Abruzzo i Molise
Zawsze powtarzam, że moim ulubionym regionem obok Toskanii jest Abruzzo. Gdybym miała wybrać inne miejsce do życia to byłoby ono właśnie tam. Tak naprawdę Abruzzo i sąsiednie Molise, bo to drugie jest w ogóle nieodkryte. W tym roku mamy zaplanowane dwie podróże do Abruzzo i nawet mapę papierową już kupiliśmy, żeby zaznaczać nasze odkrycia, tymczasem dziś nasz ukochany region walczy z żywiołem, z jakim my walczyliśmy rok temu.
Na te regiony i część Puglii spadły nieprawdopodobne ilości wody. Zalana jest kolej, runął most łączący Abruzzo z Molise, ilość osuwisk trudno zliczyć, a co gorsza intensywne opady mają trwać do jutra rana…
W obliczu czegoś takiego jesteśmy bezsilni. Skalę katastrofy w ogóle ciężko pojąć, a jeszcze trudniej zrozumieć czym jest frana, dopóki nie zobaczy się jej na własne oczy! Ja niestety znam to dobrze z naszego marradyjskiego i biforkowego podwórka.
Italia pogodowo podzielona jest dziś na pół i to dolne pół tonie w deszczu. U nas na szczęście zimno zelżało, wiatr odpuścił i tylko chmury jeszcze starają się zszargać niebo, ale zdecydowanie od jutra ma iść już ku dobremu.
Przedwielkanocnie
Zaraz do domu dotrze Lucy – po raz pierwszy od stycznia. Ten pobyt będzie ekspresowy – tylko na chwilę, tak jak trwają święta, a nawet ciut mniej, bo wiele naglących spraw czeka w Bolonii, w tym ostateczne rozstanie ze starym imieniem… Chciałabym, żeby przynajmniej ta sprawa była już zamknięta.
Dziś usiądziemy więc do stołu w większym składzie i to jest dla mnie niezwykle wzruszający moment – to są tak naprąwdę święta, bo jeśli chodzi o Wielkanoc to mam wrażenie, że w ogóle umknęła mojej uwadze. Nawet colomby nie kupiłam. Nic. Zero…
Jeśli kiedyś do tego stołu dołączy jeszcze jedna osoba – pisząc „kiedyś” życzyłabym sobie, żeby było to w najbliższej przyszłości – to już będzie w ogóle pełnia szczęścia.
Tymczasem dziś świruję z menu, bo taki wieczór trzeba uczcić jak należy. Będą crostini z kremem grzybowym, będą krewetki zawijane w prosciutto, będzie makaron z acciughe i ślimaczki z ciasta francuskiego ze stracchino, suszonymi pomidorami i speckiem. Prosecco też już się chłodzi…
Dobrego przedświątecznego czasu!



2 komentarze
Brzmi smacznie i rodzinnie. Proszę Kasiu, pozdrów wszystkich przy stole. Pozdrawiam. Hanka.
Swieta- jakiekolwiek, są okazja do uroczystego biesiadowania.
Ale nie musza to byc stricte Święta !!
Wazne , ze przy stole siadają bliskie i kochane osoby
i wtedy jest najwieksze swieto!!
wtedy wszystko smakuje bardziej, wtedy wszystko jest piekne,
choc nie zawsze takie musi byc 🙂
Dobrego dnia i wieczoru dla Wszystkich w Kamiennym Domu
Calusy z Nizin :*