Obietnica
Dawno temu – choć obiektywnie nie bardzo dawno temu, tylko jednak w innym życiu – obiecaliśmy sobie, że jeśli będzie nam dane, to w nasze urodziny, które są oddalone od siebie o miesiąc i ciut, zamiast głupich prezentów będziemy sobie podarowywać podróż.
Początkowo myślałam, że w połowie drogi zrobimy jedną podróż, ale ostatecznie wyszło na to, że podróże będą dwie – tyle ile jest urodzin, tym bardziej, że w połowie lipca i tak obydwoje musimy być w Marradi, bo jesteśmy zaangażowani przy tym samym projekcie. Żadne więc spotykanie się „w połowie drogi” w tym roku nie wchodziło w grę.
Planując jego urodziny, od razu wiedziałam, jaka będzie destynacja, ta prosiła się sama.
Droga 52 tuneli – Strada delle 52 Gallerie od dawna była naszym marzeniem. Czy mogła zatem być lepsza okazja niż 52-gie urodziny?
Strada delle 52 gallerie - spektakularny urodzinowy trekking
Jest to jeden z najbardziej widowiskowych szlaków w całej Italii. Trasa ta, która jest wojskową mulatierą powstała w 1917 roku w czasie I Wojny Światowej. Jej długość to około 6,5 km z czego mniej więcej 35% to tunele wydrążone w skale. Ich długość waha się od kilku do nawet 300 metrów z kawałkim. Co kilka tuneli ustawione zostały tablice informacyjne, które opowiadają historię powstawania każdego z tuneli – warto też wiedzieć, że każdemu z nich nadano imię innego żołnierza.
Dziś początek trasy, gdzie można też wygodnie zaparkować auto zaczyna się w Bocchetta Campiglia na wysokości ponad 1200 m n.p.m., a kończy przy schronisku Achille Papa (1928 m). Stamtąd można wrócić pokonując tę samą trasę lub zatoczyć pętlę i wrócić na parking Strada degli Scarubbi.
Szlak otwarty jest tylko w czasie letnich miesięcy i nawet wtedy trzeba pamiętać o tym, żeby mieć coś do zarzucenia na ramiona – zwłaszcza w najdłuższym tunelu.
Ponadto warto mieć kijki i koniecznie trzeba pamiętać o latarkach – najlepiej czołówkach. Trasa nie jest bardzo trudna, ale na pewno odradzana osobom cierpiącym na klaustrofobię czy lęk wysokości. Niektóre odcinki naprawdę przyprawiają o zawroty głowy.
My na szlaku
Wyruszyliśmy z Marradi po 6.00 rano i tak, jak planowaliśmy około 9.30 byliśmy na miejscu. Italia topiła się w objęciach anticiclone. Wszystko rozgrzane było do czerwoności, jednak my byliśmy przekonani, że już na tej wysokości upał się nie będzie panoszył.
Jakież więc było nasze zdziwienie, kiedy na parkingu przywitał nas tropik jak z amazońskiej dżungli. Trochę bez przekonania dopakowaliśmy do niezbędnego bagażu coś z długim rękawem – tak na wszelki wypadek. I całe szczęście, że mieliśmy tę chwilę olśnienia – bo choć w tunelach temperatura była przyjemna (tylko w 300 metrowym wiało porządnym chłodem), to już przy schronisku, ni stąd ni z owąd, nadeszło załamanie pogody i za te długie rękawy całym sercem się błogosławiliśmy.
Załamania pogody wcale nie było w prognozach na ten dzień. Wiadomo jednak, że góry rządzą się swoimi prawami. I tak około 13.00 Monte Pasubio i nasz szlak zaczęła spowijać ołowiana mgła. Jak na złość nadeszła w chwili, kiedy zaczęliśmy najbardziej widowiskową część trasy. Mgły rozstąpiły się tylko na moment – chwała im za to! – żebyśmy te kilka kadrów mogli utrwalić.
Tak czy inaczej mgła, choć ograniczała widoczność, to jednocześnie pobudzała fantazję. Nie wiem co robiło większe wrażenie, czy zobaczyć na własne oczy jak skały osuwają się pionowo w dół czy wyobrażać sobie co kryją mgły i nie widzieć końca.
Monte Pasubio i okoliczne szczyty nazywane są małymi Dolomitami. Strada delle 52 gallerie jest bardzo popularnym szlakiem, więc lepiej unikać jej w weekendy, ale już w pozostałych miejscach można cieszyć się ciszą i intymnością. O tym gdzie spaliśmy i gdzie zjedliśmy wyjątkową urodzinową kolację Mojej Drugiej Pary Hoka, opowiem już jutro, a tymczasem jak zawsze ROLKA i pięknego tygodnia!
– Widzieliście? – cofa się do nas jeden z wędrowców i każe za zawrócić.
Bez słowa idziemy za nim.
– Ty masz taki dobry aparat! – patrzy na mojego Nikona – To trzeba sfotografować! Stella Alpina! Prawdziwa rzadkość.
– Wow! Och! Grazie! Widzę ją pierwszy raz w życiu.
Obydwoje widzimy te kwiaty po raz pierwszy w życiu, obydwoje się pochylamy, cieszymy jak dzieci i jeszcze raz dziękujemy wędrowcowi.
CDN…



12 komentarzy
Dwie kozice gorskie i szarotki alpejskie 😀
Piekne klimaty
🙂 <3
Szarotka alpejska- w Polsce pod ścisłą ochroną, do zobaczenia np. w Dolinie Kościeliskiej :))
Zgadza się
Pięknie!
Kasiu, przepiekne fotki. Nikon i Twoje oko to duet doskonaly:) Ciesze sie ze dla Was byly to wspaniale chwile. Ale nawet gdyby kiedys z waszych wojazy bylo calkiem do d…, to podejrzewam ze i tak byscie sie cieszyli, bo byliscie tam razem.
Usciski
Dokładnie tak, już nie raz mówiliśmy, że nawet jak idziemy wyrzucić razem śmieci jest fajnie, bo jest właśnie razem. I wiadomo nie zawsze w podróży wszystko idzie gładko, ale jest pięknie tak jak jest.
Szarotki !!!!
Tak!
Niesamowicie piękne,jak w baśniach!
Przepiękne widoki. I oczywiście wspaniale sfocone:)
Dziękuję <3