14 maja, 2026

Słoik wisienek – czyli najlepsze miejsce na świecie i święto wina

- Ty naprawdę jesteś "Buongiorno, buonasera, buon appetito!" - zawtórowałam Mu w tym śmiechu i zaraz dodałam - nie to na pewno nie ta droga. Chyba musimy zawrócić.

Co znajdziesz w tym artykule?

Spontanicznie

– O! Widzisz? Tu się skręca do Dozzy – pokazałam palcem, kiedy minęliśmy skrzyżowanie w okolicach Imola. 

Wracając z Bolonii, tak jak zwykle, kiedy tylko się da, postanowiliśmy nie korzystać z autostrady. My po  prostu nie lubimy autostrad. Drugorzędne drogi mają o wiele więcej do zaoferowania. „G” mknął więc Via Emilia, która łączy Piacenzę z Rimini i jest najsłynniejszą i chyba najdłuższą drogą Emilii-Romanii. 

– A może jedźmy tam teraz? – zwolnił i popatrzył na mnie wyczekująco. 

Zanosiło się na deszcz i do tego była już 18.00, ale przecież nas nikt z niczego nie rozliczał, „dzieci nam w domu nie płakały”, kolację mogliśmy sobie zjeść nawet o północy albo i nie zjeść w ogóle.

– Jedźmy! Najwyżej nie wysiądziemy z auta, ale przynajmniej zobaczysz z zewnątrz i wrócimy tam przy najbliższej okazji.  

W pierwszym możliwym miejscu zawrócił i chwilę potem mknęliśmy wąską i malowniczą drogą w stronę Dozzy. 

Święto wina w Dozza - Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej
Święto wina w Dozza - Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej
Nie ma wspanialszego miejsca niż twoje ramiona.

Vasco Rossi i najpiękniejsza pomyłka

– To nie w Dozza jest dom Vasco Rossi? 

– Nieee, nie sądzę. Byłam tu tyle razy i jakoś nie kojarzę, a przecież bym wiedziała. 

Mój telefon był już na 1% baterii, jego na 10%. 

– Weź mój telefon i sprawdź, jeśli możesz. 

Tu na kilka sekund oderwałam wzrok od drogi. 

– Zocca! On mieszka w Zocca, nie w Dozza. 

– Aaaa ok! 

– Czy ty nie powinieneś był wcześniej skręcić? 

– Aaa to bardzo możliwe. Na kilka sekund cię rozproszyłem, a jak nie pilnujesz drogi, to ja jadę przed siebie – zaśmiał się rozbrajająco. 

– Ty naprawdę jesteś „Buongiorno, buonasera, buon appetito!” – zawtórowałam Mu w tym śmiechu i zaraz dodałam – nie to na pewno nie ta droga. Chyba musimy zawrócić.

– Jak tylko będzie miejsce zaraz wykręcę. 

Takie miejsce było kilkaset metrów dalej…

Guarda… (Popatrz…) Non ci posso credere! (Nie mogę uwierzyć!) 

Naprawdę nie mogłam uwierzyć. Gdzieś poza szlakiem, dosłownie w polu, gdzieś nie wiadomo gdzie… Ktoś zrobił taras widokowy, postawił ławeczkę i przyczepił taki oto znak.  

– Czasem mam wrażenie, że niektóre rzeczy ktoś wymyślił specjalnie dla nas. 

– To pomylenie drogi nie było przypadkowe. 

Wyskoczyliśmy z auta i zaraz wykorzystałam ostatni 1% baterii łapiąc kilka selfie. 

Święto wina w Dozza - Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej

Święto wina w Dozza

W końcu dotarliśmy do zabytkowej części Dozzy. W tym miejscu chciałam przypomnieć, że o wyjątkowym miasteczku murali nagrałam kiedyś jeden z odcinków na kanale YouTube. Próbowałam wstawić link w tekście, ale znów coś nie działa, tak jak powinno. O Dozzy opowiadam też szczegółowo w mojej drugiej książce – Nieznane Toskania i Romania. Gdzie Dante mówi dobranoc (problem z linkiem jak wyżej). 

Podjechaliśmy najpierw na parking, który… pękał w szwach!

– Coś jest na rzeczy! To nienormalne, żeby parking tu, o tej porze, przy takiej aurze był pełen. 

Objechaliśmy jeszcze raz centrum, mijając po drodze procesję osób z torebeczkami na szyi, które wróżyły coś bardzo, bardzo dobrego i ostatecznie zaparkowaliśmy od drugiej strony głównej bramy. 

Tuż obok miejsca parkingowego uśmiechnął się do nas plakat: Dozza. Il vino è in festa.   

Kupiliśmy tickety na maksymalnie pięć degustacji każdy i zaraz dostaliśmy dwa kieliszki w tradycyjnych torebeczkach do zawieszenia na szyi. Uradowani ruszyliśmy malowaną uliczką na degustację: Albany, Sangiovese, Cabernet… Pomyśleliśmy, że kolacja poczeka, dom poczeka, takie momenty nie poczekają, życie nie poczeka… I w ogóle kto by pomyślał, że przed zachodem słońca tego wyjątkowego dnia wylądujemy jeszcze na święcie wina. 

Postawiliśmy nasze kieliszki najpierw na murku na placu przy wieży zegarowej. Potem zmieniliśmy miejsce i przenieśliśmy się bliżej bramy. Kieliszki tym razem wylądowały na brzegu średniowiecznej studni. Zamówiliśmy do wina arrosticini i zaczęliśmy gawędzić z kim popadnie.

Ludzie lubią z nami rozmawiać – już dawno to zauważyliśmy i cieszy nas to niezmiennie. A zatem sączyliśmy nasze sangiovese superiore, a mistrz arrosticini opowiadał jak to się stało, że robi to, co robi, arrosticini smakowały wybornie, były (nomen omen) przedsmakiem najbliższej podróży.

Tak dobrze, tak dobrze…

Dobrego popołudnia! 

Święto wina w Dozza - Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej
Święto wina w Dozza - Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej
Święto wina w Dozza - Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej
Święto wina w Dozza - Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej
Święto wina w Dozza - Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej
Święto wina w Dozza - Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej
Święto wina w Dozza - Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej
Święto wina w Dozza - Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Opublikuj komentarz

Chcesz wesprzeć moją twórczość?
Udostępnij w Social Mediach
Facebook
Twitter
Pinterest
WhatsApp

Autorka bloga

Mam na imię Kasia i jestem autorką tego bloga. Jeśli chcesz poznać mnie bliżej, odwiedź stronę "O mnie"
WSPARCIE

Poprzednie wpisy

Archiwum bloga

(Wpisy z lat 2012-2025)​

Wesprzyj bloga

Będzie mi bardzo miło jeśli moją twórczość wesprzesz na PATRONITE. Pisanie książek, prowadzenie bloga, fotografowanie i pokazywanie włoskiego życia jest moją największą pasją. Żeby jednak pozwoliło mi przetrwać i nadal pisać potrzebuję Twojego wsparcia. Będę odwdzięczać się nową treścią i zdjęciami każdego dnia. Dziękuję.
WSPARCIE
Social Media