Oficjalny początek
Dokładnie o godzinie 15.46 zacznie się na naszej półkuli wiosna. Od dziś przez następne trzy miesiące dzień będzie dłuższy od nocy, dłuższy i jeszcze bardziej dłuższy. A ja – choć zawsze tej wiosny wypatrywałam, jak dziecko świętego Mikołaja na święta – to kolejny rok z odrobiną żalu żegnam zimowy czas.
Tak, to znów mówię ja – wielbicielka upałów w pełni władz umysłowych. W tym moim żalu nie o temperaturę oczywiście chodzi, tylko o ten zimowy czas – czas dla mnie, dla nas.Te same odczucia miałam rok temu, bo wtedy jeszcze nie miałam pojęcia, że czeka mnie równie piękna wiosna i może jeszcze piękniejsze lato.
Tak czy inaczej ciepłe pory roku są bardziej rozkojarzone, rozbiegane, oddają uwagę innym, wyjazdów będzie teraz mniej, a pracy i bycia dla innych więcej.
Wiosny przedsmak mamy już od dawna – żonkile przekwitły, a ich miejsce zastąpiły irysy. Z kwiatów opadają magnolie, ale już rozkwita bez. Słońca znów mamy pod dostatkiem, choć chłodny wiatr od kilku dni smaga po plecach.
Marcowy cud niedoczekany
Marcowy cud się nie zdarzy. Marzec oczywiście jeszcze trwa, ale ja już wiem, że na ten cud będę musiała poczekać. Może kilka miesięcy, a może dłużej… Tego dziś nie wie nikt. Przez jeden dzień było mi odrobinę smutno, ale potem głos rozsądku ustawił do pionu i przypomniał, że wszystko dzieje się w swoim rytmie i nie ma sensu niczego przyspieszać. Niech zatem dzieje się tak, jak los chce, a ja nadal będę cieszyć się tym, co tu i teraz, bo to „tu i teraz”, choćby w odniesieniu do zeszłego roku, jest cudem, który tak naprawdę nie miał prawa się wydarzyć.
Przez cały tydzień bajałam o naszych livorneńsko – pizańskich wojażach, aż zastał mnie nowy weekend. Weekend, na który nie ma aż tak spektakularnych planów, ale jednak jakieś plany są. Myślę, że będzie smacznie i aktywnie. W planach wyjątkowy gastronomiczny przybytek oraz mała trasa trekkingowa. Poza tym, żeby nie było tak różowo – czeka żmudne czytanie (kolejne już!) książki. Wszystko wskazuje na to, że moje bajanie o toskańskim, pieszym wędrowaniu ukaże się wcześniej niż myślałam.
Okładka już prawie gotowa, makieta wybrana, zostały ostatnie wyjaśnienia, doprecyzowania, przecinki, brakujące zdjęcia… Bardzo jestem ciekawa jak ta książka zostanie przyjęta. Mam nadzieję, że ukaże się w momencie najlepszym z możliwych. Dla mnie będzie to na pewno wyjątkowa książka, bo jej pisanie przypadło na wyjątkowy czas.
Dobrego weekendu!



2 komentarze
Czekam na te książkę przyznaję z prywatą bardzo, bardzo 😁😍
<3