13 grudnia, 2025

Strajk, czerwony dywan i dwie ulgi

Pomyślałam, że czerwony dywan przyniósł szczęście i pełna nadzieli pognałam na kolejne spotkanie - swoją drogą miałam wyjątkowo dużo szczęścia, bo tak naprawdę zupełnie przypadkiem, udało się dwa tak ważne spotkania opędzić jedną podróżą. Po włosku mówi się "una fava e due piccioni" - jedno ziarnko bobu i dwa gołębie. 

Co znajdziesz w tym artykule?

Strajk

Ledwie zdążyłam kupić bilet w piątkowy ranek, kiedy nie minęło nawet 15 minut i mailem przyszło powiadomienie, że z powodu strajku generalnego mój pociąg jest skasowany. Szlag mnie trafił na miejscu. 

W piątkowy ranek w Borgo San Lorenzo być musiałam. Po prostu MUSIAŁAM, żeby nie osiwieć do reszty. Miałam umówione dwa najwyższej wagi spotkania – jednym z nich była wizyta lekarska, która spędzała mi sen z powiek i po tym, co dr Google diagnozował, to już w ogóle odchodziłam od zmysłów, a drugim była rozmowa w urzędzie, która miała mnie naprowadzić na najlepsze tory w związku z moim „być albo nie być” w kwestii pracy. 

Szlag więc trafił mnie tak, że aż zabolało. Zaraz jednak sprawdziłam, że autobusy zastępcze, które wciąż kursują u nas na odcinku wyłączonym z ruchu kolejowego, w tym strajku nie biorą udziału. Cud. 

Nie dowierzałam do końca, bo jednak nawet cuda mają swoje granice, ale ku mojemu zaskoczeniu autobus podjechał z punktualnością tokijskiego metra. 

Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej

Lekarz

Borgo San Lorenzo przywitało mnie mgłą gęstą jak kisiel. To jest niestety ból Mugello – zimą całymi tygodniami mieszkańcy nie oglądają tu słońca. Z racji położenia i warunków klimatycznych, często króluje tu mgła, której nawet wiatr nie ma jak przepędzić. 

Na głównym deptaku miasteczka rozłożono czerwony dywan. Przeparadowałam po nim wyobrażając sobie, że jestem gwiazdą kina, zaklinając w duszy, żeby ten czerwony dywan był dobrą wróżbą przed medycznym werdyktem. 

Dottoressa przyszła punktualnie, ale zaczęła się tak leniwie urządzać w gabinecie, że ja zdążyłam w głębi duszy kilka razy „wyjść z siebie i stanąć obok”. 

To było bardzo długie 20 minut… 

A potem dało się słyszeć wielkie „bum” – to kamień, który ciążył mi na sercu, głowie i ramionach wreszcie spadł. W końcu mogłam wziąć głęboki oddech… 

Czeka mnie niby seria badań, ale najważniejsze, że wykluczone zostały diagnozy dr Google. 

Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej

Rady nie od parady

Pomyślałam, że czerwony dywan przyniósł szczęście i pełna nadzieli pognałam na kolejne spotkanie – swoją drogą miałam przysłowiowego farta, bo tak naprawdę zupełnie przypadkiem, udało się dwa tak ważne spotkania opędzić jedną podróżą. Po włosku mówi się „una fava e due piccioni” – jedno ziarnko bobu i dwa gołębie. 

Z różnych względów obawiałam się tego drugiego spotkania, nie wiedziałam czego się spodziewać, po państwowym urzędzie i na jaką szczerość mogę sobie pozwolić, żeby nie „strzelić sobie w kolano”. 

Jakież było moje zaskoczenie, kiedy dwie panie urzędniczki z uśmiechem, przy okazji komplementując mnie z dziecięcą szczerością, zaczęły dwoić się i troić, żeby moją enigmę jak najkorzystniej rozwiązać. Co i jakiś czas tylko jedna puszczała oczko, dając mi do zrozumienia, jak działa prawo i jak trzeba do niego podejść, co sprawiło, że po prawie godzinie wyszłam z urzędu jeszcze lżejsza. 

Poczułam się w piątkowy ranek zaopiekowana na dwóch, a nawet trzech frontach. To bardzo cenne. 

Muszę też kolejny raz przyznać – bazując oczywiście tylko na osobistych doświadczeniach, że może i słynna włoska biurokracja nie ma sobie równych, ale w urzędach pracuje mnóstwo wyjątkowych ludzi. A może to ja mam po prostu do nich szczęście.

O planach na weekend nie będę pisać. Cicho sza…

Dobrej soboty! 

2 komentarze

  1. Wiesz, że są dowcipy i memy na tych co się leczą u dr Google! 🙂 Pozdro. Hanka. Ach i moja córcia, mistrzyni riposty. Napisałam na WhatsAppie: widziałam dwa samochody z obwieszoną karoserią lampkami choinkowymi. Córka: ja widziałam jeden, ale dwa razy. 🙂 🙂

  2. Jak ja Cię Kasiu rozumiem ! Taki był mój czwartek , a przed czwartkiem miesiąc katowania sie , nakręcania i tworzenia w głowie filmów. Wszystkich dramatycznych . Ale potem , też kamienie pospadały i w domu słuszna SZKLANKA czerwonego wina, żeby wrócić do równowagi … Uściski i baaardzo sie cieszę Kasiu ,że kamulce pospadały ! !

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Opublikuj komentarz

Chcesz wesprzeć moją twórczość?
Udostępnij w Social Mediach
Facebook
Twitter
Pinterest
WhatsApp

Autorka bloga

Mam na imię Kasia i jestem autorką tego bloga. Jeśli chcesz poznać mnie bliżej, odwiedź stronę "O mnie"
WSPARCIE

Poprzednie wpisy

Archiwum bloga

(Wpisy z lat 2012-2025)​

Wesprzyj bloga

Będzie mi bardzo miło jeśli moją twórczość wesprzesz na PATRONITE. Pisanie książek, prowadzenie bloga, fotografowanie i pokazywanie włoskiego życia jest moją największą pasją. Żeby jednak pozwoliło mi przetrwać i nadal pisać potrzebuję Twojego wsparcia. Będę odwdzięczać się nową treścią i zdjęciami każdego dnia. Dziękuję.
WSPARCIE
Social Media