Bez nowych wieści i powrót do codzienności
Ostatnie dni były jak matriks. Trzeba jednak powoli wrócić do „normalności” – cokolwiek znaczy to słowo. Normalność oczywiście musi być nieco przeorganizowana, dlatego, że teraz wpisane są w nią częste wycieczki do Ceseny.
Nie chcę już każdego dnia zdawać szczegółowych relacji na temat Mario. On sam nie lubi zamieszania wokół własnej osoby. Oczywiście wszyscy się tu o niego martwią, więc jak tylko pojawią się nowe wieści, natychmiast się nimi podzielę. Ja sama też potrzebuję wrócić do dawnego rytmu, a życie musi się przecież toczyć dalej.
Ostatnie dni pokazały mi, że nie jestem w Marradi sama. Zostałam otulona troską, ciepłem i uwagą, a dla odwrócenia mojej uwagi od trosk, wyciągnięta z domu w sobotnią noc i wciągnięta nawet do organizacji grupowego przebrania na karnawał.
Styczeń powoli dobiega do mety. Za dwa dni zaczną się słynne dni kosa i wygląda, że w tym roku kompletnie rozminą się z ludowym podaniem. Przynajmniej w Marradi na ten moment jest ciepło i bardziej wiosennie niż zimowo. Taka też aura ma być w kolejnych dniach… Oczywiście przed nami cały luty i na pewno zima nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa.
Dziś...
Słońce w Marradi zajdzie dziś o 17.17. To znaczy, że dzień jest już dłuższy od najkrótszego o prawie 40 minut. Bolońskie Dziecko mierzy się dziś z egzaminem kobyłą, a potem wsiada w pociąg i na kilka dni wraca do rodzinnego gniazda. Cieszę się, że pobędziemy razem, bo wszystkim jest to bardzo potrzebne.
Poniedziałek zapowiada się bardzo intensywnie i już się martwię, czy ze wszystkim się uporam. Cały dzień zaprogramowany jest w biegu i na czas.
Jeszcze raz nowa strona www i zdjęcia Domu z Kamienia
Chcę też wrócić do tematu mojej nowej strony www. Niezmiennie zapraszam Was do „oswajania” nowego. Adresy nie zostały jeszcze podmienione, bo jak łatwo sobie wyobrazić, w tych dniach nie miałam do tego głowy. Mam jednak nadzieję, że w tym tygodniu wreszcie nowa strona będzie już tą właściwą, bo pisanie na dwa fronty przy obecnym natłoku dodatkowych zajęć – jak choćby wyprawy do Ceseny – jest niemożliwością.
Przy okazji kilka słów o zdjęciach i wyglądzie strony. Większość Czytelników bardzo pozytywnie odniosła się do zmian i bardzo za to dziękuję. Oczywiście nie każdemu wszystko będzie się podobać, ale to w końcu mój „dom” i urządziłam go po mojemu, a treść pozostaje przecież ta sama, bo ja to nadal ja.
Duży kłopot miałam na jesieni z wyborem zdjęcia głównego. Chciałam, żeby znów był na nim kamienny dom – niezależnie od pory roku, tak jak na początku, kiedy powstał blog. Chciałam też, aby było to nowe zdjęcie, wcześniej niepublikowane.
I tak w pewne niedzielne, wrześniowe popołudnie, kiedy wracaliśmy z Modigliany z Feste dell’Ottocento zatrzymaliśmy się przy opuszczonym domostwie, obok którego przejeżdżałam w tych latach niezliczoną ilość razy, ale nigdy wcześniej nie zaszczyciłam go nawet jednym kadrem.
Usiadłam w mojej ukochanej tiulowej spódnicy na kamiennych schodkach pod zielonymi drzwiami, a Mario – jak zawsze w takich chwilach – biegał z Nikonem szukając najlepszego ujęcia.
Dziś dopiero pomyślałam, żeby opublikować te zdjęcia.
Dobrego tygodnia!



5 komentarzy
Dopiero dzisiaj pozbierałem myśli po zdarzeniu z Mario. Nie znam Mario przecież osobiście ale stał się dla mnie taką bratnią duszą.
Pisząc Kasiu o ostatnim zdażeniu potwierdziłaś równocześnie ile masz wokół siebie Aniołów Stróżów w momencie kiedy Ten główny Twój Anioł Stróż zaniemógł.
Dopiero dzisiaj pozbierałem myśli po zdarzeniu z Mario. Nie znam Mario przecież osobiście ale stał się dla mnie taką bratnią duszą.
Pisząc Kasiu o ostatnim zdarzeniu potwierdziłaś równocześnie ile masz wokół siebie Aniołów Stróżów w momencie kiedy Ten główny Twój Anioł Stróż zaniemógł.
To prawda
A ja myślałam, że zdjęcie główne to dolina z górami w tle – tak jak w pierwszym poście nowego bloga. A tu niespodzianka: każdy dzień przynosi nowe zdjęcie.
Kasiu, serdeczności, dobre myśli i pozytywna energia, to wszystko, co mogę Tobie i Mario przesłać. Tak bardzo się z Wami związałam przez te lata, ehhh, szkoda słów. Pozdrawiam. Hanka
Dziękuję. Każdy post po otworzeniu ma nowe zdjęcie. Ono jest przyciemnione, żeby lepiej widać było zajawkę. A zdjęcie na głównej bloga to moja Gamogna.