Falstart obfitości
Z ogródka kolejny już raz przyniosłam dorodne cukinie. Tym razem jednak oprócz cukinii zerwałam pierwsze pomidory! Jaka to satysfakcja! Nawet jeśli w tym roku nie poświęciłam mojemu ogórkowi takiej uwagi, jak w minionych latach, to ten mimo wszystko odpłaca mi pięknymi plonami. I chyba w kwestii pomidorów to w ogóle rekord – do tej pory pierwsze dojrzewały dopiero pod koniec czerwca lub na początku lipca.
W tym roku żadnych eksperymentów z papryką czy bakłażanami – tylko cukinie, pomidory i ogórki. Do tego mam zatrzęsienie ziół i rukoli, która wyrasta mi nawet pomiędzy płytami chodnikowymi.
Lato
Do oficjalnego początku lata jeszcze kilka dni, ale w powietrzu lato rozgościło się już na dobre. Świetliki migoczą w ciemnych zaułkach nocy, lipy i ginestre upajają zapachem, pola upstrzone są belami siana, zboże już dumnie prezentuje się w złotym outficie, a półki w warzywniaku uginają się od melonów, brzoskwiń, moreli i arbuzów.
Jeszcze tylko kilka maili, parę drobnych obowiązków, a potem tylko my i nasz weekend, w którym tym razem pierwsze skrzypce będzie grała Romagna. Mamy w planach kulinarną ucztę, mamy w planach zamek i mamy też w planach odwiedziny u dobrej znajomej, ale przede wszystkim, po tym ciężkim tygodniu, mamy w planach być tylko dla siebie, przełączyć się znów na tryb, jak ten w Abruzzo, choć bez Abruzzo i nabrać sił przed kolejnym tygodniem.
Nie chce mi się wierzyć, że już za kilka dni zacznie się oficjalne lato, co jakiś czas wyciągam dziennik z zeszłego roku i nie wierzę jeszcze bardziej. Do kompletu brakuje tylko grania cykad, co – zważywszy na nadchodzący afrykański upał – jest pewnie kwestią dni.
Dobrego weekendu!



Jeden komentarz
Wspaniala sprawa, i cudownie widziec, ze dzieje sie u Was dobrze. Serdecznie pozdrawiam 🙂
Milena