Palazzuolo sul Senio, werwa i obowiązki
Kiedy się obudziliśmy, było już grubo po 17.00.
– Lody w Palazzuolo? – zapytał nie otwierając jeszcze oczu.
– Chętnie!
Zwlekliśmy się z łóżka powoli powolutku, typowa dla nas werwa chwilowo nas opuściła, nadal odczuwaliśmy skumulowane w ostatnich dniach zmęczenie.
Tak czy inaczej, żeby nie gnuśnieć w domu, w końcu zebraliśmy się w sobie i ruszyliśmy do sąsiedniej doliny na zasłużone lody. Wieczór był upalny i leniwy jak nasza werwa, która nie chciała znów stanąć do pionu.
Po lodach olśniło mnie, że przecież ja muszę skontrolować jeden z apartamentów po ostatnich gościach. Wróciliśmy zatem na marradyjski plac i tym razem to On był mi towarzystwem przy wypełnieniu moich obowiązków.
I kiedy już wsiadaliśmy znów do auta, a było chwilę po 19.00, na jednej z naszych wspólnych grup WhatsApp wyświetliła się wiadomość: Jesteśmy w S.Adriano na inauguracji circolo, jest apericena. Kto dołączy?
– A rzeczywiście coś mi mignęło na fb… – zamyślił się i zaczął szperać w telefonie.
10 minut później byliśmy już oficjalnymi członkami circolo di S. Adriano i staliśmy przy barze czekając na drinka.
S. Adriano i czym jest circolo
Kto bywa we Włoszech, ten na pewno nie raz natknął się na podobny przybytek. Czym jest zatem circolo, jaka jest różnica pomiędzy nim, a tradycyjnym barem?
Otóż bar jest miejscem czysto komercyjnym, nastawionym na konsumpcję, która ma przynieść zyski i z założenia jest otwarty dla wszystkich. Circolo nie jest zakładane dla zysku. To raczej klub wiejski, miejski, osiedlowy, dzielnicowy, etc i na pierwszy rzut oka działa jak bar, a często nawet można zjeść tam pizzę czy inne dania domowej kuchni albo pobawić się na organizowanych tam często sagrach i festach, to jednak – przynajmniej teoretycznie – wstęp nie jest dla wszystkich. Circolo tworzą członkowie, którzy partycypują w jego utrzymaniu i działaniu – takie partycypowanie to na przykład roczna legitymacja za 10 euro.
Napisałam „teoretycznie”, bo jeszcze mi się nie zdarzyło, żeby mi ktoś w circolo odmówił kawy, wina, czy kanapki. Jadałam w takich miejscach również w czasie moich cammini i to były najwspanialsze uczty!
Różnica polega na tym, że często dla członków circolo są niższe ceny, a napić się i zjeść może każdy.
A zatem stanęliśmy do baru po nasze drinki, potem z bufetu nałożyliśmy sobie na talerze pyszności i zaraz wtopiliśmy się w tłum i przy śmiechach i miłych rozmowach w gronie przyjaciół zupełnie nieoczekiwanie, niezaplanowanie minął wspaniały, jakże swojski wieczór. I myślę, że członkostwo tego lata wykorzystamy jeszcze nie raz.
Wspaniałego wtorku!


