku – przynajmniej na ten moment – mam zaplanowane tylko jedno cammino, tak czy inaczej niezmiennie staram się być w formie. Znów 10 kilometrów codziennie, rygorystycznie, ewentualnie ciut mniej, ale wtedy większe przewyższenie, poza tym cardio, joga, pilates… 

I tym razem naprawdę nie tyle chodzi o wygląd – co właśnie o formę. Jasne, wygląd też jest ważny, ale już nie tak jak kiedyś. Kiedyś do sklepu gnałabym w szpilkach, teraz szpilki są na specjalną okazję. Sneakersy, dres też mogą być bardzo stylowe, a jakie przy tym wygodne!  

Dom z Kamienia blog o życiu w Toskanii

Białe fiołki

Wszystko rozkwita! Nawet białe fiołki wzdłuż drogi do mojej Świątyni Dumania! I drzewa owocowe w Marradi! Słońca w tym tygodniu jak na lekarstwo, ale aura już wiosenna. 

– Może jeszcze będzie la neve del cucco…* – mówi przy śniadaniu. 

– Nie! Proszę tylko nie to! Serio chciałbyś? 

– Wiesz co bym chciał? Spróbować „G” na śniegu! – patrzy na mnie z szubrawym, niemal chłopięcym uśmiechem. 

– Aaaa to rozumiem, ale może już poczekajmy do przyszłego roku!

– Zamówiłem wszystkie części u hydraulika. Na następny wyjazd będzie prysznic – obwieszcza chwilę potem. 

– Za tydzień jedziemy, prawda? Nawet jeśli w „X” będzie brzydka pogoda, to najwyżej zmienimy kierunek…

– Pojedziemy na południe!

– Uwielbiam cię! 

Jeszcze ten weekend z przyczyn niezależnych statyczny, ale już następny… Och i ach! Niech się dzieje. 

Tymczasem sztab ludzi ruszył do pracy nad moją czwartą książką. Mam nadzieję, że wyjdzie z tego coś ładnego!

Poza tym Mikołaj dwa dni temu wrócił z pracy smutny, bo znalazł martwą kozę. Koza zdechła mu ze starości, ale trafiło go to bardzo. Jakby tego było mało trafiły go też inne rzeczy i koza przy tym to nic. Czasem martwię się, że z takimi trudami musiał się zmierzyć… Każdy z nas ma swoje, ale Mikołaj naprawdę zasługuje na to, co najlepsze. 

Dobrej reszty dnia!

*śnieg wiosenny, zwykle ostatni śnieg, który przychodzi w marcu lub nawet w kwietniu. 

Dom z Kamienia blog o życiu w Toskanii

4 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Opublikuj komentarz

Chcesz wesprzeć moją twórczość?
Udostępnij w Social Mediach
Facebook
Twitter
Pinterest
WhatsApp

Autorka bloga

Mam na imię Kasia i jestem autorką tego bloga. Jeśli chcesz poznać mnie bliżej, odwiedź stronę "O mnie"
WSPARCIE
Archiwum bloga

(Wpisy z lat 2012-2025)​

Wesprzyj bloga

Będzie mi bardzo miło jeśli moją twórczość wesprzesz na PATRONITE. Pisanie książek, prowadzenie bloga, fotografowanie i pokazywanie włoskiego życia jest moją największą pasją. Żeby jednak pozwoliło mi przetrwać i nadal pisać potrzebuję Twojego wsparcia. Będę odwdzięczać się nową treścią i zdjęciami każdego dnia. Dziękuję.
WSPARCIE
Social Media