Kto spija ostatki...
We wtorkowy ranek Czarownice warsztatowe opuściły Marradi. Jednak jedna z nich opuściła moje miasteczko tylko na kilka godzin, by już wieczorem powrócić i ze środy zrobić piękny – jak to się teraz mówi – warsztatowy „afterek”.
Olę znam od czterech lat. Poznałyśmy się na jesiennych warsztatach w 2022 roku. Potem Ola zaczęła ze mną zgłębiać tajniki najpiękniejszego języka świata i tak to już trwa.
Po chaosie ostatnich dni – dla jasności podkreślę – PIĘKNYM CHAOSIE, nastała środa relaksem pisana. Udało mi się tak przeorganizować lekcje, że od południa mogłam już beztrosko towarzyszyć Oli w jej wakacyjnym bumelowaniu.
Przygotowałyśmy prowiant i nim wybiła 12.00 powędrowałyśmy na moje ulubione w tym roku zakole rzeki.
Był czas na pogadanie, na pomilczenie, na ichnusę, na śmiech, na kąpiel (chcianą i niechcianą!), na sesję zdjęciową i nawet na drzemkę… Było nam pięknie i to pięknie trwało do późnego wieczora, bo po rzece postanowiłyśmy podarować sobie jeszcze pożegnalne aperitivo i smakowitą kolację przygotowaną w Kuchni Domu z Kamienia.
Olu dziękuję za wszystko, za wyjątkowy czas, za spokój, za ciepło, za zaufanie, za troskę, za zrozumienie i za serce na dłoni. Myślę sobie, że było nam pięknie spijać te powarsztatowe ostatki!
I taka jeszcze mała refleksja ze ściśniętym gardłem… Kiedy siedziałyśmy wczoraj na brzegu rzeki, w pewnym momencie aż ścisnęło mnie w gardle. Byłam w tym miejscu sama z Moją Drugą Parą Hoka, ze Świtą, z Mamą, z moimi Przyjaciółmi i w końcu z moimi Dziećmi, teraz z Olą i pewnie nim zima nastanie znów wrócimy tu we dwoje… Czas płynie nieubłaganie, tak jak te zmącone deszczem wody Lamone.
Czytanie ze zrozumieniem
Dużo po mojej głowie tłucze się ostatnio myśli do spisania i podzielenia się tutaj, ale to wymaga czasu i skupienia. Mam zamiar uporać się z tym, nim znów wyruszę w daleką drogę. Dziś tylko na początek wywodów taka mała refleksja podszyta pytaniem i niedowierzaniem.
Może ja nie zawsze umiem dobrze wyrazić swoje myśli, może jestem zbyt enigmatyczna w sformułowaniach i przedstawianiu sytuacji, ale myślę też, że wiele osób ma problem z czytaniem tekstu ze zrozumieniem. Po moim wpisie o zbawieniu świata wylała się na mnie fala hejtu…
Może więc jeszcze raz wytłumaczę co miałam na myśli…
Kiedy organizuję coś dla innych, kiedy mam gości, chciałabym, żeby ten czas był perfekcyjny, ale nie zawsze tak się da. Czasem jest to kwestia moich wyborów, priorytetów, ale często też zdarzeń zupełnie ode mnie niezależnych. I z tym mam właśnie problem – trudno mi pogodzić się z tym, że na wiele rzezy nie mam wpływu. Ot i cała filozofia. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego moje słowa wywołały tak negatywne emocje.
Druga rzecz i wielka prośba zarazem: nie oceniajcie nie mając pełnego obrazu sytuacji i nie chodzi mi tylko o mnie, ale ogólnie – nie róbcie tego wobec innych. To naprawdę może być bardzo krzywdzące. Napisałam o tym niedawno cały wpis, ale myślę, że czas do tematu wrócić…



6 komentarzy
I kolejny raz w moim dość długim życiu stwierdzam z niesmakiem, że niestety „głupich nie sieją, sami rosną”. Pani Kasiu, nie przejmować się, robić swoje, bo robione jest super!
Rany Julek! Po tamtym wpisie hejt?!😱
Toż ci, co hejtowali, nie tylko nie umieją czytać ze zrozumieniem, ale chyba w ogóle zrozumienia dla innych nie mają i nic poza własnym ja (oczywiście najlepszym i najmądrzejszym 🫣) nie dostrzegają!
Serdeczne uściski przesyłam 😊🩷
Ps.
Z innej mańki.
Brakuje mi na blogu lupki🔍. Czasem chciałabym odnaleźć jakieś informacje, które wiem, że tu wyczytałam, ale bez lupki nie ma drogi na skróty i trzeba się wtedy wybrać na prawdziwe cammino przez dawne wpisy😉.
Czy jest jakaś szansa, żeby takie ułatwienie się pojawiło? Choć, oczywiście, każde cammino jest cenne i uczy pokory.
Jeszcze raz pozdrawiam
Oj, powinna być lupka. Zaraz sprawdzę! Uściski serdeczne!
Nie ma, Pani Kasiu 🙁 Ja też już szukałam lupki, bo czasami przed swoimi „wędrówkami” chcę wrócić do dawnych opisów miejsc, ale to niestety mnisia robota 😉
Hejt na Ciebie??? Nie rozumiem, nie mogę pojąć o co niektórym ludziom chodzi. Jakby czekali pretekstu, nawet nie błędu czy potknięcia – pretekstu. Smutne.
Hejterzy mają problemy sami ze sobą. Sami obnażają swoją małość, podłość, zawiść, braki w wychowaniu i głupotę. Im jest wszystko jedno kogo obrażają, byle namieszać, tym się karmią. Dlatego hejterstwu mówimy zdecydowanie NIE i wypad z Domu z Kamienia. Kasiu, mądry zrozumie, co masz na myśli, nadąża za Twoim przekazem, a głupcy niech idą w … powiedzmy, siną dal.