Pokrzepienie
7 grudnia słońce zajdzie w Toskanii o 16.36 i o tej dokładnie godzinie będzie zachodziło do 11 grudnia. Od 12 grudnia przez kilka dni będzie zachodzić minutę później, potem od siedemnastego znów o minutę później i tak dalej i tak dalej. I nawet jeśli najkrótszy dzień w roku przypada 20 czy 21 grudnia, to jednak świadomość, że po południu światła mikrokroczkami przybywa już wcześniej, jest – przynajmniej dla mnie – niezwykle krzepiąca.
Śnieg zapowiadany na sobotę to pojawia się w prognozowych okienkach, to znika, więc na dwoje babka wróżyła. Tak czy inaczej zimnym powietrzem już powiało i kolorowa apenińska jesień powoli przechodzi do lamusa.
W Marradi bardzo delikatnie i jeszcze nienachalnie wchodzi świąteczny klimat. Gdzieś zamigały lampki, panettone i pandoro wypełniły kilka marketowych półek, pojawiły się zapowiedzi świątecznych mercatini – u nas to jest marron d’inverno, a witryny w centrum zaczynają stroić się w klimacie bożonarodzeniowym.
Ja w tym roku mam chaos w głowie i zupełnie żadnej wizji tegorocznych świąt. Ostatni rok w Domu z Kamienia to wielkie roszady i dziś trudno wyobrazić sobie jak będą te święta wyglądały.
Planowane trekkingi
Mam nadzieję, że kilka grudniowych wolnych dni uda mi się przeznaczyć na zaległe wędrowanie, które zaplanowałam do książki. Analizując dziś rano wschody i zachody słońca pomyślałam też, że w połowie lutego mogłabym się ostatecznie o ten jeden upragniony szlak pokusić – byłoby to piękne ukoronowanie pracy nad tekstem. Wtedy słońce będzie zachodzić mniej więcej godzinę później niż teraz, a to już coś.
To jednak, czy ostatecznie wyruszę – zależy od wielu czynników i dziś jest jeszcze wróżeniem z fusów. Czas pokaże…
Przyszły rok
Powoli zapełnia się mój nowy kalendarz. Ten na rok 2026 jest w pięknym różowym kolorze. Wiem już na pewno, że będę fotografować młodą parę, wędrować z turystami, prawdopodobnie zorganizuję warsztaty i mam też nadzieję na miłe spotkania i nowe wyzwania.
Kiedy zakończę promowanie nowej książki, która powinna ukazać się wiosną, zaraz zabieram się do pracy nad następną.
Przy okazji chciałam jak zawsze o tej porze zaznaczyć, że jeśli planujecie wakacje w Marradi, czy też chcielibyście spotkać się ze mną we Florencji czy innym miejscu, nie czekajcie do ostatniej chwili. Zapytania, które przychodzą na kilka dni przed najczęściej muszę zbyć odmową.
Jeśli chodzi o wakacje w Marradi w tym roku mam dla Was szerszą gamę propozycji jeśli chodzi o lokum. Zapraszam Was do kontaktu mailowego. Piszcie, planujcie, może uda nam się spotkać!
Dobrego dnia!



Jeden komentarz
Pięknie opisujesz ten moment przejściowy w naturze i to krzepiące, że słońca zaczyna mikrokroczkami przybywać! Trzymam kciuki za realizację planów na przyszły rok, a ten różowy kalendarz na pewno przyniesie dużo dobrych spotkań i wyzwań.😊