Wiosenna rozbiegówka
Skończyłam opisywać „skromny, choć w sumie nieskromny” weekend i znów zastała mnie połowa tygodnia. Dni upływają teraz na uczeniu, na nadrabianiu zaległości ze zleceniami odłożonymi na potem, na pisaniu bloga i na spacerowaniu – grzechem byłoby to wszystko przegapić.
Wiosna nabiera rozpędu, a zatem każdą wolniejszą chwilę sprzeniewierzam to na Castellone, to na Świątynię Dumania.
W tym roku – przynajmniej na ten moment – mam zaplanowane tylko jedno cammino, tak czy inaczej niezmiennie staram się być w formie. Znów 10 kilometrów codziennie, rygorystycznie, ewentualnie ciut mniej, ale wtedy większe przewyższenie, poza tym cardio, joga, pilates…
I tym razem naprawdę nie tyle chodzi o wygląd – co właśnie o formę. Jasne, wygląd też jest ważny, ale już nie tak jak kiedyś. Kiedyś do sklepu gnałabym w szpilkach, teraz szpilki są na specjalną okazję. Sneakersy, dres też mogą być bardzo stylowe, a jakie przy tym wygodne!
Białe fiołki
Wszystko rozkwita! Nawet białe fiołki wzdłuż drogi do mojej Świątyni Dumania! I drzewa owocowe w Marradi! Słońca w tym tygodniu jak na lekarstwo, ale aura już wiosenna.
– Może jeszcze będzie la neve del cucco…* – mówi przy śniadaniu.
– Nie! Proszę tylko nie to! Serio chciałbyś?
– Wiesz co bym chciał? Spróbować „G” na śniegu! – patrzy na mnie z szubrawym, niemal chłopięcym uśmiechem.
– Aaaa to rozumiem, ale może już poczekajmy do przyszłego roku!
– Zamówiłem wszystkie części u hydraulika. Na następny wyjazd będzie prysznic – obwieszcza chwilę potem.
– Za tydzień jedziemy, prawda? Nawet jeśli w „X” będzie brzydka pogoda, to najwyżej zmienimy kierunek…
– Pojedziemy na południe!
– Uwielbiam cię!
Jeszcze ten weekend z przyczyn niezależnych statyczny, ale już następny… Och i ach! Niech się dzieje.
Tymczasem sztab ludzi ruszył do pracy nad moją czwartą książką. Mam nadzieję, że wyjdzie z tego coś ładnego!
Poza tym Mikołaj dwa dni temu wrócił z pracy smutny, bo znalazł martwą kozę. Koza zdechła mu ze starości, ale trafiło go to bardzo. Jakby tego było mało trafiły go też inne rzeczy i koza przy tym to nic. Czasem martwię się, że z takimi trudami musiał się zmierzyć… Każdy z nas ma swoje, ale Mikołaj naprawdę zasługuje na to, co najlepsze.
Dobrej reszty dnia!
*śnieg wiosenny, zwykle ostatni śnieg, który przychodzi w marcu lub nawet w kwietniu.



4 komentarze
Dużo dobra dla Mikołaja!
Dziękuję <3
Każdy ma swoją ,, kozę”🐐
To prawda…