18 marca, 2025

Ostatnie dni zimy wiatrem podszyte

Taki to marzec, który z jednej strony nerwy szarpie, z drugiej mami kwitnącymi sadami i w tym wszystkim sam cierpi na wieczny brak zdefiniowanej tożsamości.

Co znajdziesz w tym artykule?

Ostatkiem sił

Zima już ledwo zipie, już jej się nie chce być zimą, sama nie wie czym lub kim chce być. Po weekendowych kataklizmach do doliny Lamone wpadł wiatr. Wariacki wiatr, szaleńczy wiatr, o łaskotaniu policzków ciepłem chyba nie słyszał.

Taki to marzec, który z jednej strony nerwy szarpie, z drugiej mami kwitnącymi sadami i w tym wszystkim sam cierpi na wieczny brak zdefiniowanej tożsamości. 

Ziemia w ogródku nieruszona nic a nic. Ta u Mario tym bardziej i chyba w tym roku już w ogóle będzie leżała odłogiem, bo sami we dwoje z Mikołajem – z jego maturą i moimi planami – nie damy rady obrobić dwóch ogródków. 

Stan dróg na dziś nadal słaby. Mamy już łączność z Palazzuolo, przejezdne jest też Passo del Giogo, ale do Florencji nadal nie możemy dojechać… Mam nadzieję, że na danych to się zmieni i że przynajmniej pociąg będzie mógł się przebić przez Apeniny.

Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej

Inne wieści

Gratek nadal kwitnie w warsztacie, a my czekamy na wieści o tym, co mu dolega. 

To jest właśnie urok posiadania auta, to przed czym się broniłam, kiedy wszyscy namawiali – kupcie choć jakiegoś największego – nomen omen – grata. I proszę mamy – biednego Gratka, któremu nawet mechanik nie wie co dolega… 

We wtorkowy ranek znów popracowałam przez chwilę nad majową wyprawą. To jest coś co daje mi teraz zastrzyk energii. Ponadto już zaczynam opracowywać inną majową wyprawę, znacznie krótszą i mniej zajmującą, ale widokami rozkładającą na łopatki! 

Kliknęłam też coś na bookingu w kwestii kwietniowych rezerwacji z możliwością odwołania do ostatniej chwili i sama zastanawiam się czy mi odbiło, czy tak właśnie trzeba, bo jeśli nie teraz to kiedy. 

Wciąż dźwięczą mi w uszach słowa mojej uczennicy z początku roku – niczego już nie odkładać na potem.

Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej

Ugotowałam nowy gar zupy, tym razem w roli głównej fenkuł i fasola, ot tak dla odmiany. Mam nadzieję, że Mario znów zje z apetytem. Pakuję słoiki do plecaka i znów z obciążeniem idę wydreptać moje kilometry…

Na koniec chciałam Wam podziękować za tak niezwykłą aktywność w komentarzach, o której na starym blogu mogłam tylko pomarzyć!

Dziękuję! Z serca dziękuję!

Pięknej reszty dnia. 

7 komentarzy

  1. Dzień dobry, Kasiu
    Jak to mówią „Marzec figlarzec”, ale chyba nie o takich figlach, jakie Was nawiedziły mówił autor tych słów…
    Pozdrowienia i uścikidla Mario
    Dobrego popołudnia 🥰

  2. O tak , niczego nie wolno odkładać na jutro . Wiele takich ”Wenecji ” już nie ma szans , żeby się zdarzyć ..

  3. Na starym blogu komentarze były autoryzowane i czasem sobie gdzieś przepadały w spamie, a tu myk i są od razu:) Taki szybszy kontakt. I nie jestem już anonimem.

  4. Wędruj i spełniaj marzenia póki są na to siły i chęci, nie znam nikogo kto na starość żałowałby, że zrobił coś szalonego i spełniał marzenia. Ja tylko liczę na choćby szczątkowe relacje z tych wszystkich wypraw😉. Pozdrawiam Cię serdecznie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Opublikuj komentarz

Chcesz wesprzeć moją twórczość?
Udostępnij w Social Mediach
Facebook
Twitter
Pinterest
WhatsApp

Autorka bloga

Mam na imię Kasia i jestem autorką tego bloga. Jeśli chcesz poznać mnie bliżej, odwiedź stronę "O mnie"
WSPARCIE

Poprzednie wpisy

Archiwum bloga

(Wpisy z lat 2012-2025)​

Wesprzyj bloga

Będzie mi bardzo miło jeśli moją twórczość wesprzesz na PATRONITE. Pisanie książek, prowadzenie bloga, fotografowanie i pokazywanie włoskiego życia jest moją największą pasją. Żeby jednak pozwoliło mi przetrwać i nadal pisać potrzebuję Twojego wsparcia. Będę odwdzięczać się nową treścią i zdjęciami każdego dnia. Dziękuję.
WSPARCIE
Social Media