Przesilenie letnie
W zeszłym roku przesilenie letnie zapisało się w pamięci szczególnie. Ubrane było w białą sukienkę, bujało się leniwie przy muzyce, zajadało lokalne pyszności, zerkało ukradkiem na telefon i w końcu było pierwszym prawdziwie głębokim wyzwaniem.
Myślę, że to właśnie od zeszłorocznego letniego przesilenia szala bardzo delikatnie zaczęła przechylać się z „to się nigdy nie wydarzy” na stronę „a może jednak tak?”
Jutro pierwszy dzień lata, który mamy zamiar spędzić w „piekarniku”. Niechcący tak wyszło, bo kiedy rezerwowaliśmy naszą atrakcję kilka miesięcy temu, zupełnie nie pomyśleliśmy, że 21 czerwca może być pierwszym popisem tegorocznych upałów.
Po dniu pełnym takich wrażeń, nie wiem czy będziemy mieć jeszcze siłę, żeby bawić się wieczorem na marradyjskim Solstizio d’Estate.
Dziennik - Podróże pełne miłości
Piątkowy wieczór był wreszcie spokojny i cały dla nas, bez gonitwy za pracą czy innymi obowiązkami i przede wszystkim bez stresów, które zostawiliśmy za plecami. Korzystając więc z zapasu wolnego czasu po raz pierwszy przygotowaliśmy sobie razem grilla. Radość mamy wielką z tych naszych „pierwszych razów”.
Nim jednak zabraliśmy się za kucharzenie, najpierw usiedliśmy i uaktualniliśmy nasz dziennik z podróży. W piątek popołudniu kurier dostarczył pierwszą partię zdjęć, które wywołałam na próbę. Byliśmy zachwyceni. Wyklejaliśmy nimi nasz diario ciesząc się tym jak dzieci, które kolekcjonują karty z piłkarzami czy pokemonami. Spisanie dotychczasowych podróży – małych i dużych wypełniło już połowę notesu. Mam nadzieję, że będzie z tego piękna książka.
A za tydzień dopiszemy kolejną destynację. Tym razem będzie to zupełnie nowy region – czyli kolejny „pierwszy raz”, wyczekany, spektakularny trekking i do tego symboliczny, bo i okazja ku temu jest piękna. Dziś jednak cicho sza!
Pięknego sobotniego wieczoru, pięknego lata!



2 komentarze
Ale my chcemy zobaczyć te piękne zdjęcia, bo to jest najciekawsze w sumie.
Też chcę zobaczyć. Najlepszego Kasiu!