3 kwietnia, 2026

Bez zmieszania, przy stole i wywody o kuchni

Zniknęło już całkiem lekkie zmieszanie i onieśmielenie, które towarzyszyło w czasie pierwszych takich kolacji. Teraz jest naturalnie, radośnie, są pytania, są rady, są wspomnienia i ciekawostki. Mikołaj pokazywał spracowane ręce, a On radził jakich używać rękawiczek. Te spracowane ręce urosły w naszym domu do rangi symbolu. 

Co znajdziesz w tym artykule?

O kuchni

– Ciekawy był ten egzamin? I w ogóle to gratulacje!

– Nudny i w książce było trochę błędów. Chciałam o tym powiedzieć profesorowi, ale w końcu dałam sobie spokój. W ogóle ta książka była nudna. Przede wszystkim o serze i gruszkach…

– Non dire al contadino… zaraz, zaraz jak to szło? Jakoś inaczej, bo musi się przecież rymować. 

– Al contadino non far sapere quanto è buono formaggio con le pere… (Nie mów chłopu, jak dobry jest ser z gruszkami).

– Ooooo! To, to, to!

– A wiesz dlaczego tak się mówi? Jest kilka teorii…

Teorii Lucy miała wiele i nie tylko na temat gruszek, ale też polenty, peperoncino i innych przysmaków. Niestety nie jestem w stanie ich powtórzyć. Egzamin z historii odżywiania Lucy zdała na maksimum punktów. Tak dla odmiany…

Dom z Kamienia, blog Kasi Nowackiej,

Przy stole

Przy stole w czwartek wieczorem było przemiło i przesmaczne – jak na każdy czwartek (w ostatnim czasie) przystało, nie mogło zabraknąć ryb. Tym razem daniem głównym były krewetki zawijane w prosciutto i upieczone w formie szaszłyków na rozmarynowych gałązkach. Niech dowodem na ich wyjątkowy smak będzie brak zdjęcia. Siedzieliśmy przy stole długo, jeszcze długo po kolacji, a na koniec zostaliśmy już tylko we dwoje i nic a nic nie chciało nam się ruszać. 

Zniknęło już całkiem lekkie zmieszanie i onieśmielenie, które towarzyszyło w czasie pierwszych takich kolacji. Teraz jest naturalnie, radośnie, są pytania, są rady, są wspomnienia i ciekawostki. Mikołaj pokazywał spracowane ręce, a On radził jakich używać rękawiczek. Te spracowane ręce urosły w naszym domu do rangi symbolu. 

Skończyłam już lekcje na dziś i dopiero we wtorek wrócę do uczenia. Pogoda zrobiła się jak malowana, więc mam zamiar z tego skorzystać. Lucy obiecała pomóc przy pracach w ogródku. Powiedziała też, że zrobi sernik. 

Nie wiem czy pojawią się wpisy w tych dniach czy dla spokojności ducha, zmęczona ostatnimi, długimi godzinami gapienia się w monitor (autoryzacja i poprawki do książki) zrobię sobie komputerowy detoks. To już sama głowa zdecyduje. 

Tymczasem pięknego dnia!

Jeden komentarz

  1. Już wiem, gdzie Lucy powinna pracować.
    Po prostu – otworzyć własną restaurację.
    Z tego, co tu czytam, super Jej idzie z przysmakami. Chętnie sama bym u Niej zjadła. Mniam 🙂
    Szkoda, że w Kuchni Domu z Kamienia nie ma żadnego z Jej przepisów. Ach! Jaka szkoda 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Opublikuj komentarz

Chcesz wesprzeć moją twórczość?
Udostępnij w Social Mediach
Facebook
Twitter
Pinterest
WhatsApp

Autorka bloga

Mam na imię Kasia i jestem autorką tego bloga. Jeśli chcesz poznać mnie bliżej, odwiedź stronę "O mnie"
WSPARCIE

Poprzednie wpisy

Archiwum bloga

(Wpisy z lat 2012-2025)​

Wesprzyj bloga

Będzie mi bardzo miło jeśli moją twórczość wesprzesz na PATRONITE. Pisanie książek, prowadzenie bloga, fotografowanie i pokazywanie włoskiego życia jest moją największą pasją. Żeby jednak pozwoliło mi przetrwać i nadal pisać potrzebuję Twojego wsparcia. Będę odwdzięczać się nową treścią i zdjęciami każdego dnia. Dziękuję.
WSPARCIE
Social Media