9 kwietnia, 2026

Mugello wiosną malowane i pierwsze lody

Obchodzimy dom Giotto dookoła i zachwycamy się spływającym po kamiennych murach fioletem glicine. Zaglądamy do stojącego tuż obok kościoła, którego strzegą wiekowe cyprysy, a potem ruszamy dalej w kierunku kaplicy i huśtawki...

Co znajdziesz w tym artykule?

U Giotto

– Czy wiesz, że ja nigdy nie byłem przy domu Giotto? 

– Serio? A wiesz co jest niedaleko domu Giotto? 

– ? 

– Huśtawka! 

Huśtawka jest dla nas elementem niemal symbolicznym. Kiedyś opowiem o tym więcej, mam nadzieję, że opowiem o tym w wyjątkowych okolicznościach. Tak czy inaczej pomiędzy domem Giotto i Cappella della Bruna stoi majestatyczny dąb. Na jednym z jego konarów wisi huśtawka. Nie jakaś bździna, tylko taka huśtawka przez duże H.

Przy okazji dla przypomnienia – o Domu Giotto i o kaplicy opowiadam szczegółowo w Nieznane Toskania i Romania. Gdzie Dante mówi dobranoc. 

Zostawiamy G na wyznaczonym w polu „parkingu” i dalej idziemy pieszo. Ptaki trajkoczą jak oszalałe. Stokrotki ścielą dywan pod stopami, czy też pod Hokami, dookoła falują zielone pagórki. 

– Matko! Jak tu jest pięknie – myślę sobie – jakie ja mam szczęście mieć to wszystko każdego dnia na wyciągnięcie ręki. 

Obchodzimy dom Giotto dookoła i zachwycamy się spływającym po kamiennych murach fioletem glicine. Zaglądamy do stojącego tuż obok kościoła, którego strzegą wiekowe cyprysy, a potem ruszamy dalej w kierunku kaplicy i huśtawki…

– To tam! – pokazuję palcem i przyspieszam kroku.

– No to to jest huśtawka! – ocenia z uznaniem okiem specjalisty.

Sadowię się wygodnie na solidnej desce, a on popycha mnie w górę. Mam znów pięć lat. Kipi we mnie radość. Im bardziej się śmieję, tym bardziej on stara się rozbujać huśtawkę, zaraz też przeskakuje do przodu z moim Nikonem i z zaskoczenia łapie kilka kadrów. 

– A ty nie chcesz się pohuśtać? – pytam.

– Oczywiście, że chcę!

Zamieniamy się miejscami. Teraz ja z zapałem popycham deskę, a On ma pięć lat. Jakie to wszystko niezwykłe. Dobrze mieć Drugą Parę Hoka, która też umie być dzieckiem.

Po wybawieniu się dochodzimy do Cappella della Bruna. Drzwi tym razem są zamknięte. Może w końcu ktoś zrozumiał, że freski zostawione na łaskę i nie łaskę, to jednak lepiej zabezpieczyć choćby zamkniętymi drzwiami.

Wiosna w Toskanii blog Kasi Nowackiej

Pierwsze lody w ogóle

Wróciliśmy na parking i znów wskoczyliśmy do auta. 

– Gdzie zjemy te lody? – zapytałam, kiedy „G” toczył się wśród soczyście zielonych pół Mugello. 

– W Borgo? U Medyceuszy? 

Va bene… – przytaknęłam. 

W Borgo okazało się jednak, że wybrany bar był zamknięty. 

– I co teraz? 

– Jedziemy do centrum i znajdziemy inny bar. 

– A co ty na to, że gdybyśmy zamiast pakować się do centrum Borgo pojechali do Scarperii?

– Brava! Doskonały pomysł. 

W Scarperii był akurat targ staroci. Stragany ciągnęły się wzdłuż głównej ulicy miasteczka i wypełniały jego plac. Zerknęliśmy to tu, to tam, ale nasz wzrok i tak wyostrzony był na jedno: GELATERIA. 

Godne miejsce znaleźliśmy dopiero przy zielonym skwerku, który w taki dzień kipiał życiem. 

Usiedliśmy na jednej z ławeczek z naszymi gelati fior di latte, caramello salato, buon talenti pistacchio i znów cieszyliśmy się chwilą. 

– Wiesz, że to są nasze pierwsze wspólne lody? 

Pierwsze wspólne lody były pyszne, pyszna była potem kolacja, pyszny był wcześniej obiad, pyszny był cały dzień, jeszcze bardziej pyszne zrobiło się życie. Pyszne smakiem, jakiego jeszcze nie znałam. 

Dobrego dnia!

Wiosna w Toskanii blog Kasi Nowackiej
Wiosna w Toskanii blog Kasi Nowackiej
Wiosna w Toskanii blog Kasi Nowackiej
Wiosna w Toskanii blog Kasi Nowackiej

4 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Opublikuj komentarz

Chcesz wesprzeć moją twórczość?
Udostępnij w Social Mediach
Facebook
Twitter
Pinterest
WhatsApp

Autorka bloga

Mam na imię Kasia i jestem autorką tego bloga. Jeśli chcesz poznać mnie bliżej, odwiedź stronę "O mnie"
WSPARCIE

Poprzednie wpisy

Archiwum bloga

(Wpisy z lat 2012-2025)​

Wesprzyj bloga

Będzie mi bardzo miło jeśli moją twórczość wesprzesz na PATRONITE. Pisanie książek, prowadzenie bloga, fotografowanie i pokazywanie włoskiego życia jest moją największą pasją. Żeby jednak pozwoliło mi przetrwać i nadal pisać potrzebuję Twojego wsparcia. Będę odwdzięczać się nową treścią i zdjęciami każdego dnia. Dziękuję.
WSPARCIE
Social Media