30 czerwca, 2026

Ulubione elementy podróży i hasło przewodnie

W każdej naszej podróży są stałe momenty. Niektóre z nich uwielbiamy i celebrujemy szczególnie, bawimy się przednio i w ogóle zapominamy ile mamy lat. Czasem żartujemy, że bliżej nam do piętnasto - niż do pięćdziesięciolatków. 

Co znajdziesz w tym artykule?

Gianly

– Auto powinno mieć imię! – powiedziałam w jeden z zimowych poranków, kiedy dopiero planowaliśmy nasze przyszłe wojaże. 

– Po co? – zdziwił się.

– Jak to po co? – Tu zacytowałam tekst z Foresta Gumpa – „nienadanie łodzi imienia przynosi pecha”.

Nie przekonało go to jednak ani trochę i mój pomysł, żeby furgoncino jakoś nazwać rozmył się w niebycie. Jednak kilka dni później, kiedy oglądaliśmy enty reel o kamperyzowaniu furgonetki, właściciel podobnego do naszego furgoncino zaczął swoje nagranie tak:

„Poznajcie Lucy! Tak, auto musi mieć imię! Ja moje nazwałem Lucy, bo kupiłem je od Luciano”. 

– Te l’a-ve-vo det-to! (A nie mó-wi-łam!) – niemal wysylabizowałam z nieukrywaną satysfakcją. 

– Hm… – zamyślił się odarty z argumentów – nasz kupiony był od Gian Lorenzo, to w takim razie Gianly? 

– Podoba mi się! Gianly! Niech tak będzie!

Gianly, Gianly, Gianly! – oto imię furgoncino, żeby już nie bawić się z tym G.

W czasie jednej z naszych pierwszych wypraw – była to chyba wycieczka do Carrary i na Monte Sagro, na autostradzie minęliśmy auto podobne do naszego, ale to, nie dość, że miało imię, to imię to wraz z mottem podróżników było wypisane na jednym z boków.

Ganzo! (zajefajne!) – zachwycił się – wymyślmy i my jakieś hasło.

Nad tym hasłem łamałam sobie głowę od miesięcy. I wtem nagle, na ledwie tydzień przed jego urodzinami przyszło olśnienie. Niewiele myśląc przygotowałam grafikę na plecy i na przód i zamówiłam dla nas „firmowe koszulki”. Na plecach nasze legendarne już zdjęcie, a na piersi napis: Jeden Gianly, Dwa Serca, Tysiąc Destynacji.  

Jego reakcja po rozpakowaniu prezentu przyprawiła mnie o drżenie nóg. Nie spodziewałam się, że taki drobiazg wywoła tyle emocji, tyle wzruszenia.

oplus_48
Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej o życiu w Toskanii

Najmilsze momenty podróży

W każdej naszej podróży są stałe momenty. Niektóre z nich uwielbiamy i celebrujemy szczególnie, bawimy się przednio i w ogóle zapominamy ile mamy lat. Czasem żartujemy, że bliżej nam do piętnasto – niż do pięćdziesięciolatków. 

Około 17.00 ruszyliśmy z parkingu 52 Gallerie w stronę restauracji, w której zarezerwowałam stolik na kolację, ale po drodze mieliśmy namierzyć miejsce godne noclegu, wziąć prysznic i odkorkować prosecco – czyli właśnie wszystko to, co sprawia nam największą frajdę. 

Miejsc na nocleg wzdłuż trasy było do wyboru do koloru, aż ciężko nam się było zdecydować na to jedno jedyne. Nim jednak zatrzymaliśmy się na dobre, po przeciwnej stronie wzgórza wypatrzyliśmy wieżę i zaintrygowani ruszyliśmy w jej kierunku. Chwilę potem wjechaliśmy do Trentino Alto Adige, ale już po kilkuset metrach znów byliśmy w Veneto. Bardzo nas ubawiło to skakanie z regionu do regionu. 

Wieża wznosiła się dumnie na szczycie z widokiem na Monte Pasubio i jak się okazało było to ossarium z czasów wojny. Obeszliśmy miejsce bardzo dokładnie, kolejny raz się zachwyciliśmy, a potem ruszyliśmy już w stronę wytypowanego na postój miejsca. Nie mogliśmy się doczekać, żeby pościelić legowisko, wziąć prysznic i w końcu wznieść pierwszy toast.

Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej o życiu w Toskanii
Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej o życiu w Toskanii
Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej o życiu w Toskanii
Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej o życiu w Toskanii
Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej o życiu w Toskanii
Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej o życiu w Toskanii

Casa Cortiana

Wypluskaliśmy się w środku lasu ubawieni i zachwyceni po raz kolejny naszym prysznicowym zakupem. Potem rozsiedliśmy się świeżutcy z tyłu auta i wyciągnęliśmy z lodówki zimne prosecco. Mieliśmy za sobą bajeczny trekking, ale to właśnie chwile takie jak ta, zapisują się w sercu szczególnie. Wolność, niemal dziecięca beztroska, figlarne uśmiechy, dyndające nogi, zacne prosecco w plastikowym kubeczku… 

W końcu zestrojeni i „odsapnięci” ruszyliśmy w kierunku przybytku rozpusty podniebienia. 

Casa Cortiana wynalazłam po długich poszukiwaniach. Szukałam czegoś wyjątkowego, czegoś co zadowoli nie tylko podniebienia, ale też urzeknie otoczeniem…

– To na pewno ta droga? – pytał niepewnie, kiedy asfaltowa wstążeczką zwęziła się do niemożliwości, a furgoncino zwijał się na kolejnym zakręcie.

– Tak, tak, to musi być tu. Popatrz ile hortensji! Całe żywopłoty! 

Kiedy dotarliśmy na miejsce, nie mogliśmy wyjść z podziwu. Miejsce było bajeczne. Stoliki rozstawione zostały na tarasach, werandzie i w ogrodzie. Oprócz nas nie było jednak żadnych innych gości. 

– Chyba nawet nie trzeba było rezerwować… – powiedział. 

– Nie byłabym taka pewna, popatrz, że wszystkie stoliki są nakryte…

Rzeczywiście pół godziny później wszystkie miejsca zostały zajęte. Ludzie zjawili się nie wiadomo skąd, jakby znali tajemne przejście do ukrytego świata. W restauracji nie było tradycyjnego menu, tylko gotowe menu miesiąca. I tak w menu czerwca 2026 było to, co na zdjęciach i wiele więcej. 

Uwielbiamy takie degustacyjne kolacje, bo można się dobrze najeść i jednocześnie skosztować wielu potraw. W Casa Cortiana wszystko było bajeczne – i smaki i gościnność obsługi i samo miejsce i widok jaki się stamtąd roztaczał – Monte Pasubio w pełnej krasie. 

Na koniec poprosiłam dyskretnie, żeby dołączyć odrobinę światełka do Jego deseru i tak przyszła kolejna fala wzruszenia. 

„To były najpiękniejsze urodziny ze wszystkich, jakie do tej pory miałem” – napisał wczoraj i tym razem, to mnie wzruszenie ścisnęło w gardle.  

– Ja nie wiem czy jest sens wracać w tamto miejsce na nocleg. Zatrzymajmy się zaraz tutaj…

I tak nadeszła noc i poranek dzień następny, ale o zamkach w upale i winnej pamiątce będę bajać już jutro. 

Tymczasem mała zapowiedź w postaci ROLKI

Pięknego dnia!

Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej o życiu w Toskanii
Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej o życiu w Toskanii
Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej o życiu w Toskanii
Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej o życiu w Toskanii
Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej o życiu w Toskanii
Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej o życiu w Toskanii
Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej o życiu w Toskanii

9 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Opublikuj komentarz

Autorka bloga

Mam na imię Kasia i jestem autorką tego bloga. Jeśli chcesz poznać mnie bliżej, odwiedź stronę "O mnie"
WSPARCIE
Archiwum bloga

(Wpisy z lat 2012-2025)​

Wesprzyj bloga

Będzie mi bardzo miło jeśli moją twórczość wesprzesz na PATRONITE. Pisanie książek, prowadzenie bloga, fotografowanie i pokazywanie włoskiego życia jest moją największą pasją. Żeby jednak pozwoliło mi przetrwać i nadal pisać potrzebuję Twojego wsparcia. Będę odwdzięczać się nową treścią i zdjęciami każdego dnia. Dziękuję.
WSPARCIE
Social Media