Trzynasty rok
Mam wrażenie, że w tym wszystkim co się działo w ostatnich tygodniach nie miałam czasu nie tylko na rozpacz nad końcem lata, ale też na zamyślenie się nad tym, że minął kolejny rok od…
2013 rok – piekielnie trudny czas. Wakacji w Marradi nie może jednak zabraknąć. To wtedy właśnie podjęta zostaje decyzja – zostajemy. Minęło dwanaście lat od mojego „już nie wyjeżdżam”. Nadal – a nawet z każdym rokiem jeszcze bardziej – jestem przekonana, że była to najlepsza decyzja w moim życiu, a zdanie które wtedy przeczytałam, zostało mi w duszy jak tatuaż i nawet ostatnio powróciło w pewnej ważnej rozmowie.
„Nie ma sensu czekać na właściwy moment, bo on nigdy nie nadejdzie. Taki moment nie istnieje”.
Pięć lat
Mija też rocznica od naszej przeprowadzki za rzekę. Do tej pory mam kilka nierozpakowanych klamotów, a to już pięć lat…
Jaka to była piękna jesień! Przez cały październik biegaliśmy od domu do domu przenosząc pudła, pudełka, worki, torby, te kilka mebli które mamy… Mieliśmy już tego po kokardy!
Do tej pory pamiętam pierwszy wieczór za rzeką i kolację na krzesłach, bo na przeniesienie stołu (z litego dębu) nie mieliśmy już zwyczajnie siły.
Zaczynamy tutaj szósty rok. Od trzech lat już tylko we dwoje i za jakiś czas pewnie zostanę w pojedynkę, ale moje marzenie o Kamiennym Domu, choć w obecnej sytuacji jest tak prawdopodobne do zrealizowania, jak przysłowiowa gwiazdka z nieba, wciąż we mnie pulsuje. Ostatnio nawet bardziej namolnie, silniej, intensywniej, znów się wyjaskrawił jego obraz w mojej głowie…
Kto wie co jeszcze przyniesie życie.
Rok
Tymczasem minął też rok od mojej kolejnej ważnej decyzji. Decyzji, która choć tak naprawdę była jedną z najtrudniejszych i najsmutniejszych w życiu, to jednak koniec końców przyniosła wewnętrzny, tak bardzo upragniony, spokój. Twarz się wypogodziła, mięśnie rozluźniły i choć problemów pewnie przybyło, to jednak mierzenie się z nimi z wewnętrznym spokojem jest nieco łatwiejsze.
Czuję się wolna, a poczucie wolności jest jednym z najmilszych uczuć.
Mam nadzieję, że z problemami damy sobie radę. Jeśli dźwignęłam wszystko w 2015 roku, to może teraz też się uda.
***
W piątek wieczorem oderwałam się na chwilę od pisania i otworzyłam mapę nowej trasy. Piętnaście minut później wysłałam Eli – towarzyszce mojej październikowej wyprawy noclegowy plan ze wszystkim rezerwacjami. Niechcący, spontanicznie udało się znaleźć ciekawe miejsca, porozmawiać z miłymi osobami i tym sposobem ucieleśnić już nieco to nowe cammino…
Sobotni ranek jeszcze ciemny, ale już zapowiada pogodny dzień. Mam nadzieję, że pogodne będzie dziś wszystko.
Dobrej soboty!



12 komentarzy
Niech Ci sie darzy samo dobro Kasiu ☕️🥂
Bardzo dziękuję <3
Widzisz sama, wszystko złe przemija. Zdarza nam się tylko po to, abyśmy wstali mocniejsi i z głową podniesioną wysoko, powiedzieli sobie: dałam radę! Martwi mnie tylko ta ostatnia sprawa, bo przyznam, że jest ona dla mnie sporym zaskoczeniem, ale i tak mooooocno trzymam kciuki Kasiu. Pozdrawiam. Hanka
Ostatnia sprawa była nieunikniona i pewnie kwestią czasu. Dziękuję Haniu <3
Przykro mi bardzo, Kasiu z tego powodu, jakikolwiek on jest. Hanka
Dasz radę, tak jak zawsze!
Pewnie tak… Dziękuję <3
Serdecznie pozdrawiam
Śle dobre magiczne życzenia
Niechże się dobrze Wam układa ♥️
dziękuję <3
Trudne decyzje są częścią naszego życia. Liczne wątpliwości szarpią nasze głowy miesiące, a nawet lata. Gdy wreszcie je podejmiemy odczuwamy spokój i to jest nagroda za odwagę. Życzę dobrych i pięknych dni.
Pani Kasiu, nie wiemy jak jesteśmy silne, dopóki życie nas nie sprawdzi. Też jestem po rozwodzie i po wielu latach życia samej, choć z córką, to napotkałam miłość mojego życia i nie żałuję nic a nic. Tamta decyzja, wtedy jakże trudna i przepłakana wiele nocy, wyzwoliła moją duszę.
Pozdrawiam serdecznie i życzę spełnienia marzeń o Kamiennym Domu. Wierna fanka i czytelniczka ;-).
Serdeczności i uściski z okazji rocznic-wszystkich, nawet tej najtrudniejszej. Wspaniałej wolności na pięknych szlakach i wśród dobrych ludzi.
Pozdrawiam