16 marca, 2026

Pomiędzy Livorno i Pizą – wstęp

Przez chwilę wzruszenie odbiera nam mowę - Idźmy tylko po czarnych! - rzuca dla zabawy i trochę dla przełamania patosu.  Stopa za stopą, hoka za hoką, morze grzmi, wiatr tarmosi włosy, zapowiada się jeszcze jeden weekend jak ze snu...       

Co znajdziesz w tym artykule?

Campo Imperatore

Pamiętam dobrze moment, kiedy pierwszy raz dotarłam na Campo Imperatore. Byłam bliska omdlenia – jakkolwiek górnolotnie to zabrzmi – z pełną siłą uderzył mnie syndrom Stendhala. Po raz pierwszy zobaczyłam miejsce tak piękne, którego wiedziałam, że nigdy nie będę potrafiła należycie opisać. Nie ma w moim słowniku odpowiednich słów i nie ma też aparatu fotograficznego, który oddałby niezwykłość tego miejsca. Nie, nie byliśmy na Campo Imperatore, ale każdy weekend ostatnich miesięcy przynosi mi niemal te same emocje, które towarzyszyły mi wtedy i za każdym razem kiedy wracałam na największy płaskowyż Apeninów.

Mamy Campo Imperatore w planach – nawet dwa razy – na najbliższy rok, ale tym razem wojażowaliśmy „tylko” po Toskanii i „tylko” jak zawsze było nie do opisania.   

Dom z Kamienia, Livorno, Rosignano - pomiędzy prowincjami Livorno i Pisa.
Dom z Kamienia, Livorno, Rosignano - pomiędzy prowincjami Livorno i Pisa.

Livorno

– Musimy zaplanować kolejny weekend ze spaniem – powiedziałam kilka dni po tym, jak wróciliśmy z Maremmy. 

– Planujmy!

– Gdzie tym razem? 

– Livorno – odpowiedział bez chwili wahania. 

– Livorno… tak, tak tak!

***

Sobotnie popołudnie, Terrazza Mascagni.

– Wiesz, tak sobie myślę, że ja tu byłam niemal dokładnie równo rok temu…

– I to morze cię tu całą opryskało!

– Tak! Pamiętasz? Wtedy, nawet w najbardziej szalonych snach nie pomyślałabym, że wrócę tu znów…

– Tak jak teraz… – przez chwilę wzruszenie odbiera nam mowę – Idźmy tylko po czarnych! – rzuca dla zabawy i trochę dla przełamania patosu. 

Stopa za stopą, hoka za hoką, morze grzmi, wiatr tarmosi włosy, zapowiada się jeszcze jeden weekend jak ze snu…       

Dom z Kamienia, Livorno, Rosignano - pomiędzy prowincjami Livorno i Pisa.
Dom z Kamienia, Livorno, Rosignano - pomiędzy prowincjami Livorno i Pisa.
Dom z Kamienia, Livorno, Rosignano - pomiędzy prowincjami Livorno i Pisa.

W telegraficznym skrócie

W sobotę w południe skończyłam lekcje, dopakowałam resztę rzeczy, przekąsiłam to i owo i podekscytowana kolejnym wyjazdem z nocowaniem w „G” siedziałam jak na szpilkach i czekałam aż zadźwięczy moje ulubione personalizowane powiadomienie w telefonie. Było we mnie więcej radości, niecierpliwości i rozemocjonowania, niż w całym szkolnym autokarze przed wielką wycieczką. 

Czekało na nas Livorno, czekały zamki, czekała zabawa, beztroska, nowe kadry, to co znane i to co zupełnie niespodziewane. Kiedy w niedzielny weekend wracaliśmy do domu pijani ze szczęścia i jednocześnie zmordowani jak konie po westernie, nie mogliśmy się nadziwić – kolejny raz – jak to może być pięknie… 

Obawiam się, że tym razem moje bajanie przeciągnie się do końca tygodnia, tymczasem zapraszam na krótki rolkowy wstęp. PIęknego nowego tygodnia!

Dom z Kamienia, Livorno, Rosignano - pomiędzy prowincjami Livorno i Pisa.
Dom z Kamienia, Livorno, Rosignano - pomiędzy prowincjami Livorno i Pisa.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Opublikuj komentarz

Autorka bloga

Mam na imię Kasia i jestem autorką tego bloga. Jeśli chcesz poznać mnie bliżej, odwiedź stronę "O mnie"
WSPARCIE

Poprzednie wpisy

Archiwum bloga

(Wpisy z lat 2012-2025)​

Wesprzyj bloga

Będzie mi bardzo miło jeśli moją twórczość wesprzesz na PATRONITE. Pisanie książek, prowadzenie bloga, fotografowanie i pokazywanie włoskiego życia jest moją największą pasją. Żeby jednak pozwoliło mi przetrwać i nadal pisać potrzebuję Twojego wsparcia. Będę odwdzięczać się nową treścią i zdjęciami każdego dnia. Dziękuję.
WSPARCIE
Social Media