Mammografia
Od trzech lat włoska służba zdrowia wysyła mi zaproszenie na różne badania – ot przywilej wieku, a ja z tego przywileju zawsze korzystam, Jednym z tych badań jest mammografia.
Jeszcze kilka lat temu było to badanie skierowane do kobiet po 50-tym roku życia, ale od 2017 roku ta granica została przesunięta i zapraszane są też młodsze kobiety.
Do tej pory do Marradi przyjeżdżał zawsze „mammografobus” i to oczywiście była opcja najwygodniejsza. Jednak w tym roku takich dogodności nie było i musiałam pofatygować się aż do Florencji.
Och straszna rzecz! – zażartowała jedna z moich Uczennic – jakie to okropne, że musisz jechać do Florencji…
Pożartowałyśmy sobie razem w tym duchu, a ja uśmiechałam się sama do siebie, bo rzeczywiście – choć dla wielu osób brzmi to abstrakcyjnie – dla mnie jest to rzeczywistość.
Nie napiszę jednak, że zwykła RZECZYWISTOŚĆ, bo nadal widzę w tym wszystkim wielką NIEZWYKŁOŚĆ.
Apel
Nigdy nie piszę wpisów w tym duchu, ale może powinnam… A zatem dziś namawiam – badajmy się, sprawdzajmy, bądźmy czujne i korzystajmy, jeśli mamy takie możliwości, jak to moje zaproszenie na mammografię.
Przyznam, że po moim słynnym rezonansie we Florencji jestem do tej pory straumatyzowana i niechętnie wiążę moje ukochane miasto z medycznymi sprawami, ale jeśli trzeba, to trzeba i przesądy czy uprzedzenia lepiej odłożyć na bok.
Kiedy dojechałam na Careggi, gdzie oprócz słynnego florenckiego szpitala, znajduje się centrum badań profilaktycznych, zawisła nade mną czarna chmura. Jak tylko weszłam do budynku zaczęło padać i przestało w momencie, kiedy wyszłam znów na zewnątrz. Dosłownie 20 minut i było po sprawie. Zamiast deszczu przywitała mnie piękna tęcza! Potraktowałam ją w myślach jako dobrą wróżbę.
Oczywiście po badaniu i podziwianiu tęczy nie wróciłam od razu do Biforco… Jeśli już zawitałam do Florencji, a dzień zrobił się przedniej urody, to nie mogłam nie wykorzystać go na samotne dreptanie. Co w tym piątkowym dreptaniu się znalazło…? O tym już jutro. Dobrej nocy!



2 komentarze
Masz rację! Badajmy się. Ja korzystałam zawsze z zaproszenia na mammografię i nigdy nie przywiązywałam do tego jakiejś specjalnej wagi. Aż tu nagle, 3 lata temu, wynik nie przyszedł pocztą do domu, lecz dostałam zaproszenie na poszerzone badania 🙁 Dwa nerwowe tygodnie po biopsji… na szczęście okazało się, że nic poważnego, ot zwykły włókniak. Ufff. Ale znam kobiety ze swojego otoczenia, którym wczesne rozpoznanie po badaniu mammograficznym uratowało życie. Trzym się kochana. Pozdrawiam. Hanka
Stres nie do opisania… Dobrze, że się tak skończyło <3